Tuesday, 29 August 2017

Anna KRÓL - "Wszystko jak chcesz"

Anna KRÓL - "Wszystko jak chcesz"
o miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego

Anna Król (ur. 1979) wyspecjalizowała się w Iwaszkiewiczu, a ściśle w stwarzaniu jego jednostronnego, pozytywnego wizerunku. I tak jest i tym razem: Iwaszkiewicz zakochany romantyk, a Błeszyński - zimny kalkulator, zdradzający "sponsora" z licznymi kochankami.
W recenzji "Dzieników" pisałem:

".....Wychowany zostałem w atmosferze kultu dla twórczości Iwaszkiewicza i pogardy dla jego osoby. I to moje odczucie przez ponad pół wieku nie uległo zmianie. Dlatego też pisząc kiedyś esej o Kamilu Baczyńskim napisałem: /esej dostępny na wgwg1943/
„Iwaszkiewicz raczej nie doczeka się, ode mnie, osobnego eseju. Otóż w „Dziennikach”, Iwaszkiewicz opisuje swoją wizytę u Błeszyńskiego (zm.1959) w latach pięćdziesiątych. Błeszyński, (nota bene pierwowzór Janka w „Kochankach z Marony”) - prosty robol, umierający na gruźlicę i żona jego, akurat zwolniona z pracy, znajdują się w skrajnej nędzy. Iwaszkiewicz, za śmieszne pieniądze, dymie umierającego, a potem przez pięć stron „Dzienników” dywaguje o swoim wielkim uczuciu do umarlaka. OHYDA!!!!”...."

Teraz wyznanie Iwaszkiewicza w "Dziennikach" (s. 450):
"...Każda epoka ma swój styl, nawet w drobiazgach, i w innej epoce nie można pewnych rzeczy realizować. Mogłem w maju 1936 roku chędożyć Czesia Miłosza w mickiewiczowskiej celi Konrada u Bazylianów w Wilnie. Była cudowna noc z księżycem i słowikami...."

Z kolei w "Korespondencji" Iwaszkiewicza i Wajdy, w przypisie na str.117, czytam:
„Stefan Kisielewski pisał o „Podróżach do Włoch” Jarosława Iwaszkiewicza: „Krew mnie zalewa i wściekłość mroczy mózg na ten ekstrakt pretensjonalności, minoderii i autoreklamy. Kisiel zarzucił Iwaszkiewiczowi egotyzm i megalomanię. „Ten człowiek uważa się już za narodową relikwię.." - pisał...."

Dodajmy, że megaloman Iwaszkiewicz traktował słynny "List 34" jako osobisty atak.

Tak więc, powyższe uwagi nie korespondują z apoteozą Iwaszkiewicza w książce, a zainteresowanym stanem faktycznym polecam jego „Dzienniki”

Oczywiście, Iwaszkiewicz wielkim pisarzem był, a jego listy do Błeszyńskiego to arcydzieło, jak "Treny"; powiem cynicznie: dzięki Orszulce, jak i Błeszyńskiemu, dostaliśmy skarby polskiej literatury.

Tylko, że oceniam tutaj nie twórczość Iwaszkiewicza, a pracę Król i dlatego jestem zmuszony powtórzyć moje zdanie dotyczące innej jej książki, mianowicie "Spotkać Iwaszkiewicza. Nie – biografia":
"Jedna gwiazdka - nie za wartość literacką, lecz za jednostronny, przesłodzony wizerunek Iwaszkiewicza"