Wednesday, 7 October 2015

SOFOKLES - "Król Edyp"

SOFOKLES - "Król Edyp"

Znakomity dramat, wszechstronnie omówiony, więc zamiast recenzji skopiuję zwięzłego dr Zippera, który jest trudno dostępny, a warto to zrobić, bo w micie o Edypie mamy wiele innych równie ciekawych historii:
"W Tebach panował król z rodu Kadmusowego, syn Labdaka, a wnuk Polidora, Lajos, ożeniony z królewną Jokastą. Długie lata nie mieli małżonkowie dzieci a pragnęli ich bardzo: kiedy w tym względzie radzili się wyroczni delfickiej, otrzymali taką odpowiedź
- Lajosie, synu Labdaka, pragniesz potomka, będziesz go miał. Jednak wiedz, że losy tak się składają, iż ręka własnego dziecka pozbawi cię życia. Taki rozkaz Zeusa; usłuchał on klątwy Pelopsa, któremu ongi syna porwałeś.
W rzeczy samej Lajos, bawiąc przed laty w obczyźnie na dworze Pelopsa, zabrał ztamtąd najpiękniejszego z Pelopidów, Chryzypa, do Teb i dopiero zmuszony wojną zwrócił go ojcu.
W jakiś czas po tej złowrogiej wyroczni powiła Jokasta syna; w trzeci dzień po narodzeniu zaniesiono z rozkazu rodziców niemowlę do lasów na górach Kiteronu, aby porzucone zginęło od dzikich zwierząt z głodu zimna i słoty. Sługa, któremu to polecono, przekłuł dziecięciu nogi i zawiesił je tak na drzewie.
Lecz snać niemowlęciu nie było przeznaczonem zginąć. Znalazł je bowiem pasterz, który trzody swe zapędził był przypadkiem w tę dziką okolicę. Zlitowawszy się nad biedactwem zabrał je ze sobą i oddał panu swemu, królowi korynckiemu Polibosowi. Ten z żoną swoją, stadło bezdzietne, przybrali dziecię za swoje i nazwali je Edypem (Ojdypus) a znaczy to tyle co 'chłopak o opuchłych nogach' (z powodu przekłucia). Edyp wyrósłszy był przekonany że jest prawdziwym synem swych przybranych rodziców, którzy rzeczywiste jego pochodzenie pilnie przed nim taili....”
Dzięki „życzliwym” plotkom....
„....w umysł Edypa zakradła się wątpliwość, nie miał już spokoju i chcąc się pozbyć na zawsze wątpliwości, udał się do wyroczni delfickiej. Tu nie usłyszał rozstrzygnięcia sprawy, ale otrzymał następującą straszna odpowiedź
'Zabijesz własnego ojca, ożenisz się z swoją matką, a potomstwo twe będzie obrzydzeniem dla ludzi'
Wskutek takiej wyroczni postanowił Edyp nie wracać już do Koryntu, który uważał za ojczyste swe gniazdo, ani do Polibosa, w którym bądź co bądź mimo wszelkich wątpliwości widział swego ojca.
Nie uszedł był jeszcze daleko od Delf, gdy w górskiej okolicy wszedłszy w wąwóz, obaczył nadjeżdżający wóz. Woźnica w ubliżających słowach rozkazał pieszemu wędrowcowi ustąpić z drogi. Obrażony Edyp nie ustąpił i uderzył woźnicę. Wtedy starzec siedzący na wozie, kijem w żelazo okutym uderzył w głowę przechodnia. Rozpoczęła się bójka, w której Edyp, chociaż sam jeden, zwyciężył i pana, woźnicę i dwóch sługów zabił; trzeci sługa zdołał umknąć. Starzec, którego Edyp spotkał i zabił w wąwozie, był król Lajos, ojciec jego, o czem Edyp nie wiedział. Tak spełniała się pierwsza część wyroczni...”
Teby były sterroryzowane przez Sfinksa, którego Edyp pokonał rozwiązując chytrą zagadkę, a w nagrodę dostał rękę królowej – wdowy, czyli swojej matki Jokasty i tron.
„....Po długich latach błogiego panowania Edypa wybuchła w kraju grożna zaraza. Kiedy posłano do wyroczni o poradę, brzmiała odpowiedź:
'Pozbądźcie się zbrodni, która mieszka u was. Wina królobójstwa cięży na całym kraju'.....”
Edyp, dzięki zeznaniom sługi, który uciekł z wąwozu domyślił się prawdy...
„...Wtedy Jokasta powiesiła się z rozpaczy, a Edyp wyłupił sobie oczy, które na takie zbrodnie patrzeć musiały.
Edyp miał czworo dzieci dwóch synów, Eteoklesa i Polinika (Polinejkes) i dwie córki, Antygonę i Ismenę. Kiedy po pierwszym szale boleści i rozpaczy uspokoił się trochę musiał przyznać, że był tylko ślepem a niewinnem narzędziem w rękach losu. Zamiar pierwotny opuszczenia na zawsze ojczyzny ustępował zwolna pragnieniu pozostania na rodzinnej ziemi. Ale Kreon, szwagier, i Eteokles i Polinik, synowie nieszczęśliwego króla, każdy w nadziei, że jemu dostanie się teraz królestwo i obawiając się obecności ulubieńca narodu, Edypa, nie dozwolili na zmianę jego postanowienia, dali mu do rąk kij żebraczy i zatrzasnęli za nim bramy zamku królewskiego. Starsza z córek, Antygona, poświęciła się na usługi ojcu i prowadząc i pielęgnując ociemniałego starca dobrowolnie dzieliła jego wygnanie.
Najpierw zwiedzili Delfy, gdzie Pitya zapowiedziała nieszczęśliwemu koniec cierpień wówczas, gdy dostanie się do kraju losem mu przeznaczonego, w którym Eumenidy dadzą mu przytułek. Po długiej tułaczce, w której towarzyszyła mu ciągle wierna córka, przybył Edyp do miejscowości Kolonos w Attyce. Zmęczony przebytą drogą usiadł na kamieniu i dowiedział się, że się znajduje w gaju poświęconym Eumenidom, pod którą to nazwą czczono w Attyce Erynie. W ślad za Edypem zjawili się wkrótce Kreon i Polinik, gdyż wyrocznia kazała im przywołać Edypa do krainy tebańskiej, jeżeli zamierzają uzyskać tron. Edyp odprawił jednego i drugiego i przeklął synów nie mających serca dla ojca, przepowiadając, że dostanie im się tylko tyle ziemi tebańskiej, ile im na grób wystarczy. Gdy zaś Kreon i Polinik chcieli przemocą zabrać starca z sobą, pojawił się król ateński Teseus i stanął w obronie nieszczęśliwego.
Ostatnie chwile życia spędził Edyp w gaju Eumenid w towarzystwie Antygony i młodszej córki Ismeny (która do niego z Teb przybyła) oraz Teseusa...”

Przytoczyłem historię Edypa wg Zippera, bo recenzenci piszą o niesprawiedliwym losie. Bo nie znają całej historii, która zaczyna się od zbrodni Lajosa. Proszę porównać los Edypa z Księgą Hioba, gdzie porządny człowiek przeżywa katusze wskutek zakładu Boga z Diabłem. Zgodnie z decyzją Zeusa ród Lajosa będzie ponosił konsekwencje przez wiele pokoleń, co przewidziała Pytia, a Państwo mogą poznać z np. „Antygony”.
Dzieła starożytne zweryfikował czas i te z nich, które możemy bez problemu poznać, wszystkie zasługują na 10 gwiazdek