Saturday, 7 June 2014

Michał GŁOWIŃSKI - Fabuły przerwane"

Michał GŁOWIŃSKI - „Fabuły przerwane”
Małe szkice 1998-2007
Aby zrozumieć książkę, a szczególnie pierwszą część pt „Sny i Przywidzenia” przydatna może być wiadomość , że Michał Głowiński /ur.1934 w Pruszkowie/ był „dzieckiem Ireny SENDLEROWEJ”. Istotnym wydaje się również, że jest pierwszy gejem po Julianie STRYJKOWSKIM, który odważnie pisze o swojej orientacji w autobiograficznej książce pt „Kręgi Obcości” /2010/. Pierwszy, bo Iwaszkiewicz, Dabrowska, Mycielski – pośmiertnie. Ale najistotniejsze jest, że Głowiński to INTELEKTUALISTA z najwyższej półki, który prowokuje odważnymi stwierdzeniami, jak np na temat GOMBROWICZA: /TP w 2007/
„Dlaczego polski kołtun /i Giertych/ nie znoszą Gombrowicza? Bo nie żyd, mason ani cyklista, więc za pochodzenie nie można go opluć, a tak nas pomniejsza. A, że to właśnie „swojak”, to z wewnątrz, to boli...”.
Nim przystąpię do swojej opinii, jeszcze fragment recenzji Jana STRZAŁKI:
„Wiele z tych małych wielkich szkiców jest bowiem zapisem snów ocalonego z Zagłady. „Makabra i lęk – pisze Głowiński – są tylko sprawami pamięci, od której nie można się wyzwolić, jedną z form panowania tego, co minione, nad świadomością i nieświadomością, nad wyobraźnią i sennymi marzeniami””
Zawartość, wspomnianej wyżej, pierwszej części to ciąg koszmarów sennych i przywidzeń. Raczej niewiele z niej zrozumiałem, tym bardziej, że nachodzące mnie koszmary, narastające z każdym kolejnym rokiem życia emeryta, są niemniej przerażające, a mnie bliższe, bo moje. Przechodzę więc do „Doświadczeń i realiów”. No i humor od razu mnie się poprawił gdy przeczytałem o „Schabie po żydowsku”. O tym absurdzie Głowiński pisze: /str.47/
„...jak wielka przepaść nieświadomości zarysowuje się między kulturami, których przedstawiciele powinni jednak cokolwiek o sobie wiedzieć.... ...co by powiedziano, gdyby w żydowskim sklepie pojawiły się na przykład „befsztyki wielkopiątkowe” czy „sznycle wigilijne”.”.
Utrzymałem dobry humor, i przy następnych miniszkicach, np gdy autor szydząc z fałszu w przemówieniach pogrzebowych stwierdza: /str.48/
„...kłamstwa funeralne są całkowicie bezkarne”
Z rozważań o starości podoba mnie się pomysł, by długość kreski między datą urodzeń a śmierci ilustrowała wiek delikwenta /str.99/, a w części poświęconej muzyce poważnej, której znawcą nie jestem, zaskoczyło mnie twierdzenie Głowińskiego, że nokturny Chopina skomponował „o pokolenie starszy John Field”. Przy tej okazji autor zadaje pytanie: /str.113/
„Czy wiedza wpływa na percepcję muzyki ?”
W części poswięconej językowi Głowiński kpi z „ale”, które spełnia rolę zaprzeczenia, czego typowym przykładem jest konstrukcja: /str.127/
„Nie jestem antysemitą, ale...”.
W części o literaturze natomiast, najciekawsze wydaje mnie się zdanie autora na temat relacji między dziełem a biografią pisarza: /str.140/
„...dzieło pisarza, każdego pisarza niemal bez wyjątków, mniej lub bardziej bezpośrednio zanurzone jest w jego biografii, z niej czerpie impulsy i motywy, ona narzuca sposób, w jaki postrzega świat. Czy można zajmować się literaturą na zasadzie nie-pamięci czy anty-pamięci? Przyjęcie takiej postawy uruchamia autocenzurę, prowadzi jeśli nie do fałszu, to niewątpliwie do nieautentyczności...”.
Ostatnia część pt „Figury i charaktery” jest najciekawsza, i jeśli ktoś nie jest zainteresowany w lekturze całości książki, winien koniecznie chociaż ją przeczytać. Ja z niej wybieram cytat potwierdzający lansowaną przeze mnie opinię w stosunku do wielu pisarzy: /str.140/
„Kiedy X pisze swe kolejne prace, pragnie przede wszystkim udowodnić, że jest człowiekiem światowym, zna języki i czyta napisane w nich książki, im nowsze i bardziej modne, tym lepsze. Czasem prowadzi wywód w taki, a nie inny sposób tylko dlatego, by się popisać swą najświeższą lekturą. I na zademonstrowaniu swej światowości zależy mu czasem bardziej niż na sformułowaniu nowatorskiej, odkrywczej tezy czy oryginalnym opisaniu zjawiska, ujawniającym jego nie znane dotąd strony. Czuje nieustanną potrzebę potwierdzania wobec anonimowych czytelników, kolegów i przede wszystkim samego siebie, że prowincjuszem nie jest, nie był i nie będzie”.
Reasumując ten zbiór szkiców jest ARCYCIEKAWY, lecz tylko dla CIEKAWYCH, tzn ŁAKNĄCYCH WIEDZY