Wednesday, 28 October 2015

Erskine CALDWELL - "Sługa boży"

Erskine CALDWELL - "Sługa Boży"

Mit Caldwella (1903 -87) stworzyliśmy my, Polacy tworząc pojęcie Wielkiej Czwórki Amerykańskich Pisarzy, o której żaden Amerykanin nie słyszał. Zrobiliśmy to, że pierwsze amerykańskie książki jakie nam udostępniono w ramach post-stalinowskiej odwilży, to były utwory agenta sowieckiego Hemingwaya, Steinbecka, bo "Grona gniewu" mówiły o nędzy kapitalizmu, a "Fleet Street" i "Ulica Nadbrzeżna" o amerykańskiej degrengoladzie, Faulknera, ukazującego zacofane Południe, a szczególnie drastyczny świat w "Azylu", no i na siłę doczepionego zgrywusa Caldwella, którego książki miały stanowić wiedzę o amerykańskiej demoralizacji, o wszechobecnych domach publicznych, a przede wszystkim o beznadziei i marazmie. Ideologicznie najprzydatniejsze było "Poletko Pana Boga" i "Ziemia Tragiczna", ale "Sługa Boży" (1959) filozoficznie najbardziej do mnie trafiał.

Piszę po 50 latach "z głowy", naumyślnie nie szukam omawianych książek Caldwella, bo moja pamięć najlepiej świadczy o sile rażenia tej literatury w szarym PRL-u.
Treść jest prosta: do zapadłej dziury przyjeżdża fałszywy kaznodzieja, który ma świetny "bajer" i w trakcie kazania doprowadza wiernych do seksualnej orgii i ekstazy. W trakcie kazania toczy się psychologiczna walka między kaznodzieją, a miejscową pięknością, która zorientowała się w oszustwie. Ale najważniejsza scena, która nobilituje tą książkę, ma miejsce przed przyjazdem kaznodziei, gdy farmer ogląda świat przez wywierconą dziurę w ścianie stodoły. Przychodzi sąsiad i go usilnie prosi, by dał i jemu chwilę popatrzeć. To jest clou. Gdy patrzy na świat sprzed stodoły to ogarnia go marazm i nuda, a przez dziurę świat jest tajemniczy, ciekawy i piękny.
Gorąco polecam wszystkie utwory Caldwella gwarantując pyszną zabawę.