Saturday, 3 October 2015

Jim FOREST - "Biografia Dorothy Day"

Jim FOREST - "Będziemy sądzeni z miłości" Biografia Dorothy Day

Jim Forest. Prawosławny. No właśnie !!! A Wydawnictwo Znak - katolickie. To jak im nie pasuje, to po co wydają? Bo TAK TO SIĘ NIE ROBI!!! Jak można wydać książkę nie zamieszczając nawet pół słowa informacji o autorze? Po co wydają w ogóle książkę o lewicowej działaczce Dorothy Day, która nie tylko się wyskrobała, ale w dodatku była powiązana z Thomasem Mertonem? Przypominam, że Morton jest źle widziany przez dużą część Kościoła Rzymskiego, wskutek propagowania "interfaith dialogue". Nie miejsce tu, abym wyjaśniał niuanse pojęcia "interfaith"; powiem tylko, że w takim dialogu nie ma mowy o wywyższaniu jakiejkolwiek religii bądź kościoła nad inne. Postaram się zastąpić wydawnictwo i podać istotne informacje o autorze (na podstawie Wikipedii)
Jim Forest urodził się 2.11.1941 w Utah, a więc stanie zdominowanym przez Mormonów (LDS Church). Jest pisarzem, lay theologian (teologiem bez wykształcenia w tym kierunku; ciekawostką jest wśród nich nazwisko Isaaca Newtona), wychowawcą oraz peace activist (rodzaj organizacji pacyfistycznej). Od 1989, to jest rok po jego wstąpieniu do Kościoła Prawosławnego, pełni funkcję international secretary w stowarzyszeniu Orthodox Peace Fellowship, jak również wydawcy ich kwartalnika, „In Communion”. W 1964 jeszcze jako katolik, założył Catholic Peace Fellowship... ...Przez wiele lat współpracował z Dorothy Day przy wydawaniu pisma The Catholic Worker.. ..Łączyła go wieloletnia przyjaźń z Thomasem Mertonem, który dedykował mu książkę pt "Faith and Violence" ("Wiara a Przemoc"). Forest przyjaźnił się również ze sławnym wietnamskim, buddyjskim mnichem Thich Nhat Hanh... ..Obok tej biografii, napisał również - Mertona, zatytułowaną "Living with Wisdom"... ..Obecnie, wraz z żoną Nancy żyje w Alkmar, w Holandii.
Nie sadzę, by Dorothy Day została ogłoszona świętą czy błogosławioną. I na drodze do tego nie stoi obsesyjnie wyolbrzymiany zabieg aborcji dokonanej w młodości. To obłuda. Również jej powiązania z ugrupowaniami lewackimi nie są główną przeszkodą. Prawdziwą przyczyną są związki, i autora, i bohaterki książki, z nurtem głoszącym równość wszystkich religii, na co Watykan nigdy się nie zgodzi. Przecież nawet w dialogu ekumenicznym, ograniczonym do kościołów chrześcijańskich, Kościół Rzymski głosi, że pełne zbawienie jest możliwe tylko w nim. Wszelkie rozmowy z innymi religiami są pozorowane, bo prymat Rzymu jest priorytetem. Przypomnę, że jednym z niewielu zwolenników prawdziwego dialogu w Polsce jest wspaniały człowiek, ks. Wacław Hryniewicz (ur. 1936), pozostający na kościelnym indeksie.
Jako stary pleciuga nie mogę sobie odmówić powiadomienia Państwa, że Hryniewicz jest autorem najtrafniejszej recenzji najlepszego utworu Miłosza pt „Traktat teologiczny”, o czym szerzej piszę w mojej opinii jego na LC.
Teraz wypada podzielić się moimi wiadomościami na temat anarchistki Dorothy Day (1897-1980), która podobno ma być wyniesiona na ołtarze. Urodziła się w rodzinie należącej do The Episcopal Church (TEC), którego oficjalną nazwą jest the Protestant Episcopal Church in the United States of America (PECUSA). Kościół ten jest odnogą Kościoła Anglikańskiego, liczy ponad 2 mln wiernych i zasłynął pierwszą kobietą - biskupem.
Day od dziecka znała katechizm i była ochrzczona i konfirmowana w tym Kościele. Czytała bardzo dużo od Spencera (1820-1903) do Darwina i Huxleya. Uczyła się o anarchii i skrajnej nędzy od „anarchistycznego księcia” Piotra Kropotkina (1842-1921). Lektura Dostojewskiego, Tołstoja i Gorkiego doprowadziła ją do aktywności społecznej. Zapisała się do Partii Socjalistycznej. Jej kochankiem był Lionel Moise, z którym zaszła w ciążę, jednak namawiana przez niego dokonała aborcji. Wyszła za mąż za zamożnego wydawcę, jednak małżeństwo szybko zakończyło się rozwodem. Następnie związała się z Forsterem Battingham. Z tego związku miała córkę. W grudniu 1927 roku przyjęła PONOWNIE chrzest, ale nikt z rodziny nie zaakceptował jej wyboru.
Na okładce panowie redaktorzy twierdzą, że Day może "zostać kandydatką na ołtarze.. ..bo się nawróciła..". To już nie wystarcza, że Żydów, którzy mają przymierze z Bogiem, co symbolizuje Abrahama Arka Przymierza i rytuał obrzezania, chcą nawracać, teraz biorą się za chrześcijan już ochrzczonych i konfirmowanych.
Była współzałożycielką i aż do swojej śmierci redaktorką pisma „The Catholic Worker”, którego pierwszy numer ukazał się 1 maja 1933 roku. Wokół pisma powstał ruch o tej samej nazwie, tworząc przytuliska dla bezdomnych. Pierwszym takim ośrodkiem było jej mieszkanie; do 1936 roku powstało ponad trzydzieści takich domów. W 1971 roku Day dostała za swoją działalność społeczną nagrodę Pacem in terris (Pokój na Ziemi. Brała udział w protestach przeciw wojnom, za co w latach 1917-1973 wielokrotnie trafiała do więzienia. W czasie Soboru watykańskiego głodowała z grupą kobiet w intencji potępienia przez Sobór wszelkiej wojny.
Przyspieszyłem w końcówce, przepisując z Wikipedii, bo i tak Państwa czeka niezwykła lektura o tej fascynującej socjalistce, sufrażystce, feministce, anarchistce, no i katoliczce, ale jakże różnej od katolików znad Wisły. Jest to lektura wymagająca, nie dla każdego.
Na koniec dwie istotne uwagi: pierwsza, że Jim Forest talentem biografa nie zabłysnął, więc pozostaje liczyć, że Dorothy Day doczeka się kiedyś lepszej biografii, a druga, by lepiej było, gdyby Kościół Katolicki odpuścił sobie anarchistkę i komunistkę Day, nie rozgrzeszal jej ze skrobanki i nie zawłaszczał jej osoby dla swoich celów. Raz już zrobił z Hypatii - Katarzynę i trzeba było czekać ponad 1600 lat by się przyznał, że Kasia to fikcja.