Thursday, 1 October 2015

Franz KAFKA - "Listy do rodziny, przyjaciół, wydawców"

Franz KAFKA - "Listy do rodziny, przyjaciół, wydawców"

Dopiero czytając przypisy Urbańskich do listów Kafki (1883-1924) uświadomiłem sobie własną ignorancję w kafkowskiej materii. To przypisy, a same listy? Listy to UCZTA dla ducha, już pierwszy list porywa:
„....Słowa są.. ..złymi alpinistami i złymi górnikami. Nie przynoszą skarbów ze szczytów gór ani z głębi kopalni!..”
A miał wtedy 17 lat. Pierwsze listy do kobiety pojawiają się w 1907 roku, do jego młodzieńczej miłości, wiedeńskiej Żydówki Hedwig Weiler (1888-1953), którą w liście do przyjaciela Maksa Broda (1884-1968), tak opisywał (str.37)
„...Agathe jest bardzo szpetna i Hedwig także. H. jest mała i gruba, jej policzki są bez przerwy czerwone i bezgraniczne; jej górne przednie zęby są wielkie i nie pozwalają ustom się zamknąć, a żuchwie być małą; jest bardzo krótkowzroczna i to nie tylko z uwagi na piękny ruch, z jakim nakłada binokle na nos - którego wierzchołek jest prawdziwie pięknie złożony z małych płaszczyzn; dziś w nocy śniłem o jej zbyt krótkich, grubych nogach...”
Przyjemniaczek, no nie? Od razu przypomina mnie się, jego polski odpowiednik - Bruno Schulz, którego porzuciła narzeczona argumentując to krótkim epitetem: „To złośliwy kobold”.
W którymś liście do Hedwig dzieli się swoją trafną uwagą: (str. 48):
„...jestem.. ..przekonany, że zarobionych pieniędzy nie weźmie się do grobu, ale czas zmarnowany na lenistwie owszem”.
Powoli to się czyta, bo co chwilę znajduję coś ładnego, jak teraz, gdy Kafka znajduje „życie we dwoje” za panaceum przeciw „ohydzie życia” (str.52):
„..'Życie jest ohydne'. Dobrze, jest ohydne, ale nie jest już tak złe, gdy się to mówi we dwoje, gdyż uczucie, które rozsadza jedno, uderza w drugie zostaje przezeń powstrzymane przed dalszym rozprzestrzenianiem się, i człowiek stwierdza bez wahania: 'Jak ona pięknie mówi 'ohydne życie' i tupie przy tym nóżką'....”
Olbrzymia część listów skierowana jest do Maxa Broda, przeto podaję za Wikipedią informację:
„Max Brod (1884-1968), niemieckojęzyczny Żyd, czeski literat, pisarz, kompozytor, przyjaciel i biograf Kafki, wykonawca jego testamentu... ..W 1912 roku pod wpływem Martina Bubera został syjonistą... W 1939 roku po wkroczeniu nazistów do Pragi Brod i jego żona Elsa uciekli do Palestyny i osiedlili się w Tel Awiwie.... Brod poznał Kafkę 23.10.1902, gdy obaj jeszcze byli studentami na Uniwersytecie Karola.... Kafka był częstym gościem w domu rodziców Broda, tam poznał przyszłą kochankę i narzeczoną Felice Bauer, kuzynkę przyrodniego brata Broda Maxa Friedmanna...”
Pod wpływem Broda, Kafka zaczął pisać dziennik, na temat którego szczerze wyznaje (str. 91):
„Moj drogi Maksie, oto mój dziennik. Jak zobaczysz, ponieważ akurat nie był przeznaczony tylko dla mnie, troszkę połgałem, nic nie poradzę, w każdym razie w owym łgarstwie nie ma cienia umyślności, a raczej wychodzi ono z mojej najgłębszej natury i właściwie powinienem na nie patrzeć z respektem....”
Rozbrajające wyznanie, ale tak już z dziennikami bywa.
Lektura listów jest wielce zabawna, bo Kafka to zgrywus (str. 95):
„ oddychanie brzuszne przyczynia się do wzrostu i pobudzenia genitaliów, dlatego śpiewaczki operowe, ograniczające się głównie do oddychania brzusznego, są tak nieprzyzwoite..”
Wydaje mnie się, że tych parę powyższych słów wystarczająco zachęci Państwa do tej pysznej lektury.