Thursday, 15 October 2015

Czesław MIŁOSZ - "Rodzinna Europa"

Czesław MIŁOSZ - "Rodzinna Europa"

Chciałem napisać recenzję "Żywotów i poglądów słynnych filozofów" Diogenesa Laertiosa, gdy spostrzegłem, że główną tłumaczką ich była Irena Krońska (1915-74), żona Tadeusza Juliusza Krońskiego (1907 – 1958), który jest bohaterem najszerzej komentowanego, ostatniego eseju "Rodzinnej Europy", pt "Tygrys". Sprawdziwszy, że na LC moja opinia ogranicza się do następujących zdawkowych słów:
"B. ciekawe, tylko to 'zadufanie' w siebie. Zacytujmy tu M.P. Markowskiego: 'Miłosz, kiedy patrzy na chmury /niech będzie powiedziane obłoki/, myśli wyłącznie o SOBIE, nie może myśleć o niczym innym'."
- postanowiłem to natychmiast naprawić.
Zacznijmy od sytuacji Miłosza w 1957 roku, gdy, jedyny wspierający go, Giedroyc książkę opublikował. Miłosz zadeklarował swoją sympatię do bolszewickiego reżimu i w nagrodę pełnił funkcję attache kulturalnego w Stanach Zjednoczonych i Francji do 1951 roku, kiedy to postanowił uciec. Giedroyc użyczył mu schronienia w Maisons – Laffitte, wywołując ostry protest nie tylko polskiej emigracji z naczelnym redaktorem "Wiadomości" Grydzewskim na czele, lecz nawet swojego przyjaciela - wielkiego patrioty, malarza Józefa Czapskiego, który zagroził zerwaniem z paryską "Kulturą". "Książę" wydał Miłoszowi w 1953 r. "Zniewolony umysł", książkę niewątpliwie wspaniałą, gdyby nie fakt, że napisał ją większy kolaborant niż ukryci pod kolejnymi literami alfabetu greckiego Andrzejewski, Borowski, Putrament i Gałczyński. Więcej na ten temat w mojej recenzji "Zniewolonego umysłu". Dalej nieakceptowany przez koła emigracyjne, zebrał 18 krótszych i dłuższych wspomnieniowych esejów i pod tytułem „Rodzinna Europa” wydał u Giedroycia w 1957 roku, aby w końcu opuścić nieprzyjazną Europę w 1960 roku.
Najciekawszy esej w tym zbiorze pt „Tygrys” jest kontynuacją „Zniewolonego umysłu”, czyli opluwaniem ludzi, a tym razem Krońskich, stojących intelektualnie dużo wyżej nad Miłoszem. Przedstawiłem ich w recenzji „Zniewolonego umysłu”:
"KROŃSKI Juliusz TADEUSZ, filozof i historyk, profesor UW, uczeń Kotarbińskiego i Tatarkiewicza, kolega Bolesława MICIŃSKIEGO /którego żona wyszła później za KENARA/, uważany za ojca duchowego tzw warszawskiej szkoły historyków idei, stworzonej przez jego uczniów: Kołakowskiego, Baczkę, Pomiana i in., był Żydem po ojcu Aleksandrze Ferdynandzie, warszawskim adwokacie; najważniejsze dzieło „Rozważania wokół Hegla”, autor ładnej sentencji:
„To nie komunizm i nie Polska dzisiejsza są temu winne, że ludzie źle piszą. Winę za to ponoszą po prostu sentymentalizm i romantyzm”.
Żona, Irena z d. Krzemicka, Żydówka, studiowała we Lwowie filologię grecką u prof. Gasińca..."

Uzupełnijmy wieściami z Wikipedii, by mieć ich obiektywny obraz. Kroński....
"We wrześniu 1939 wstąpił do I Robotniczego Ochotniczego Pułku Obrony Warszawy; 27 września, w przeddzień kapitulacji miasta, został ciężko ranny w walkach na Żoliborzu. Od stycznia 1940 członek organizacji Polska Niepodległa pod pseudonimem "Bonawentura". Uczestniczył w powstaniu warszawskim. Po jego klęsce wraz z żoną, Ireną Krońską, został wywieziony do obozu w Niemczech. Następnie oboje trafili do Armii Brytyjskiej, gdzie zostali tłumaczami. Później mieszkali w Paryżu i Londynie, w 1949 r. Wrócili do Polski.."

I teraz najbardziej kontrowersyjna sprawa, której do końca nie potrafię wyjaśnić. Wybitny uczony, Żyd Kroński został w Polsce znienawidzony za słowa:
„...My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji"

Tylko, że tych słów użył w p r y w a t n y m liście do „przyjaciela” Miłosza z dnia 7 grudnia 1948, czyli przed powrotem do Kraju. Warto też przytoczyć kontekst, w którym te słowa zostały napisane:
"Kto daje nam gwarancję, że ten ustrój, który umożliwia wolność i postęp, przejdzie przez wszystkie niebezpieczeństwa? Na kim się opieramy? Górnicy, część robotników i nawet Żydów (myślę, że nie więcej jak 20%). Że większość jest jeszcze przeciw nam, to dlatego mamy zrezygnować z takiej szansy historycznej. No więc i ja czasem celowo daję się ponieść temperamentowi: My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji"
Przepraszam Państwa jeśli nudziłem, lecz wydaje mnie się, że mało znani Krońscy na parę słów zasłużyli. Wracamy do całości.
Ten zbiór esejów biograficznych miał być próbą wyjaśnienia ludziom Zachodu specyfiki Europy Wschodniej. Tyle o tym napisano, że nie sposób wszystkiego przeczytać. Ja bym polecał szersze spojrzenie Bielik – Robeson, a za najciekawsze uważam Tomasa Venclowy (podaję za Dorotą Blednicka z rodzinna.europa.klp.pl/):
„Litwin Tomas Venclova w tekście 'Rozpacz i łaska' poświęconym obecności Litwy w twórczości Czesława Miłosza pisze:
'Litwini lubują się w objaśnianiu, ale nie zawsze są w stanie wyjaśnić cudzoziemcom istoty fenomenu, jakim było istnienie na tzw. Litwie historycznej i na Wileńszczyźnie tak złożonej mieszanki kulturowej. Miłoszowi, który poświęcił w gruncie rzeczy tej kwestii całą Rodzinną Europę i wiele stronic w innych książkach, udało się to najlepiej. Chyba tylko ktoś, kto mieszka tu na stałe, może zrozumieć ten skomplikowany konglomerat, tę zbieraninę języków, tradycji, obyczajów, a nawet ras, która wydaje wielkich poetów i dla której trudno znaleźć odpowiednik na Zachodzie. (…) Oskar Miłosz, starszy krewny Czesława i jego nauczyciel poezji, jest niejako symbolem tej złożoności. Był dalekim potomkiem Serbów, Żydem (ze strony matki), Białorusinem z miejsca urodzenia, Polakiem z wychowania, Litwinem z wyboru i wielkim poetą francuskim'...”
A wysoka ocena ? Bo Miłosz jest wprawdzie bardzo kontrowersyjny, lecz na pewno WIELKI!!