Friday, 27 February 2015

Kasper BAJON - "Klug"

Kasper BAJON - "Klug"

Niewiele wiem o autorze /ur.1983/, podobno jest synem znanego reżysera; wydał dwa tomiki poezji i powieść "Koń Alechina". Przeczytałem dostępne recenzje obu powieści i spodobały mnie się ostrzeżenia, że polubią Bajona nieliczni, jako, że lubię się do nich zaliczać. No i faktycznie, przyjęta przez autora konwencja przyprawia o ból głowy, bo trudno rozeznać, co jest prawdą, a co fikcją. Np istotną rolę odgrywa w powieści spisek Pazzich /str.92 i dalsze/. Pozwolę sobie ułatwić Państwu czytanie i przytoczyć, co podaje na ten temat Wikipedia:

"Inspiratorem spisku był papież Sykstus IV, który chciał odsunąć Medyceuszy od rządów we Florencji i zastąpić Wawrzyńca Wspaniałego swoim siostrzeńcem Girolamem Riario. Było to wynikiem narastającego już od lat konfliktu papieża z Wawrzyńcem, który przejawiał się m.in. sporem o Imolę czy o obsadę arcybiskupstw Florencji i Pizy. Wykonawcami spisku byli przedstawiciele potężnego florenckiego rodu patrycjuszowskiego Pazzich, którzy w 1474 r. zostali papieskimi bankierami w miejsce Medyceuszy, kiedy ci odmówili papieżowi pożyczki na zakup Imoli. W 1476 r. doszło do sporu Pazzich z Wawrzyńcem na tle majątkowym. Pazzi, u boku Riaria, mieli objąć władzę we Florencji; wspierał ich m.in. inny powinowaty papieża, arcybiskup Pizy Francesco Salviati.
Zamach miał zostać dokonany w wiejskim pałacu Medyceuszy podczas powitania kardynała Raffaele Sansoniego Riaria, kolejnego krewnego papieża. Jednak z uwagi na nieobecność tam młodszego brata Wawrzyńca Wspaniałego,Giuliana, zamach został opóźniony o kilka godzin. Przeprowadzono go w niedzielę wielkanocną, 26 kwietnia 1478 r., podczas mszy we florenckiej katedrze. Wyznaczony do zamordowania Wawrzyńca kondotier Giovanni Montesicco odmówił dokonania tego, jego zdaniem bezbożnego czynu w kościele, wobec czego został zastąpiony przez dwóch księży. Spiskowcy zaatakowali obu Medyceuszy. Giuliano zginął, a Wawrzyniec, choć raniony, zdołał schronić się w zakrystii.
Nie powiodła się też próba opanowania budynków władz miejskich, czego miał dokonać Salviati. Jacopo de’ Pazzi, który próbował podburzyć mieszkańców miasta przeciwko Medyceuszom, także nie odniósł sukcesu. Co więcej, na ulicach miasta doszło do masowego krwawego polowania na uczestników spisku, w którym obok spiskowców – m.in. arcybiskupa Salviatiego (powieszonego na balkonie Pałacu Vecchio) czy przywódcy spisku Jacoba de’ Pazziego (następnego dnia został on złapany przez chłopów podczas ucieczki pod Florencją, zrzucony przez okno pałacu, a następnie włóczony ulicami, jego ciało ostatecznie wrzucono do rzeki Arno) – zginęło także wiele niewinnych osób. Sam Wawrzyniec uratował od śmierci kardynała Riaria, który zapewniał go, że nie brał udziału w spisku i nie został o nim uprzedzony.
Efektem spisku było wygnanie pozostałych przy życiu członków rodziny Pazzich z Florencji i konfiskata ich majątku. Z drugiej strony papież ekskomunikował Wawrzyńca Wspaniałego, a Florencję obłożył interdyktem jako karą za mordowanie duchownych podczas tłumienia spisku (w tym arcybiskupa Salviatego). Namówił też do ataku na Florencję swojego sprzymierzeńca, Ferdynanda I, króla Neapolu, który podjął kroki wojenne i skonfiskował aktywa Medyceuszy w swoich granicach. Jednak ostatecznie Wawrzyniec udał się osobiście do Neapolu i zdołał skłonić króla do wycofania swych wojsk i pokoju w 1480 r."
Nie ma w spisku miejsca dla bohatera Bajona – Sebastiana Alfieri da Talamana i podobnie jest w innych przypadkach, gdy fakty historyczne mieszają się z fikcją literacką. Fantazja ponosi autora aż lądujemy /str.160/ w afrykańskiej Republice Onanii, przyjaznej dla miłośników gibkiego ciała Zulusów.

I to jest głównym powodem mego niezdecydowania w ogólnej ocenie, bo z jednej strony czytałem książkę z dużym zainteresowaniem, mimo konieczności weryfikacji faktów historycznych, jako, że cz,,uję potrzebę posiadania świadomości w tej materii, z drugiej strony ta konwencja jednak mnie drażniła, gdyż zostałem zmuszony do pewnej gry autor contra czytelnik, bez możliwości dobrowolnej akceptacji. W związku z tym mam nieśmiałą prośbę do Bajona: jeśli Pan zamierza trzymać się tej konwencji w następnych książkach, proszę, dla obopólnej /mniemam/ korzyści opracować przypisy pozwalające zainteresowanym wyczytać, co jest faktem, a co fikcją. Niezainteresowanym, przypisy umieszczone na końcu książki nie utrudnią powierzchownego odbioru.

Reasumując, odnotowuję ciekawy początek kariery, a pamietając, że Miłosz najlepsze rzeczy pisał po 90-ce, Myśliwski po 70-ce, pozostaje życzyć autorowi /35/, by już intensywnie i efektywnie ćwiczył.