Wednesday, 25 June 2014

Daniel DEFOE - "Przypadki Robinsona Cruzoe"

Daniel Defoe - “Przypadki Robinsona Crusoe”
Jedna z najważniejszych pozycji światowej literatury, omawiana i analizowana przez studentów i uczonych w dziedzinie socjologii, psychologii i wszelkich gałęziach nauk o CZŁOWIEKU. „Ecce Homo”. Robinson to wyjątkowo odrażająca kreatura, mająca niczym nieuzasadnione wysokie mniemanie o sobie, ziejąca pogardą dla innych. A wymyślił ją oszust, matacz i tajny agent, syn rzeżnika.
Nazywał się FOE, dodał sobie de i stał się PURYTAŃSKIM CHRZEŚCIJANINEM. Robinsona stworzył na wzór i podobieństwo swoje, poprawiając jeno pochodzenie z rzeżnika na kupca. Nasz kochany bohater jest KOMPLETNYM ZEREM; jako 18-letni chłopak ucieka z domu, zarabia parę złotych na kolonialnym handlu i, po licznych przygodach, ląduje na bezludnej wyspie. Nie jest lordem czy jakąś inną cholerą, lecz synem skromnego kupca. Nie ma wykształcenia, ani jakiegokolwiek fachu. Nie jest bohaterem, lecz przeciętniakiem. NIC, DOSŁOWNIE NIC NIE UPOWAŻNIA GO DO WYWYŻSZANIA SIĘ NAD INNYCH.
ROBINSON JEST SYMBOLEM BRYTYJSKICH PODBOJÓW KOLONIALNYCH, i jako ułomny, bo ułomny, ale prawdziwy wytwór swego społeczeństwa, POWIELA zachowanie kolonialistów Brytyjczyków wobec podbitych cywilizacji.
James Joyce scharakteryzował Robinsona:
„On jest rzetelnym prototypem brytyjskiego kolonialisty. Wszystkie przymioty Anglo-Saksońskiego ducha znajdujemy w Crusoe: dzielna niezależność, nieświadome okrucieństwo, upór, opóżniona, ale jednak skuteczna inteligencja, seksualną obojętność oraz wykalkulowane milczenie”.
Współczuję Piętaszkowi, że trafił na takiego chrześcijanina. A propos jego, niezrozumiały jest dla mnie upór w tłumaczeniu FRIDAY na Piętaszek. Przecież gubi się symboliczne znaczenie Piątku w doktrynie chrześcijańskiej.
I jeszcze spostrzeżenie: Coetzee napisał książkę o „babie z Piętaszkiem” i nazwał ją FOE /jak prawdziwe nazwisko autora omawianej pozycji/.
Warto przeczytać „Cruzoe” jeszcze, conajmniej raz, zapominaąc o kwalifikacji książki jako młodzieżowej, przygodowej, bo jest to odczytanie bardzo powierzchowne.