Saturday, 17 October 2015

Clifford CHASE - "Oskarżony pluszowy M."

Clifford CHASE - "Oskarżony pluszowy M."

Niewiele wiem, ino, że Chase jest starawy (ur. 1958), że opublikował tą książkę pod tytułem "Winkie" w 2005 r., co pozwala wróżyć, że wielkiej kariery pisarskiej raczej nie zrobi, że ta książka na amerykańskim goodreads dostała 3,02 na 5, co jest porównywalne z naszym LC - 5,72, że przełożyła na język polski doświadczona tłumaczka Anna Kołyszko (1953 – 2009) i ze wydał to AMBER. Dodam, że jestem pełen uznania dla tłumaczki, która zmuszona była zmagać się z rodzajem (męski, żeński, nijaki) Winkie, który w języku polskim wpływa na odmianę czasownika, w przeciwieństwie do języka oryginału.
Wg Wikipedii:
„Autor ukazuje bezduszność wymiaru sprawiedliwości i głupotę społeczeństwa, którym przeciwstawia Misia darzącego świat swoimi uczuciami.”
Również w Wikipedii możemy znaleźć, że w amerykańskim slangu „Winkie” to penis.
Z początku surrealizm i absurdalność zapowiadały dobrą zabawę, a wątek oskarżenia narzucał porównania z „Procesem” Kafki. Niestety prostactwo i prymitywność amerykańska zwyciężyła. Dostaliśmy opowieść o wydalaniu odchodów inaczej o sraniu. Przez długie strony autor jako dziecko systematycznie robi w gacie, a mamuśka pierze je w misce klozetowej; następnie ożywiony miś robi kupę i ją podziwia, aż w końcu zamiast kupy wychodzi z niego dziecko (str. 142):
„Ale to nie była kupa. W trawie i liściach leżało niemowlę, mała Winkie..”
Drodzy Amerykanie! Walcie się z taką literaturą, bo każda funkcja fizjologiczna w wydaniu dużej części amerykańskich tzw pisarzy jest obrzydliwa. Winkie z wami!