Wednesday, 11 March 2015

Tadeusz BOY - ŻELEŃSKI - "Jak skończyć z piekłem kobiet"

Tadeusz BOY - ŻELEŃSKI -
"Jak skończyć z piekłem kobiet ?"
"Świadome macierzyństwo"

"Dziewice konsystorkie", "Piekło kobiet", "Nasi okupanci" były wydane jako pojedyncze utwory i tam umieściłem moje recenzje. Temat tej określa podtytuł. Boy pisze o tym, bo:

"Dnia 25 października r. 1931 otwarto przy ulicy Leszno 53 w Warszawie pierwszą w Polsce poradnię świadomego macierzyństwa..."

Sekret regulacji urodzin czyli świadome macierzyństwo jest znany od dawna warstwom oświeconym, gorzej przedstawia się sprawa z ogółem:

"Zatem, świadome macierzyństwo jest od dawna faktem w sferach tzw. wyższych.
— Co to jest regulacja urodzeń? — pytała mnie jedna paniusia.
— To jest, łaskawa pani, to, co pani robi co dzień.
Chodzi o to, aby dobrodziejstw świadomego macierzyństwa, będących dotąd monopolem uprzywilejowanych, dostarczyć tym, którzy najbardziej ich potrzebują. Temu celowi służy nowa poradnia. Ma ona uświadomić kobiety, że ustrzec się ciąży można i nieraz trzeba; ma im dostarczyć taniej i dobrej rady lekarskiej oraz najlepszych środków zapobiegawczych po cenie kosztu. Nie jest to instytucja dobroczynna, ale instytucja społeczna.
— A jeżeli bezpłodna kobieta chce mieć dzieci?
— W takim razie lekarz udzieli jej wszelkiej rady po temu. Już obecnie przychodzą takie pacjentki. Nie chodzi o to, aby bezwzględnie ograniczać liczbę urodzeń; chodzi o to, aby mieli dzieci ci, którzy je mogą wyżywić i wychować. To wyraża sama nazwa: „świadome macierzyństwo”. "

Trudno uwierzyć, że od tego czasu minęły 84 lata, a dalej część społeczeństwa rozmnaża się jak króliki, a w skrajnych przypadkach każde kolejne narodzone dziecko unicestwia i chowa w beczkach lub w lodówce. Idea regulacji urodzin jest szczególnie istotna dla najuboższych warstw społeczeństwa:
"Jak wspomniałem, nieograniczona płodność jest smutnym przywilejem biedaków. Jakie katastrofy niesie z sobą, nad tym nie potrzeba się długo rozwodzić. Przede wszystkim nędzę, i wszystko, co się z nią łączy. Z ciemnoty powstaje i ciemnotę pogłębia. Niszczy zdrowie kobiety, łącząc wysiłek ciąży, rodzenia i karmienia z narastającym wciąż wysiłkiem pracy, aby sprostać potrzebom tej wciąż pomnażającej się rodziny. Udaremnia wszelki duchowy rozwój, niszczy radość życia, sprowadza egzystencję człowieka do poziomu bydląt. Popycha nieraz kobiety do rozpaczliwych czynów, do samobójstwa, do dzieciobójstw, z których tylko drobna cząstka dochodzi do wiadomości. Zadaje ciężką krzywdę dzieciom, robiąc z nich niekochanych, zaniedbanych pariasów. Dzieci, w miarę jak przychodzą na świat, kradną tym, które już są w domu, powietrze do oddychania, odejmują kawałek chleba od ust: to niemal walka o byt, w której jedne giną, a te, które zostają przy życiu, rozwijają się tym nędzniej, im większa jest nędza tej nazbyt licznej rodziny".
Boy stwierdza:
"Jedną z największych niedorzeczności, jakie w tej kwestii powiedziano — a mówi się ich dużo — jest to, że regulacja urodzeń grozi jakoby rodzinie. Bo — wręcz przeciwnie — jeżeli co można by powiedzieć o świadomym macierzyństwie, to że ono ratuje rodzinę".

Urzekł mnie rozdzialik kpiący z "prawa natury", który przytaczam w całości, bo wyraża MOJE POGLĄDY:
"Jednym z argumentów, jakie się wytacza przeciw regulacji urodzeń, ma być, że ona jest „przeciw naturze”. Takie argumenty spotyka się w ustach kleru, który w tym jednym stał się zapamiętałym obrońcą natury! Ale wyrywają się z nimi nawet i lekarze: jeden taki mądrala w warszawskim tow. ginekologicznym potępił w każdym wypadku (!) zapobieganie ciąży jako przeciwne naturze.
Zaledwie trzeba wykazywać, jak dziecinne jest to rozumowanie. Toż, gdyby tak brać, cały nasz sposób życia jest „przeciw naturze”; odzież, gotowanie potraw, szczoteczka do zębów… W naturze byłoby mieszkanie w dziupli czy w jaskini. Praca w fabrykach też nie jest w naturze. Niepodobna jest na wszystkich punktach odbiec od natury, a naraz wybrać sobie jeden i nawoływać do „natury”.
Ale nie w tym największa naiwność. Czy ci apostołowie przykazań natury wierzą, że wszyscy ci, którzy nie stosują skutecznych środków zapobiegawczych, żyją w tymwedle natury? Spytajcie lekarzy, co za sposobów, co za kombinacji chwytają się ludzie, aby się ustrzec ciąży; jak przedstawia się w tej mierze pożycie mnóstwa małżeństw czy nie małżeństw? Te praktyki, to są prawdziwe wynaturzenia, rujnujące system nerwowy, często poniżające kobietę.
Uświadomienie co do naukowych środków zapobiegania ciąży jest — wręcz przeciwnie — przywróceniem naturalnego obcowania".

Pewien jestem, że powyższe plus trzy notki umieszczone przy oddzielnie wydanych tematach zachęcą Państwa do lektury całości.