Friday, 12 September 2014

Zhang Xianliang - "Zupa z trawy"

Zhang Xianliang - „Zupa z trawy”
Dziennik z chińskiego gułagu
Nie mogę inaczej ocenić wydania tej książki niż jako NIESTOSOWNĄ KPINĘ Z CZYTELNIKA. Przeciętny czytelnik zna bogatą literaturę „gułagowsko-łagierowską” z Sołżenicynem na czele, a często wiedzę na ten temat wzbogacają wspomnienia bliskich osób, które zakosztowały sowieckiej niewoli, z której wyzwolił ich układ Sikorski-Majski i opuścili piekło bądż z Andersem, bądż z Berlingiem.
Z relacji /dotyczącej dwóch miesięcy/ z pobytu w gułagu 23-letniego chińskiego INTELIGENTA, który ustawicznie podkreśla swoją wyższość nad niewykształconą ciemną masą, dowiadujemy się, że miał warunki nie tylko do pisania swojego dziennika, lecz również korespondencji z rodziną oraz uprawiania działalności literackiej. Jako INTELIGENTA kierowano go tylko do prac lżejszych, często był „nażarty” /nie ważne czym, ale syty; w końcu całe Chiny głodowały/, posiadał /str.68/ longines’a, włoską aktówkę, wełniany waciak, a nawet krawat.
Aby udramatyzować opowieść częstuje nas wiadomościami o częstych śmierciach i głodzie, często bełkotem jak na str. 192
„Biorąc pod uwagę nasze racje żywnościowe, nawet pękajace strupy na wargach mogły uchodzić za rodzaj mięsa do jedzenia”
Panie INTELIGENCIE, Zhang Xianliang !! Poczytaj pan sobie relacje z autentycznego kanibalizmu na Ukrainie, ukaranej przez bolszewików za to, że nie chciała kołchozów.