Sunday, 11 October 2015

Igor NEWERLY - "Pamiątka z Celulozy"

Igor NEWERLY - "Pamiątka z Celulozy"

Każdy czytelnik żądny prawdy, i to podwójnej, powinien tą książkę przeczytać. Pierwsza prawda dotyczy opisywanych zdarzeń i przemian ludzkiej mentalności. A jest o czym mówić, bo niektóre sceny są majstersztykiem, począwszy od początkowej sceny łamania strajku przez ciemnych chłopów tj Szczęsnego z ojcem, poprzez szkolenie rekrutów, czy pracę Szczęsnego jako agenta, bodajże, Kasy Chorych, po szkolenie przyszłych aktywistów komunistycznych. "Bodajże", bo piszę "z głowy", na podstawie lektury sprzed 60 lat. I z tym wiąże się druga prawda o tej książce. Jest ona wzorowym materiałem dla komunistycznej propagandy o nędzy II RP i budzącej się świadomości klasowej.
Bo niezwykle istotnym i skutecznym elementem indoktrynacji w PRL-u były lektury szkolne, które czytaliśmy, przeżywaliśmy, przyswajaliśmy i pamiętamy po pół wieku. Dlatego też obecnie, gdy ktoś chce coś niecoś zrozumieć z epoki PRL – u winien przeczytać je. Obok omawianej, co najmniej
Ostrowskiego "Jak kształtowała się stal", Polewoja "Opowieść o prawdziwym człowieku" czy "Poemat pedagogiczny" Makarenki.
My nie znaliśmy telewizji, komputerów, internetu, a radio, dla większości istniało tylko w formie "kołchoźników", więc czytaliśmy, a popyt na książki wzmagała wygrana walka z powszechnym analfabetyzmem oraz śmiesznie niskie ceny książek. Spytajcie swoich dziadków czy pradziadków o wymienione wyżej książki; trzymam zakład, że każdy je pamięta. Aha, dochodzi jeszcze Matrosow co własnym ciałem zasłonił otwór strzelniczy w niemieckim bunkrze, Pawka Morozow, co rodziców zakapował do NKWD i Gajdara "Timur i jego drużyna".
Przepraszam, że tak długo, lecz zbrodnią by było nie wspomnieć o Heleny Bobińskiej apoteozie dziecięcia, które zostało Stalinem, pod tytułem "Soso", jak i faktu, że po "obaleniu kultu jednostki" dokuczano autorce, że napisze teraz "Komu Soso zrobił kuku".
Od ówczesnych lektur szkolnych trzeba zacząć, by zrozumieć masowość „czerwonego” harcerstwa, ZMP, czy 3 mln członków PZPR. A przy tym czyny społeczne, partyjne łącznie z wybudowaniem Stadionu X-lecia praktycznie gołymi rękami z pomocą kilku końskich furmanek.
Musiałem napisać o tej książce, bo jestem w trakcie lektury "Lwów STS -u" Jarosława Abramowa Newerlego i uświadomiłem sobie, że jego wspomnienia są nader subiektywne, gdyż chronił go parasol ochronny ojca, pierwszego propagandzisty PRL -u.
Jedno jest pewne: książka zasługuje na lekturę i nie wiem dlaczego nie jest obecnie popularna. A może wiem, to polityka, która nie promuje również arcydzieł Kruczkowskiego ("Niemcy", "Pierwszy dzień wolności"), choć specjalistką od jego twórczości była matka Kaczyńskich, czy pomija wspaniałe, sensacyjne utwory Redlińskiego. A za to, tyle barachła.....