Saturday, 7 February 2015

Paweł HUELLE - "Opowieści chłodnego morza"

Paweł HUELLE - "Opowieści chłodnego morza"
Huelle jest tak znany, że nie można go zbyć jedna recenzją, a tak w moim przypadku było, gdyż, mimo znajomości większości jego książek, pisemnie opiniowałem tylko "Opowiadania na czas przeprowadzki" /3 gwiazdki/. Piałem wtedy:
"Czytałem długo, bo przysnąłem kilkakrotnie. Aby nie wydać pochopnej opinii, przekartkowałem /po wybudzeniu/ książkę ponownie i niestety zdania nie zmieniłem. Nie dość, że nuda, to nie mogę zrozumieć, co autor chciał nam przekazać. Czy miał taki plan i czy, w ogóle, ma nam CO przekazać?"
Niestety, obecnie omawiana pozycja również zasługuje na powyższe. Huelle jawi mnie się jako MISTRZ NUDY I PONURACTWA. No cóż, jak ktoś nie połobuzuje na podwórku, nie posmakuje papierosa czy alkoholu, a chodzi tylko do duszpasterstwa akademickiego psalmy śpiewać, to marudą musi być. Poza tym jest snobem, chcącym zaimponować swoją erudycją i opowiadania górnolotnie nazywa "Mimesis" /naśladownictwo/ czy "Abulafia" /kabalista sefardyjski/, a w treść ładuje sekwencje łacińskie, oczywiście bez przypisów. Nie ze mną te numery, bo kończyłem szkołę w klasie z "językiem obcym" - łaciną.

Pierwsze opowiadanie pt "Mimesis" czyli naśladowanie, a ściśle chęć naśladowania Boga, na podstawie własnej interpretacji Biblii, przez Mennonitów zamieszkujących Żuławy. Wszystko udziwnione, bo nie dość, że sekta unicestwiona przez hitlerowców, to na scenie: jeden niespełna rozumu, jedna niemowa, co zaczyna mówić, no i Polak, jak zrozumiałem - uciekinier z obozu, który jest skrzypkiem budującym łódż, ale przede wszystkim obiektem pożądania niemowy-Mennonitki i jej siostry, wygnanej ze wspólnoty za "złe" prowadzenie się. Skrzypek jest zaradny, bo skradziony "tej drugiej" lichtarz, potrafi u ruskich wymienić na żarcie, a potem skrzypek z niemową, która już mówi, wyjeżdżają do Ameryki, skrzypek ją zdradza ze stroicielką, potem sprowadza "tą drugą", ma z nią dwoje dzieci, aż się rozpija, dzięki czemu żona z dziećmi ucieka na Południe. Ni cholery, nie wiem o co autorowi chodzi?
W drugim przenosimy się do strajku w 1980 r. Pada jedno mądre pytanie: "No, a potem?" tj jak już wszystko wywalczymy. Potem to stocznie przestały istnieć. W tymże opowiadaniu Huelle opowiada o indoktrynacji w szkołach w 1974 r /!!/ , że Katyń zrobili Niemcy. BZDURA! Nie wierzę! Jestem o 14 lat starszy od autora i takie incydenty zdarzały się do 1956 r., a po "polskim pażdzierniku" już nie!! Całe społeczeństwo było, jak samookreśliła się moja nauczycielka historii, podobne do rzodkiewki: z wierzchu czerwone, a w środku białe.
Trzecie...... Nie, szkoda mojego czasu na opiniowanie reszty, tym bardziej, że tyle zmarnowałem na sumienne doczytanie do końca. Mam jeszcze jego "Ostatnia Wieczerzę", ale muszę parę dni od marudy odpocząć. A tego Abulafię /1241-1291/ znajdziecie w Wikipedii pod Abraham ben Szlomo Abulafia.