Friday, 30 October 2015

Jerzy AFANASJEW - "Okno Zbyszka Cybulskiego"

Jerzy AFANASJEW - "Okno Zbyszka Cybulskiego"
Brulion z życia aktora filmowego połowy XX w.

Uwaga! Proszę zacząć lekturę od strony 481, dojechać do końca i wrócić do początku
Jerzy Afanasjew (1932 -1991) współtwórca kultowego teatru studenckiego "Bim-Bom" oraz "Cyrku Rodziny Afanasjew", autor zbioru satyr "Mucha i Anioł" (1959), autor, co tydzień wyczekiwanych, "Listów do Przekroju", najpopularniejszy surrealista PRL-u, był osobą najbardziej kompetentną, by przekazać potomnym prawdziwy obraz swojego przyjaciela Zbyszka Cybulskiego (1927 – 67). Poprosiłem Państwa o poznanie końcowych stron tej niepowszedniej biografii, bo one pozwalają zrozumieć, że jedyny gwiazdor powojennego polskiego kina (myślę o PRL-u, bo dalsze lata są zbyt bliskie dla formułowania pewników), który stał się idolem po "Popiele i Diamencie", nie był naturszczykiem, lecz miał solidne wykształcenie, jak i że grając Maćka nie był czarującym młodzieńcem, lecz doświadczonym, trzydziestojednoletnim mężczyzną. Na podstawie wspomnianych stron ułożyłem własne kalendarium ról Zbyszka, które wywarły na mnie największe wrażenie.
Pierwsze wspomnienie to rola kolarza w filmie "Trzy starty" Lenartowicza (1955), następna rola to eksplozja: Maciek w "Popiele i Diamencie" Wajdy (1958), w następnym roku "Pociąg" Kawalerowicza, lecz przede wszyskim teatralna rola narkomana w "Kapeluszu pełnym deszczu" Gazzo, w reżyserii Wajdy, wystąp gościnny Teatru Wybrzeże w Warszawie, w 1960 - "Do widzenia, do jutra" Morgensterna wg noweli Cybulskiego, lecz i sztuka "Dwoje na huśtawce" Gibsona w Teatrze Ateneum z Elżbietą Kępińską, w reżyserii Wajdy; rok 1961- to również w Ateneum "Przy drzwiach zamkniętych" Sartre'a, a w 1962 - "Jak być kochaną" z Kraftówną, w reżyserii Hassa. Potem już tylko jedna duża rola, ryzykowna, bo kostiumowa, też u Hasa, w "Pamiętniku znalezionym w Saragossie" (1964). A trzy lata póżniej opłakiwanie "głupiej" śmierci naszego idola, w będącej w absolutnym posiadaniu studenterii, restauracji na Dworcu Głównym, tym wg Młynarskiego polskim Orly. Od sukcesu w "Popiele i Diamencie" do tragicznej śmierci zaledwie 9 lat !
Aby zrozumieć fenomen Cybulskiego trzeba co nieco wiedzieć o atmosferze tamtych lat. Przypominam, że Stalin umarł w 1953, obalenie "kultu jednostki" – 1956, i początek odwilży. Na stronie "muzyka.onet.pl" pod hasłem "Pół wieku Żaka" czytamy:
"W połowie lat 50. na Wybrzeżu aż gotowało się od działań kulturalnych wielu grup kabaretowych, teatralnych i filmowych. Ferment twórczy musiał wreszcie znaleźć swoje miejsce na mapie Gdańska. W 1955 roku powstał Dyskusyjny Klub Filmowy, który wynajmował salę kinową w budynku Miejskiego Komitetu PZPR na Wałach Jagiellońskich. Dwa lata później stał się on oficjalną siedzibą klubu Żak. Zbyszek Cybulski, Bobek Kobiela, Jacek Fedorowicz i wielu innych artystów kładło fundamenty, na których wyrosła legenda Żaka. Pierwsze sukcesy odnosiły tam teatrzyk "Bim-Bom", Teatrzyk Rąk "Co to" (którego występ można zobaczyć w filmie "Do widzenia, do jutra") czy Cyrk Rodziny Afanasjeff "Tralabomba". "

We wspomnianym awangardowym "Cyrku.." czołowymi aktorami była żona Jerzego - Alicja Ronczewska - Afanasjew (ur 1930) i jej brat bliżniak Ryszard Ronczewski. Działał w latach 1959-1965 i był największą turystyczną atrakcją Trójmiasta, jako teatrzyk pantomimy pod pełną nazwą Cyrk Rodziny Afanasjeff Tralabomba. Na stronie: "Cyrk Rodziny Afanasjew - AKCJA CYRK" czytamy:
"Cyrk Rodziny Afanasjeff” obok STSu, „Bim-Bomu”, był jednym z najciekawszych awangardowych teatrów studenckich w powojennej Polsce. Autorzy i aktorzy tych teatrów jak Andrzej Jarecki, Agnieszka Osiecka, Zbigniew Cybulski, Bogumił Kobiela, Jacek Fedorowicz, czy Jerzy Afanasjew – stali się ikonami polskiej kultury. Teatry te stały się legendą, do której wracają właściwie wszystkie pokolenia Polaków."

Proszę przyjrzeć się wymienionym nazwiskom: toć potęga świadcząca, ze nie Warszawa czy Kraków, ale właśnie Gdańsk był wtedy liderem awangardy. W następnych latach dodatkowo potwierdziły to przodownictwo spektakle Teatru Wybrzeże z "Kapeluszem pełnym deszczu" na czele. Do transferowiczów z Gdańska do Warszawy dodać trzeba Kempińską i Władysława Kowalskiego.

O samej książce powiem krótko: to wspaniały, surrealistyczny kolaż wszelkich form literackich służących stworzeniu autentycznego wizerunku idola mojej młodości, polskiego Jamesa Deana. Jako ciekawostkę zauważmy, że autor, młodszy o pięć lat był już szeroko znany, gdy Cybulski dopiero zaczynał swoją wielką drogę. Chwała im obu!!