Friday, 23 October 2015

Natalka ŚNIADANKO - "Lubczyk na poddaszu"

Natalka ŚNIADANKO - "Lubczyk na poddaszu"

Śniadanko (ur. 1973), po uniwersytetach we Lwowie i Fryburgu (oba miasta poniekąd "nasze"), zdobywczyni nagrody Conrada, proponuje nam tym razem coś z pogranicza psychoanalizy.
Najdziwniejsze, że autorka jest tak młodą osobą, bo temat wydaje się być zarezerwowany dla ludzi doświadczonych długim, pozornie szczęśliwym, pożyciem małżeńskim.
Małżonkowie trafiają do wyimaginowanego, tajemniczego hotelu, w którym w osobnych pokojach, co jest konieczne, by podkreślić ich samotność, analizują swoje życie za pomocą wyselekcjonowanych, przez ich ego bądź duszę, wspomnień, pogłębiając analizę wymianą listów. Znali się od dzieciństwa, przeżyli razem całe życie, by w końcu odkryć swoją niepodzielną samotność, jak i brak zrozumienia tak samego siebie, jak i drugiej osoby.
Bynajmniej, to nie jest banalny opis kryzysu małżeńskiego, bo żadnego kryzysu nie ma, lecz spokojnie, rzeczowo przedstawiony aksjomat o samotności każdego z nas, wszędzie i zawsze. Wybiórczość wspomnień sprzyja indywidualizmowi, którego centrum stanowi dusza (s. 57):
"- Dusza to główne pojęcie ludzkiej psychiki... ..Dusza człowieka wierzy w Boga i to właśnie ona jest elementem związku między Bogiem i człowiekiem. Coś na kształt poczty...."
Ta poczta dobrze może funkcjonować, gdy adresatem jest Bóg, lecz nawala w przypadku kontaktu z drugim człowiekiem.
Zasługą autorki jest forma, sposób przedstawienia paskudnej prawdy, dzięki czemu udało mnie się nie wyskoczyć przez okno ani też nie otworzyć kurka z gazem; jednakże mimo łagodzenia klimatu ckliwymi opisami dziadunia, babuni i miejsc beztroskiego dzieciństwa, mój minorowy nastrój pozostał, a cholerne, niechciane wspomnienia same napłynęły.
Nie bujajmy się, lubczyk na poddaszu wysechł, wymieszał się z bazylią i potrzebny jest psu na budę.
Reasumując: młoda, dobrze wykształcona, ukraińska pisarka zaproponowała ciekawą, oryginalną formę i zmusiła mnie, starego pryka, do głębokich refleksji. Duży plus. A poniekąd optymistyczne zakończenie - dla otarcia łez naiwniaków.