Saturday, 5 August 2017

Mario Vargas Llosa - "Raj tuż za rogiem"

Mario Vargas Llosa - "Raj tuż za rogiem"

Nie dziwię się, że Peruwiańczyk Mario Vargas Llosa chwycił się za Gauguina (1848 - 1903), bo jego związki z Peru do tego zachęcają. Jak podaje Wikipedia:
".....Jego babcią była bardzo znana we Francji socjalistka i pisarka Flora Tristan. Ojciec, Clovis Gauguin, był dziennikarzem w radykalnym piśmie "Le National". Po zamachu stanu Ludwika Napoleona Bonopartego rodzina Gauguina w obawie przed prześladowaniami wyemigrowała do Peru, skąd pochodziła rodzina matki malarza. Pod koniec podróży ojciec Paula Gauguina nagle zmarł. Byt rodzinie zapewnili bogaci krewni w Peru. Po 6 latach Gauguinowie wrócili do Paryża...."

Wspomniana babcia, a jednocześnie równoległa do wnuka bohaterka omawianej książki, Flora Tristan (1803 -1844) to (Wikipedia):
".... – francuska działaczka socjalistyczna, jedna z pierwszych francuskich feministek. Flora Tristan była córką... ...peruwiańskiego arystokraty.. ..Tristan sama rozpowszechniała informację – najprawdopodobniej fałszywa - o tym, jakoby miała być córka Simona Bolivara.. ...Jej ojciec zmarł, gdy Flora miała cztery lata. Resztę dzieciństwa spędziła tylko z matką, w trudnej sytuacji materialnej. Z tego powodu jako siedemnastolatka musiała wyjść za mąż za rzemieślnika André Chazala... ..Jej relacje z mężem, mimo urodzenia dwójki dzieci, systematycznie się pogarszały. Wreszcie, nie mogąc wziąć rozwodu (zabronionego, poza wyjątkowymi wypadkami, od 1816 r.), zdecydowała się na ucieczkę od męża. Chazal nie przestał jednak jej prześladować; w 1838 strzałem z pistoletu poważnie uszkodził jej lewe płuco... ......Zaangażowała się w ruch robotniczy i walkę o prawa kobiet... ... w 1843 r. opublikowała swoją najważniejszą książkę – "Unię robotniczą". Przedstawiła w niej swoje poglądy na funkcjonowanie organizacji pracowniczych, ze szczególnym uwzględnieniem roli kobiet, oraz dokonała analizy położenia ekonomicznego i społecznego kobiet we Francji... ..W 1844 r. zmarła przedwcześnie na tyfus...."

Drugiego bohatera, wnuka - Paula Gauguin, przedstawiać nie trzeba, ja go poznałem 60 lat temu z przepięknej fabularyzowanej biografii autorstwa Henri Perruchot (1917 -1967), którą gorąco polecam (jak również do jego biografii wielu innych malarzy takich jak Cezanne, Renoir, Van Gogh, Modigliani i innych).

Vargas prowadzi akcje dwutorowo: - jeden wątek to życie Gauguina w latach 1892 – 1903, a drugi - to życie i działalność Flory od kwietnia do listopada 1844 roku, a więc na cztery lata przed urodzeniem się Paula. To co łączy oba wątki to różny stosunek do, ujmując to skrótowo, do seksu. "Skrótowo", bo chodzi o godność kobiety i jej miejsce w społeczeństwie.

Połączenie biografii dwóch niezwykłych postaci musi prowadzić do zubożenia ich, a w przypadku Vargasa do zawężenia tematyki, do jego konsekwentnie realizowanych erotomańskich zapędów.
Działalność Flory, aktywistki "Jedności Robotniczej", a w tym jej dysputy z klerem czy paniami zajmującymi się działalnością charytatywną przedstawiona jest na żałosnym poziomie, argumenty o spójności idei socjalizmu i katolicyzmu oklepane i wielokrotnie ośmieszone.. Jednym słowem: szkoda gadać, a jak kogoś to kręci to polecam Simone Weil.

Gorsza sprawa z wciskaniem Gauguinowi spaczonego toku myślenia, dewiacji sprzecznej z europejską mentalnością (s. 37):
"......Teraz, kiedy dziewczyna nosi w sobie twoje nasienie, kiedy zacznie tyć i stanie się jedną z tych tłustych, monstrualnych miejscowych kobiet, wtedy - zamiast uczucia i pożądania – poczujesz do niej odrazę. Lepiej przerwać wasz związek, zanim zakończy się w sposób niegodny. A twój przyszły syn lub córka? Będzie jeszcze jednym bękartem na tym świecie zaludnionym bękartami..."

Nie lubię Vargasa za takie poglądy, a szczególnie gdy wykorzystuje swojego bohatera, by je snuć. Przypomnijmy, że Vargas, w wieku 17 lat (Wikipedia):
".....W 1955, w atmosferze skandalu obyczajowego, poślubił Julię Urquidi, swą daleką ciotkę, starszą od siebie o 10 lat...."
...- co niewątpliwie wpłynęło na jego nienormalny stosunek do kobiet i do piękna aktu seksualnego.
Dla świetego spokoju daję aż 5 gwiazdek.