Friday, 16 October 2015

James JOYCE - "Ulisses"

James JOYCE - "Ulisses"
Proszę się nie obawiać, nie jestem aż tak próżny, abym najtrudniejszą książkę świata zamierzał recenzować, którą, jak zuchwale mniemam, zrozumiałem, u schyłku życia, w jakichś 30 %. Aha, równie trudne, a może nawet trudniejsze, jest "Finnegans Wake". Zresztą genialny tłumacz Maciej Słomczyński (1920 -1998) nigdy nie twierdził, że go w pełni zrozumiał, podobnie jak praktykujący u Joyce'a (1882 - 1941) - Samuel Beckett (1906 – 1989). Zauważmy też, że Słomczyński poświęciwszy bardzo długie lata badaniom nad "Ulissesem", nie zdążył dokończyć tłumaczenia "Finnegans Wake".

Początkującym czytelnikom gorąco polecam uroczych „Dublińczyków”, bo jak doświadczenie mnie mówi, nieprzygotowany intelektualnie czytelnik z „Ulissesa” przyswaja tylko pobyt Dedalusa (Telemacha) w burdelu oraz erotyczny monolog wewnętrzny pani Bloom. Kto zamierza jednak czytać to dzieło proponuję poznać, choćby z Wikipedii hasła: Odyseusz, Penelopa i Telemach.
Ale mam dla szerokiej rzeszy czytelników inną propozycję. Jest nią „Dublin z Ulissesem” Piotra Pazińskiego, który recenzuje na portalu wyborcza.pl z dnia 29.07.2008 Krzysztof Varga, kończąc stwierdzeniem:
„...Jeżeli "Ulisses" jest arcydziełem literatury pięknej, to "Dublin z Ulissesem" jest arcydziełem wśród przewodników literackich...”.
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75475,5499437,Ulisses_w_Dublinie__Pazinski__Piotr.html#ixzz3ojdxXdKS
Słomczyński, w posłowiu pisze, że „Ulisses” to „zapoczątkowanie nowego rodzaju sztuki i doprowadzenie go do doskonałości na przestrzeni jednego dzieła”.