Saturday, 28 June 2014

Witold GOMBROWICZ - "Wspomnienia polskie. Wędrówki po Argentynie"

Witold GOMBROWICZ - “Wspomnienia polskie.Wędrówki po Argentynie”

PO RAZ PIERWSZY: GOMBROWICZ DLA WSZYSTKICH. Większość tekstów była sponsorowana przez Radio Wolna Europa i miała być przez nie emitowana z przeznaczeniem dla „SZEROKIEGO” ODBIORCY w Polsce. Gombrowicz bardzo się przejął możliwością zyskania MASOWEGO odbiorcy i opracował teksty w języku „normalnym”, gawędziarskim i przede wszystkim anegdotycznym. TYSIĄCE NAZWISK I ZABAWNYCH ZDARZEŃ. Ponadto, dodatkowa zaleta: nie trzeba czytać „po kolei”, po prostu otwieramy książkę na dowolnej stronie i już mamy „radochę”. No to sprobujmy: strona 114
„Tak zwany powszechnie „Minio”, a przeze mnie „Gminio”, to jest Janusz Minkiewicz, słynny ze swoich konkiet w warszawskim półświatku, nieraz mścił się na mnie za rozmaite szyderstwa /bo nie nosiłem go w sercu/ dając do zrozumienia że powoduje mną zazdrość.
- Teraz wracam do domu - mówił zimno i rzeczowo - bo ma zadzwonić do mnie Lala... O piątej jestem umówiony z Celą, o 11-ej czeka mnie szał z Filą.. Do widzenia.
Odchodził przekonany, że skręcam się z zazdrości...”
/Janusz Minkiewicz, 1914-81, autor „Szopek politycznych”, najważniejsza postać warszawskiego nocnego życia, a autor - wiadomo- gej/
Jeszcze raz sprobujmy: strona 131. O, cholera, o słynnej POLCE Krystynie SKARBEK, brytyjskiej agentce przerzuconej w czasie II w.św. do Polski
„Ileż razy byłem świadkiem takich kompromitacji, żałosnych, bolesnych! Szlachta, arystokracja, łączyły się z Żydami aby pozłocić swoje korony, ale nigdy te związki nie przestały zawstydzać, nigdy owe nieszczęsne istoty zrodzone z tych mariażów nie zostały zalegalizowane na terenie salonów. Po prostu – udawało się, że się o niczym nie wie, dobre wychowanie nakazywało wystrzegać się w towarzystwie takiej istoty najlżejszej aluzji do Żydów, nie mówiło się o tym jak o szubienicy w domu powieszonego.. Krysia Skarbek, śliczna panna... Ojciec hrabia, matka Goldfederówna.. Unikano przy niej tematów żydowskich.. ..aż tu pewnego razu nastąpiła katastrofa.. przed hotelem w Zakopanem.. ..stanęła starsza juz Semitka , gruba i dość krzycząco ubrana, i.. jęła wołać na cały głos: -Krysia, Krysia!. Towarzystwo struchlało, a najbardziej nieszczęsna Skarbkówna - zamiast odezwać się, udała, że.. to nie o nią chodzi.. Cóz kiedy.. rozległo się: -Krysia Skarbek! Krysia Skarbek! Trzeba było widzieć to grono ludzi, przecież obytych w świecie: oczy znieruchomiałe, wbite w ziemię, twarze natężone. Wszyscy dotknięci z nagła paraliżem. Jakimż błogosławieństwem byłoby, gdyby naraz ktoś się odezwał po prostu:
-Krysiu, nie słyszysz? To któraś z twoich ciotek woła na ciebie!
Ale tych prostych słów nikt nie był w stanie wypowiedzieć...”
A skoro jesteśmy przy Żydach, to Gombrowicz pisze dużo, i zawsze żle, o ŻYDZIE Stanisławie PIASECKIM /matka – Gizela Silberfeld/, POLSKIM NACJONALIŚCIE, twórcy antysemickiej gadzinówki „Prosto z mostu”, na którym AK wykonała wyrok za współpracę z Gestapo.
Bo Gombrowicz o znaczeniu Żydów w swojej karierze mówił:/str.133/:
„..Któż pierwszy odważył się rzucić cały swój entuzjazm na szale wzbierającej dyskusji o „Ferdydurce”, jeśli nie wielki i nieodżałowany mój przyjaciel Bruno Schulz? Któż mnie torował drogę w Polsce przedwojennej i powojennej, jeśli nie Artur Sandauer? A na emigracji - kto mnie popierał poza Józefem Wittlinem? Żydzi zawsze i wszędzie byli pierwsi w zrozumieniu i odczuciu mojej pracy pisarskiej...”.
A propos Schulza, to on:
„..pewnego razu zaprowadził mnie do Stanisława Ignacego Witkiewicza. Tak to Witkiewicz, Schulz i ja, trzej ludzie usiłujący wprowadzić literaturę na tory nowe, nareszcie zetknęliśmy się osobiście”.
A to przecież ta TRÓJCA, uzupełniona Lemem to mój Panteon polskiej literatury. Zakończmy ZACHĘTĘ DO POLUBIENIA GOMBROWICZA, jego uporczywie poruszanym tematem: /str.8/
„...wartość współcześnie żyjącego Polaka nie może być mierzona wartością wybitnych Polaków z przeszłości - innymi słowy, to że król Sobieski zwyciężył pod Wiedniem a Szopen napisał Ballady w niczym nie przesądza o poziomie i kulturze współczesnego pana Majewskiego czy Kozłowskiego...”.
I konsekwentnym retorycznym pytaniem:
„Czy Polak nie jest obciążony dziedzicznie Polską, tzn chorą przeszłością narodu i jego nieustannym umieraniem?”.