Thursday, 5 March 2015

Nic PIZZOLATTO - "Galveston"

Nic PIZZOLATTO - "Galveston"

Mój znajomy z "lubimy czytać" Indianer, któremu pozostaję wdzięczny za polecenie "Śmierci pięknych saren", zarekomendował tym razem "Galvestona", uzasadniając autorstwem Pizzolatto /ur.1975/, twórcy serialu "True Detective". Zakupu dokonałem, wikipedię i recenzje poczytałem. Dowiedziałem się, że za omawianą książkę /2009 r./ autor zgarnął sporo nagród i że to była jego PIĄTA książka, wbrew zdaniu redakcji i części recenzentów, którzy uparcie twierdzą, że to DEBIUT. Nie ma ścisłej granicy pomiędzy "short story" a "novel", nie można więc pomijać wcześniej wydanych zbiorów opowiadań.

Ostatnio byłem zmuszony obdarować pałą inny kryminał pt "Maska Atreusza" Hartleya, więc cieszę się, że tym razem mam do czynienia z okazem z najwyższej półki thrillerów, lecz 10 gwiazdek nie mogę dać, bo Pizzolatto przypiął się do Polaków, a to mnie się nie podoba. Nie dość, że "głównego" trupa nazwał Sienkiewiczem, to i czołową kanalię TYŻ. A w dodatku, Stana - Stanisława PTITKĘ, nazywa Polakiem, by innym razem utożsamiać Polaka z Rosjaninem. Proszę porównać trzy cytaty:
1. "Stan miał typowo polskie grube brwi, coś jak klif rzucający długi cień na jego malutkie oczka" /12/
2. "Jeśli Ruscy faktycznie mieli ludzi zdolnych wepchnąć komuś rozżarzony pręt w kutasa, byli to bez wątpienia goście pokroju Stanisława Ptitki" /14/
3. /do Stana/ ".. jebany polski klopsie" /270/

PIZZOLATTO!!! Przeczytaj moją uwagę i nie idż tą drogą, bo nam podpadniesz!! A szkoda, by było, bo talent Pan masz!!

Nie mogąc zdradzać szczegółów, podkreślę tylko, że o wartości tej książki decyduje ciekawa strona psychologiczna, a w szczególności wpływ traum z dzieciństwa. Krótko: GORĄCO POLECAM!!