Thursday, 10 August 2017

Therese Anne FOWLER - "Z: Powieść o Zeldzie Fitzgerald"

Therese Anne FOWLER - "Z: Powieść o Zeldzie Fitzgerald"

UWAGA! 10 GWIAZDEK ZE WZGLĘDU NA FITZGERALDÓW, A NIE KSIĄŻKĘ SAMĄ W SOBIE
Wydawnictwo Amber:
http://www.wydawnictwoamber.pl/fowler-therese,s330
"...Therese Anne Fowler jest autorką wydawanych w 28 krajach powieści z najwyższej półki, w których „przeglądamy się jak w lustrze z drugim dnem”, jak napisał „Kirkus Reviews”......"

Nieprawda; napisała TRZY i poniosla klęskę:
https://thereseannefowler.wordpress.com/contact-bio/therese/
"....After the publication of three contemporary novels, each of which sold fewer copies than the previous one, Therese faced a hard truth: her career was in a nosedive. Her editor at the time felt she should take on a pen name and try again with the same sort of book, but Therese was not persuaded. While she was considering some ideas she had for historical novels, Zelda Fitzgerald came to mind and Therese decided to see where this new idea might lead. "Z: A Novel of Zelda Fitzgerald" was the result....
....What Therese has discovered is that she has an affinity for badass women from history whose stories have been either mistold or are largely untold..."

"Badass" - w tym kontekście to chojrak, zuchwalczyni, która miałaby, według Fowler, przeciwstawiać się dominacji męża.
Ruth Styles zaczyna swój artykuł słowami:
http://www.dailymail.co.uk/femail/article-2302267/Was-F-Scott-Fitzgeralds-mad-bad-wife-Zelda-just-misunderstood.html

"Zelda is the victim of a 'persistent, damning mischaracterisation' Therese Anne Fowler says she was sane and a devoted wife..."
I w tym też problem, bo Fowler upiera się, że Zelda nie była schizofreniczką, ale każdy chwyt jest dobry do obrony swojej tezy kat - ofiara.
Nie każdy zna angielski, nie każdy sięgnie do wspomnianych recenzji, i nie każdy przeczyta Wikipedię - hasło Zelda Fitzgerald (1900 - 1948), i dlatego zamieszczam najciekawszy z niej fragment:
"....W kwietniu 1925 roku, po powrocie do Paryża, Scott poznał Ernesta Hemingwaya i pomógł mu w karierze. Zostali przyjaciółmi, także od alkoholu, jednak Zelda uważała go za fałszywego. Hemingway zapoznał ich z Gertrude Stein. Pewnego razu Zelda rzuciła się w dół schodów, gdy Scott zbyt długo rozmawiał z Isadorą Duncan. Gdy Scott pisał, Zelda nudziła się w izolacji i często mu przeszkadzała... ...W 1929 roku Fitzgeraldowie robili na przyjęciach już przykre wrażenie, jakby zmierzali ku samozniszczeniu. Wraz z krachem na Wall Street skończyła się epoka jazzu i ich złote lata. W kwietniu 1930 roku miała pierwszy napad depresji; wkrótce stwierdzono u niej schizofrenię i odtąd musiała okresowo przebywać w szpitalach psychiatrycznych (łącznie przez około 8,5 roku, 10 pobytów, pierwszy w Szwajcarii, pozostałe w USA. Być może były to jednak zaburzenia afektywne dwubiegunowe.... ...W 1932 roku wydała na wpół autobiograficzną powieść "Zatańcz ze mną ostatni walc", pisaną przez 6 tygodni w klinice w Baltimore[. Jest to opis małżeństwa podobnego do jej własnego. Scott zmusił ją do usunięcia materiału, który sam wykorzystywał w pisanej latami powieści "Czuła jest noc". Od 1925 roku malowała, np. swój autoportret we wczesnych latach 40. W 1934 roku miała wystawę. W roku 1938, po nieudanej wycieczce na Kubę, rozstała się na zawsze z mężem, choć nigdy się formalnie nie rozwiedli. Pisali jednak do siebie często, aż do jego nagłej śmierci w wyniku ataku serca w grudniu 1940 roku. Nie była na pogrzebie męża ani na ślubie córki. Zginęła w wieku 47 lat w wyniku pożaru w szpitalu Highland Mental Hospital w Asheville, razem z ośmioma innymi pacjentkami. Czekała zamknięta w pokoju na elektrowstrząsy....."
Niewątpliwie mamy do czynienia z bestsellerem i dlatego warto go przeczytać. Natomiast punkt widzenia Fowler jest co najmniej dyskusyjny, a i forma nie zachwyca. Jestem więc w sytuacji "nie chcem, ale muszem" i ze względu na genialnego Scotta i jego niesamowitą żonę stawiam 10 gwiazdek, by zachęcić, szczególnie młodych czytelników, do ich poznania, jak i innych najsławniejszych postaci tamtych lat, zastrzegając równocześnie, że stricte wartość literacka i faktograficzna pozostawia wiele do życzenia i to nie tylko z powodu feministycznego punktu widzenia.
Szczęśliwie Fowler nie napisała biografii wspomnianej Isadory Duncan, bo wtedy Jesienin by został pijakiem i łajdakiem, a jego akurat ja kocham.