Monday, 26 October 2015

Igor NEWERLY - "Zostało z uczty bogów"

Igor NEWERLY - "Zostało z uczty bogów"

Newerly (1903 – 87), partyjniak (1948 -66), karierowicz, autor sławnej socrealistycznej lektury szkolnej "Pamiątka z Celulozy", prezes warszawskiego ZLP przez dwie kadencje, sygnatariusz protestu przeciw "listowi 34" w 1964, aby, w wygodnym czasie, podobnie jak wielu aktywistów partyjnych z Mrożkiem i Kołakowskim na czele, porzucić swoich mocodawców, oddać legitymacje partyjne i przemalować się na opozycję antykomunistyczną. Bo najważniejsze jest prawo mimikry. Wikipedia:
„Mimikra kulturowa - w memetyce, ewolucja pewnych socjotypów w ten sposób, aby upodabniać się do innych...”
No i teraz, gdy nic nie grozi, a nawet jest wskazane, pluć na Rewolucję Październikową, Stalina, i pieprzyć głodne kawałki, że zawsze się było przeciw (w duszy; o ile się ją ma).
Ta książka powstała w 1986 roku, gdy wyrosły już nowe pokolenia nieświadome wiernej służby autora, jak to się modnie mówi, reżimowi totalitarnemu. A jest to rewers tabliczki z „Chłopcem z Salskich Stepów” i „Pamiątką z Celulozy”.
Te lisy przefarbowane nazywają to procesem dojrzewania i nabywania świadomości. Mdli mnie, bo jakaś kwarantanna winna być, choćby według słów Grydzewskiego wobec Miłosza: służyłeś wiernie reżimowi bolszewickiemu sześć lat, toś winien zachować milczenie przynajmniej na taki sam okres czasu.
Piszę o tym, bo dręczony i indoktrynowany w dzieciństwie twórczością Newerly'ego nie jestem w stanie uwierzyć w ani jedno słowo tego - dla mnie – bolszewika. Dlaczego więc go czytam ? Bo pióro ma dobre, a i treść niezła, pod warunkiem zapomnienia, kto jest autorem.
Kilka dni temu dałem 8 gwiazdek „Pamiątce z Celulozy”. Dzisiejsze zadanie jest trudniejsze, bo muszę zdecydować, czy traktuję omawianą książkę jako autobiografię, a wtedy ją poniekąd weryfikować, czy też jako niezależne dzieło literackie zawierające jakieś tam elementy autobiograficzne.
Wrażenia z młodości są zbyt silne i dlatego Newerly ze swoją "Pamiątką z Celulozy", pozostanie dla mnie przede wszystkim pisarzem socrealistycznym, tak jak Kazimierz Brandys ze swoimi "Obywatelami"
Drodzy Państwo! W recenzjach powtarzają się słowa o k r ó t k o t r w a ł e j, młodzieńczej, fascynacji autora komunizmem, o jego ucieczce od niego etc; to jak traktować czas PRL-u, czas mojej młodości, gdy pierwszym reżimowym, czarnym charakterem wśród pisarzy był dla mnie właśnie on!! Jak nazwać jego służalcze wobec reżimu wystąpienie przeciw sygnatariuszom listu 34 w 1964 roku, gdy miał już 61 lat ?
Paradoksem może się wydać, że mimo powyższego, tą książkę wysoko oceniam, lecz jeszcze większy dylemat miałem i mam z oceną całej twórczości Iwaszkiewicza.