Tuesday, 31 March 2015

MO YAN - "Żaby"

Mo YAN - "Żaby"

Czytam wyjaśnienie tytułu w recenzji Katarzyny Sarek /skosnymokiem.wordpress.com/:

"Wydana na początku grudnia najnowsza powieść 莫言Mo Yan «蛙» (Żaba) już została zaliczona przez recenzentów China Daily do jednej z dziesięciu najważniejszych książek 2009 roku. Tytuł to nieprzetłumaczalna gra słów, znak 蛙żaba jest homofonem znaku 娃 dziecko i drugiego znaku z 女娲 Nüwa – mitycznej chińskiej pramatki. Żaba w tym kontekście kojarzy się z rozmnażaniem i nieskrępowaną płodnością”.

DYGRESJA: Tak się dziwnie składa, że czas mojego świadomego życia pokrywa się z drastycznymi ograniczeniami urodzin w Chinach, do najwyżej dwojga dzieci. A więc nie powinno być przyrostu a spadek. Rzeczywistość wykazuje absurdalność takich poczynań: populacja wzrosła z 600 mln do 1,3 mld. Od 25 lat walczy się ze skrobankami w Polsce. Obłudę tego widzimy w realu: brak przyrostu, mimo równoczesnego kościelnego zakazu stosowania środków antykoncepcyjnych. Wnioski pozostawiam Państwu.

Na potwierdzenie moich powyższych sugestii długo nie czekałem: /str.119 z 675/,

„...propaganda antykoncepcji była raczej znakomitym, zachęcającym do płodności afrodyzjakiem...”

W walce z nadmiernym przyrostem ludności propagowano w Chinach również wazektomię /łac. vasotomia/, która przez Kościół Katolicki uznawana jest za grzech śmiertelny, wskutek czego zepchnięto ją w Polsce na margines. Jest to zabieg urologiczny polegający na podwiązaniu lub przecięciu nasieniowodu, wskutek czego mężczyzna jest sprawny seksualnie /wytrysk/, ale bezpłodny. Uroczy jest wierszyk towarzyszący chińskiej propagandzie: /129/

„Towarzysze, nie ma strachu, mały nożyk, ciachu-ciachu. Taka mała operacja i to wcale nie kastracja. Nawet kropla krwi nie spadnie, wszystko pójdzie bardzo ładnie. Parę minut odpoczniecie i do pracy wnet pójdziecie”.

Mo Yan wprowadza efekt tragikomiczny, opowiadając, że najwięksi gwałciciele, po przymusowej wazektomii, nie mieli już żadnych skrupułów, przy zniewalaniu następnych dziewcząt.

Z rozkazu Mao wszystkie ciąże, niezgodne z ustanowionym przez niego prawem, muszą być usunięte.
„..taka jest historia, a w historii liczy się tylko rezultat, a nie środki....”

Usunięcie pięciomiesięcznej ciąży żony bohatera kończy się tragicznie, lecz Mo Yan eksponuje tylko jedną stronę wydarzeń. Na co liczyła nieszczęsna kobieta usuwając nielegalnie sprężynkę i dopuszczając ciążę do zaawansowania ? Że „jakoś tam będzie” ? Głupia czy wariatka? Przecież nie było żadnych przesłanek, że reżim pozwoli jej wychować dziecko!!

Najtragiczniejszą postacią jest ciotka idealistka, która mimo wielu klęsk i poniżeń wyznaje swoje credo narratorowi:

„Biegaczu, zapamiętaj sobie: człowiek może być, kim chce, ale nie wolno mu być zdrajcą. Najszlachetniejsze powody nie usprawiedliwiają zdrady. Tak było i jest, zawsze i wszędzie, żaden zdrajca nie kończy dobrze...”.

Do kwestii jednakowego brzmienia w języku chińskim "dziecka" i "żaby" nawiązuje wypowiedż "Lwiczki":/452/
"...ludzie i żaby mają wspólnych przodków. Kijanka wygląda jak ludzki plemnik, a ludzkie jajeczko nie różni się niczym od żabich. Poza tym czy widziałeś kiedyś trzymiesięczny ludzki płód? Ma ogon i wygląda zupełnie jak kijanka w czasie metamorfozy..... ...– Dlaczego słowa „żaba” (wa) i „dziecko” (wa) brzmią tak samo? Dlaczego płacz dziecka zaraz po urodzeniu jest taki podobny do głosu żaby?... ...Dlaczego stworzycielka ludzi nazywa się Nüwa? Bo „wa” w jej imieniu brzmi tak samo jak „żaba”, a to znaczy, że pramatką ludzkości była wielka żaba, co z kolei znowu znaczy, że ludzie wyewoluowali od żab, a teoria o pochodzeniu człowieka od małpy jest całkowicie błędna.."
W końcu przechodzimy do terażniejszości, w której ograniczenia rozmnażania niby obowiązują, ale tylko biednych, bo bogaci wynależli sposoby uporania się z tymi niedogodnościami..
A recenzować dalszego ciągu mnie się nie chce, bo mimo najlepszych chęci i przychylnego nastawienia do autora, "dzieło" to zanudziło mnie dokumentnie, o czym świadczy brak jakichkolwiek "złotych myśli", na które zawsze poluję.
Tylko ze względu na wartość poznawczą obyczajów Dalekiego Wschodu daję oceniam łagodnie, o czym świadczy - 6 gwiazdek, co po dwóch "dziesiątkach" jest wymowne.

PS Zapomniałem wspomnieć o ostatniej części, którą jest niespójna próba Teatru Absurdu, autorstwa Kijanki. Może się mylę, ale wydaje mnie się nieudana i zbędna.