Monday, 2 June 2014

Mikołaj ŁOZIŃSKI - "Książka"

Mikołaj ŁOZIŃSKI - „Książka”
Omawiając „Reisefieber” napisałem, że już przed przeczytaniem wierzyłem w „klasę” książki , a przesłanką była inteligencja ojca Mikołaja - Marcela, jak i starszego brata Pawła, których miałem przyjemność znać osobiście. Tym razem autor odsłaniając korzenie rodziny potwierdził słuszność mego mniemania o jej wysokim poziomie intelektualnym. Książkę zacząłem czytać o 21, a że jej treść i forma zafascynowały mnie od pierwszej strony, to czytałem powoli i uważnie, i teraz jest 24, a ja ciężko oddycham przytłoczony nie tylko świetnością tej książki, lecz i odwagą autora, jak i całej jego rodziny akceptującej to przedsięwzięcie, niewątpliwie szlachetne w zamiarze i w wykonaniu, lecz wielce niebezpieczne, ze względu na poniekąd ekshibicjonistyczne ujawnienie sekretów rodzinnych.
Historia jest sumą migawkowych zdarzeń i dlatego zawsze pozostają pewne białe plamy, luki czy niedopowiedzenia w jej ciągłości. I tak jest w tej książce. Północ minęła, a mnie ciśną się na usta liczne pytania odnośnie szczegółów tej „sagi”, które nie doczekają się odpowiedzi.
Ale jeszcze bardziej nurtuje mnie pewna myśl. Otóż, na podstawie znajomości losów wielu polskich rodzin, pogmatwanych niemniej niż losy Łozińskich, stawiam tezę, że ten szerszy aspekt był zamiarem autora, a rodzinne wspomnienia posłużyły jako kanwa do przedstawienia tragedii ogólnoludzkiej. Przecież wartość tego dzieła nie pomnieszyłoby stwierdzenie, że to fikcja literacka. A, że życie często przerasta najśmielszą fikcję to juz inna sprawa.
Wielkie gratulacje dla autora i czekamy na „jeszcze”...