Saturday, 5 August 2017

Andrzej DRAWICZ - "Mistrz i diabeł"

Andrzej DRAWICZ - "Mistrz i diabeł"
O Michale Bułhakowie

Andrzej Drawicz (1932 – 1997) - polski eseista, krytyk literacki, tłumacz literatury rosyjskiej. Czytam w Wikipedii:
"....W książkach o literaturze rosyjskiej XX wieku: "Zaproszenie do podróży" (1977), "Spór o Rosję" (1981), "Jeszcze Rosja nie zginęła" (1988), "Mistrz i Diabeł" (1987) – popularyzował w Polsce twórczość pisarzy, którą uważał za wartościową artystycznie i poznawczo. Przy wszelkich ograniczeniach, jak kompromisy i przemilczenia, jakimi zostało okupione jej istnienie w oficjalnym obiegu wydawniczym w ZSRR, próbował przemycać cenzurowanych autorów do polskiej świadomości literackiej. Formułując wyważone sądy, biorąc pod uwagę skomplikowaną sytuację pisarzy rosyjskich w kraju i na emigracji, próbował być mediatorem między inteligencją polską a rosyjską ("Pocałunek na mrozie").
Walczył ze stereotypami narosłymi wokół obrazu Rosjan i Rosji w Polsce, przekazując Polakom wiedzę o kulturze rosyjskiej i życiu codziennym w sowieckiej Rosji. Drawicz tłumaczył głównie Bułata Okudżawę, A. Płatonowa, W. Bykowa, W. Meyerholda, Wieniedikta Jerofiejewa, G. Władimowa, a także wspomnienia Nadieżdy Mandelsztam, żony Osipa. Był ponadto redaktorem pracy zbiorowej "Historia literatury rosyjskiej XX wieku, edytorem prozy Michaiła Bułhakowa oraz opowiadań i opowieści Michaiła Zoszczenki...."
Opiniowałem jego zbiór felietonów pt "Pocałunek na mrozie" (8 gwiazdek), który również gorąco polecam.
Drawicz we wstępniaku "Od autora" pisze (s. 7):
"....żyjąc przez wiele lat w kręgu Bułhakowa starałem się, jak umiałem, go zrozumieć. Tak postępując stałem się w jakiejś mierze, choćby najmniej pojętnym, ale przecież uczniem mojego wielkiego Mistrza. Jeśli zatem to, co w efekcie powstało, choć trochę się do Bułhakowa zbliża i coś zeń chwyta, to nie powinno mieć łatwego losu, bo łatwy los jest ze swojej istoty niebułhakowski..."
Ujmująca skromność Drawicza nie pomniejsza jego dzieła, którego wydanie opóźnił niełaskawy los.
Proszę Państwa, warto skorzystać z dzieła Drawicza, by lepiej zrozumieć twórczość Bułhakowa, w tym "Mistrza i Małgorzatę". Piszę to, mimo, że Drawicz uważa Bułhakowa za swojego mistrza, a ja nie jestem jego bezkrytycznym fanem, czemu dałem wyraz w swoich recenzjach „Mistrza i Małgorzaty” (5 gwiazdek), „Fatalnych jaj” (5), „Diaboliady” (7), „Życia pana Moliera” (7), „Białej Gwardii” (7) oraz pracy Marianne Gourg „Michał Bułhakow 1891 -1940” (1). Ze względu na prowokacyjne 5 gwiazdek, jak i treść mojej recenzji „Mistrza i Małgorzaty” podaje adres recenzji:
http://wgwg1943.blogspot.ca/search?q=mistrz++i++ma%C5%82gorzata

Nie miejsce tu jednak na ocenę Bułhakowa, lecz dzieła Drawicza, a tu nie ma wątpliwości, że jest to najwyższej jakości dogłębna i szeroka analiza życia i twórczości Bułhakowa, dokonana przez intelektualistę, profesjonalistę i wielkiego znawcę rosyjskiej inteligencji. Drawicz „czuje” Rosję i wspaniale rozróżnia co rosyjskie, a co sowieckie, w przeciwieństwie do wspomnianej wyżej Gourg.
Zachętę do tego dzieła kończę wypisem z przedostatniego rozdziału pt „Mistrz (s. 327 – 333):

„...Diabolus maior jest brakiem dobra, a więc pustką, słowem nihil, pokusą samounicestwienia. Niszczy się go najbardziej nie - zwalczaniem, lecz zanegowaniem. Bodaj to właśnie zostało zawarte w słowach poetyckiego nekrologu, napisanego po śmierci Bułhakowa przez Achmatową:
„Ty tak surowo żył i do konca donios/ Wielikolepnoje priezrienije”
(„Żyłeś tak surowo i doniosłeś do końca wspaniałą pogardę”)

„Wspaniała pogarda” obraca w nicość „wszechmiażdżącą siłę”...”

I kończy rozdział jakże trafną uwagą:
„....Pod koniec głównej księgi Woland mówi do Małgorzaty: „Proszę się nie niepokoić, wszystko będzie jak należy, na tym trzyma się świat”.
„Wsio bydiet prawilno, na etom postrojen mir”.
Być może jest to najważniejsze Bułhakowskie zdanie. Jego zwyczajność jest pozorna. Jeśli wszystko, co pisarz zrobił, zbiegło się w 'Mistrzu i Małgorzacie', to sens głównej księgi koncentruje się w tej frazie.
Naturalny, ludzki porządek rzeczy, nic więcej. To, za co zginął Joszua”.

Napisanie odpowiedniej recenzji tej fascynującej biografii przekracza moje możliwości, więc chylę czoło przed Drawiczem i gorąco polecam książkę szczególnie entuzjastom "Mistrza i Małgorzaty".