Wednesday, 18 March 2015

Thomas MANN - "Opowiadania"

Tomasz MANN - "Opowiadania"

"Opowiadania" na LC zawierają szeroki wybór, ja natomiast dysponuję wydaniem Czytelnika z 1966 r z pięcioma opowiadaniami, w tłumaczeniu Leopolda Staffa i o nich będę pisał.

Nie będę wyważał otwartych drzwi, czyli powtarzać po innych: po prostu ich zacytuję. I tak świetną charakterystykę twórczości Manna mamy w posłowiu do tego wydania, opracowanym przez Romana KARSTA:

"..Bohaterowie Mannowskich nowel cierpią — każdy na swój sposób — i uginają się pod brzemieniem rozterki, którą przynosi im czas. Są to z reguły „mieszczanie”, którzy się wyparli mieszczaństwa, wygnańcy z własnej woli, ludzie odmienni od swojego otoczenia, naznaczeni stygmatem jakiejś „inności”, dziwnej i niespokojnej. Żyją niejako w stanie grzechu, albowiem skosztowali zakazanego owocu mądrości i zwątpienia, i z tego powodu skazani zostali na banicję z „normalnej” codzienności. Z równowagi mieszczańskiego życia wytrąca ich ułomność fizyczna, nieporadność, nieszczęście, które ich skazują na mękę
samotności, bądź też talent artystyczny, geniusz, rozbudzony intelekt, otwierający drogę do poznania lub prawdy niedocieczonej dla zjadaczy chleba powszedniego. Słowem, są antytezą zdrowych, beztroskich mieszczan, czują się jak gdyby wyklęci z życia, za którym tęsknią i uganiają się niby za nieuchwytnym fantomem. Ich istnienie jest pasmem złudzeń i rozczarowań, daremnym poszukiwaniem utraconego raju — radości dnia codziennego.
Jesteśmy zatem wśród ludzi o rozdartej duszy, przeżywających ten sam problem, który się powtarza w coraz to innej odmianie. W nowelistyce Manna główny konflikt manifestuje się najczęściej w antytezie artysta — mieszczanin".

Bardzo istotne wydaje się "uczasowienie" poszczególnych opowiadań względem największych dzieł Manna /1875-1955/. Pierwsze "Pałac" /1897/ powstało jeszcze przed "BUDDENBROOKAMI" /1901/, których postscriptum jest drugie "Tonio Kroeger" /1903/; niedługo póżniej powstało trzecie - "Katastrofa kolejowa" /1907/, ale czwarte - "Pan i pies" /1918/ to już po "Śmierci w Wenecji" /1912/, ale jeszcze przed "Czarodziejską Górą" /1924/; ostatnie - "Mario i Czarodziej" /1930/, po "Czarodziejskiej Górze", ale o całą epokę II w.św. przed "Doktorem Faustusem" /1947/

W "Pajacu" szokujące jest snucie opowieści w pierwszej o sobie tj o tytułowym pajacu, wyobcowanym mieszczaninie, a tak po prawdzie o infantylnym nierobie, któremu z dobrobytu przewróciło się we łbie. Kompletne zero, bez wykształcenia, jakichkolwiek zdolności czy fachu, zadufany w sobie, gardzący innymi, szuka schronienia w wymyślonym przez siebie "filozoficznym osamotnieniu", ale i tu się męczy, bo wszechpotężna pustka dyletanta nigdy go nie opuści. Mann nadaje utworowi atmosferę groteski wkładając bohaterowi w usta słowa:
"Mój Boże, któż by pomyślał, że tak wielką klęską i nieszczęściem jest urodzić się pajacem".

W „Tonio Kroegerze” postać Hansa Hansena to cień własnych doświadczeń romantycznych autora ze szkolnym kolegą Arminem Martensem. Całe opowiadanie jest autobiograficzne, tak z rozterkami Manna-Tonia, sławnego już pisarza, który miota się na granicy dwóch światów /artystycznego i mieszczańskiego/ i w żadnym z nich nie czuje się zadomowiony, jak i jego biseksualizmem. Mnie akurat drażnią słowa o relacji 14-latków:

"Kochał go przede wszystkim za to, że był ładny..."

O niemożności znalezienia sobie miejsca, pisze w kończącym opowiadanie liście do Lizawiety:

"...Stoję na granicy dwóch światów, w żadnym nie czuję się u siebie, stąd jest mi trochę ciężko. Wy, artyści, nazywacie mnie mieszczuchem, a mieszczuchy chcą mnie uwięzić... nie wiem, co z dwojga boli mnie bardziej...."

A w ogóle tego całego Tonia, zarozumialca i od najmłodszych lat niezdolnego do jakichkolwiek bliższych kontaktów, trudno polubić. Wspomnę jeszcze, że w 1964 Rolf Thiele sfilmował to opowiadanie.
Trzecie opowiadanie "Katastrofa kolejowa" to króciutka groteska o ludzkich zachowaniach w stanach ekstremalnych, ale tak naprawdę, to niezbyt udany kawałek, który nic ciekawego do całości nie wnosi.
Czwarte - "Pan i pies", niby sympatyczne, ale mnie miłośnika zwierząt, "pana" wielu psów, w tym nieodżałowanej ostatniej schizofreniczki Sunii, a obecnie, z przyczyn zdrowotnych, tylko dwóch kotek, Mann serdecznie mnie zanudził, gdyż każdy "pan" ma do opowiedzenia "więcej" i "ciekawiej".
Ostatnie - "Mario i Czarodziej", to protest Manna przeciwko rodzącemu się faszyzmowi. Po marszu czarnych koszul w 1922, Mussolini umocnił swoją władzę zapewniając sobie przychylność papieża traktatami laterańskimi /1929/. Rok póżniej antyfaszysta Mann opublikował to opowiadanie.

Ponowna lektura po 50 latach przyniosła mnie wielkie ROZCZAROWANIE, więc te 7 gwiazdek stawiam trochę przez to, że to autor "Czarodziejskiej góry". /A swoją drogą strach pomyśleć, jak bym ją obecnie ocenił?