Thursday, 29 October 2015

Erskine CALDWELL - "Jenny"

Erskine CALDWELL - "Jenny"

Jest to najdojrzalsza powieść Caldwella, czemu nie ma co się dziwić, bo napisana w 1961 roku, kiedy autor miał 58 lat. Jednocześnie strach o niej pisać, bo macki dewotów, katopolaków i ich kapłanów są dalekosiężne, a książka traktuje o zdarzeniach analogicznych do dziejących się aktualnie w Polsce.
Kościół pobudował się na terenie Jenny, zamiast zapłaty obiecuje modlitwę, a ta ma być istotna, bo ona prostytutką, a potem burdel - mamą była. Jednocześnie, przy wsparciu dewotów, chce ją wyeksmitować, bo to zgroza, by prostytucję uprawiać tak blisko świątyni.
Ile to kościołów pobudowano w Polsce koło knajpy czy punktu sprzedaży alkoholu, by następnie wymusić eksmisję, bądź wprowadzić zakaz sprzedaży alkoholu.
Przeciwwagą dla obłudnych, nienawistnych charakterów duchownych i ich wiernych jest dobroć i szlachetność Jenny, jak również solidaryzowanie się z nią innych. Groteskowe sceny m. in. z duchownym w burdelu, nie są w stanie zrekompensować pesymistycznego nastroju wywołanego postępkami "czarnych", szczególnie ze względu na wspomniane podobieństwo do sytuacji w Polsce.
Happy end uwydatnia podłość poprzednich zdarzeń.
Książkę oczywiście polecam, mimo, że tym razem elementy tragiczne górują nad komicznymi w tej tragikomedii.