Tuesday, 22 August 2017

Amos OZ - "Wśród swoich"

Amos OZ - "Wśród swoich"

O ironio losu! Recenzowany przeze mnie, parę dni temu "Neuland" Nevo ma na LC 7,47, a omawiany zbiorek jednego z największych pisarzy świata, permanentnego kandydata do Nobla - 7,33. U mnie Nevo dostał słabe 6, a Oz - 10. Ale u mnie to "normalka"; na LC dałem mu trzy 10 i dwie 9.
W tej książce jest dużo odniesień do Polski (np jeden z bohaterów tłumaczy na hebrajski Iwaszkiewicza), więc przypominam: rodzice autora, Arie Klausner i Fania Mussman, pochodzili z Kresów Wschodnich: ojciec wychował się w Wilnie, matka w miejscowości Równe na Ukrainie i rozmawiali z sobą głównie po polsku, a młody Amos Klausner przyjął pseudonim "Oz" ("Odwaga") po ucieczce do kibucu.

Tym razem mamy osiem opowiadań o ułomności ludzkiej natury, umiejscowionych w kibucu w latach pięćdziesiątych. Aby zachęcić do lektury zaczynam od zabawnej rozmowy (s. 7,9):

"- Widziałem w nekrologach, że umarł twój dziadek.
- Tak.
- A trzy lata temu też umarł ci dziadek.
- Tak
- Więc ten był już ostatni."

Teraz skojarzenie: Oz przypomina powiedzenie premiera Lewiego Eszkola, dziadka wspomnianego na początku mojej recenzji - Nevo (s. 101 e-book):
"..człowiek jest tylko człowiekiem, a i to – rzadko który”

Nie będę pisał o treści poszczególnych opowiadań, bo ogólne wrażenie jest ważne, a ono mieści się w retorycznym pytaniu: jak wiele można powiedzieć w tak niewielu słowach? Absolutne mistrzostwo krótkiej formy. Doskonałość języka, formy i treści, a bohater jeden - zwykły człowiek ze swoimi troskami, w dodatku umiejscowiony w ściśle określonej społeczności, a więc podlegający pewnej dyscyplinie i restrykcjom. Ten kibuc Oza przypomina mnie syberyjski kołchoz Wila Lipatowa w „Wiejskim Sherlocku Holmesie”, a perfekcja pisarska Kundery „Księgę śmiechu i zapomnienia”.

Amos Oz pisze zgodnie z sentencją Terencjusza: „Homo sum; humani nihil a me alienum puto" ("Jestem człowiekiem; nic, co ludzkie, nie jest mi obce") i stąd końcowy zachwyt:
TO JEST WSPANIAŁE, BO LUDZKIE!!!!