Sunday, 1 February 2015

Philip ROTH - "Spisek przeciwko Ameryce"

Philip ROTH - "Spisek przeciwko Ameryce"

PHILIP ROTH TO AMERYKAŃSKA ŚWIĘTA KROWA, która dostała ode mnie DWIE PAŁY za "Nauczyciela pożądania" i "Konające zwierzę", bo nie toleruję "zboków". Z tej samej przyczyny zrezygnowałem z recenzowania "Kompleksu Portnoya", bo "onanizm wzmacnia organizm" tylko w okresie dojrzewania, a póżniej jest dewiacją. Tym razem uległem sugestii umieszczonej na okładce:

" -"Spiskowi przeciwko Ameryce" Stowarzyszenie Historykow Amerykańskich przyznało w roku 2005 swoją nagrodę dla "wybitnej powieści historycznej poświęconej tematyce amerykańskiej i opublikowanej w latach 2003/2004"

Przedstawiona tu alternatywna historia Stanów Zjednoczonych od 1940 roku, zbudowana jest na żenująco prymitywnym pomyśle zamiany prezydentury Roosevelta na antysemickiego Lindbergha, jakby prezydent o czymś samodzielnie decydował. Historia II w. św. opracowana przez syna Eisenhowera, jak i znany w Polsce Timothy Snyder, dokladnie opisują bezsilność Roosevelta w realizacji zamierzenia przystąpienia Stanów Zjednoczonych do wojny, wobec oporu Kongresu i społeczeństwa. Dopiero Pearl Harbour spowodował zmianę stanowiska Kongresu. Jak wiemy, mimo przystąpienia, jak i mimo raportu Jana Karskiego, Stany Zjednoczone nie zrobiły tyle w sprawie ZAGŁADY Żydów europejskich, ile oni się spodziewali.
.
Dla mnie, POLAKA i EUROPEJCZYKA, to gdybanie NIEZAGROŻONEGO ŻYDA ROTHA WOBEC HOLOCAUSTU JEST CYNICZNE I NIESMACZNE. Niech bezpieczni amerykańscy Żydzi obdarowują się nagrodami, ale ja piszę te słowa dzień po obchodach 70 rocznicy wyzwolenia Oświęcimia-Brzezinki i akceptować tego nie potrafię.

Aby postawić kropkę nad "i", zacytuję Rotha, by przedstawić stanowisko amerykańskich Żydów wobec toczącej się wojny, bez względu na to, kto jest prezydentem. Mówi rabbi Bengelsdorf: /str. 46-47/
"- To nie jest wojna Ameryki.. ..To jest wojna Europy.. ..Kolejne ogniwo tysiącletniego łańcucha europejskich wojen, toczonych nieprzerwanie od czasów Karola Wielkego... ..Oczywiście, nazistowskie szykany i prześladowania ludności żydowskiej w Niemczech napełniają mnie, jak każdego Żyda, wielkim smutkiem.... ..Lecz czy okrutny los, jaki ich spotkał we własnym kraju, odwróci się za sprawą przystąpienia naszej wspaniałej ojczyzny do wojny z ich dręczycielami?... ...Tak, jestem Żydem i jako Żyd podzielam ich udręki z braterskim bólem. Lecz jestem zarazem Amerykaninem, urodzonym i wychowanym w tym kraju, dlatego pytam was: czy mój ból zmniejszyłby się, gdyby Ameryka przystąpiła teraz do wojny i synowie naszych żydowskich rodzin, wraz z synami naszych rodzin protestanckich i katolickich, poszliby walczyć i umierać dziesiątkami tysięcy na przesiąkniętym krwią europejskim polu bitwy? Czy ból mój zmniejszyłby się, gdybym musiał pocieszać swoją własną kongregację wiernych..."

Cytat trochę długi, lecz wielce istotny, bo jakie znaczenie mają poglądy tego czy owego prezydenta, gdy amerykańska finansjera żydowska ma w "głębokim poważaniu" swoich europejskich braci. Co za obłuda i chucpa, mówić o "braterskim bólu". Tym samym udowodniłem, że Rotha "alternatywna historia" jest bezsensowna.