Monday, 29 September 2014

Jerzy KOSIŃSKI - "Malowany ptak"

Jerzy KOSIŃSKI - “Malowany ptak”
Na „lubimy czytać” 289 opinii, oceny od 1 do 10. Ekstremalną zacytuję:
„Antypolski kłamliwy paszkwil, który sprawił wiele krzywdy naszemu krajowi”
Toć taka „patriotyczna” ocena najbardziej pasuje do „Pana Tadeusza”, w którym autor wytknął wady narodowe, a z Żyda Jankiela zrobił jedynego pozytywnego bohatera. Gdy „prawdziwym polakom” /z małej litery, bo to nie narodowość, lecz charakter/ argumentów nie stało, zarzucili Kosińskiemu, że nie on jest autorem. Zacytuję tu fragment mojej recenzji Głowackiego „Good night, Dżerzi”:
„Uzasadnianie tezy, że nie on napisał „Malowanego ptaka”, bo słabo znał angielski, zakrawa na kpinę, a jeśli ktoś mówi to poważnie, to winien konsekwentnie zakwestionować angielską KLASYKĘ napisaną przez Conrada, który nigdy nie nauczył się dobrze mówić po angielsku. A czy na wartość dzieł innego klasyka - Szekspira ma wpływ „niepewne” autorstwo? Paralelnie stawia się drugi zarzut, że cała historia okupacyjna nie jest prawdziwa. A co to znaczy „prawdziwa”? Przecież to FIKCJA LITERACKA !! Zajmijcie się Kapuścińskim, który w swoich reportażach wypisuje dyrdymały, które nie mają pokrycia w faktach. Jemu wolno /akurat z tym jak najbardziej się zgadzam/, bo to nie reportaże, a powieści....”
Zapraszam do lektury całej recenzji, gdyż nie chcę się powtarzać, a najlepiej przeczytać całą książkę Głowackiego. Fakt, że moja recenzja znalazła się na pierwszym miejscu, dzięki 49 plusom od Państwa, świadczy poniekąd o słuszności argumentacji tam prezentowanej.
Jestem gorącym wyznawcą idei rozdzielania curriculum vitae od dzieła. W innym przypadku utracilibyśmy dużą część arcydzieł polskiej literatury, w tym autorstwa Iwaszkiewicza czy Dąbrowskiej. /Nie zapominam też o Miłoszu, który z kolei poddał w wątpliwość w „Zniewolonym umyśle” morale Andrzejewskiego, Putramenta, Borowskiego i Gałczyńskiego/. Zgodnie z powyższym rozpatrujmy omawianą książkę, nie sugerując się bujnym życiem Kosińskiego i tragicznym końcem.
Ani ja, ani Kosiński, nie wymyśliliśmy nazwy „ciemnogrodu” dla Polski, a szczególnie dla jej wschodnich rubieży. Nie my napisaliśmy „Antka” czy „Placówkę”, bezlitośnie odsłaniające ciemnotę i zabobony. I też nie my spowodowaliśmy w XXI wieku popyt na egzorcystów w Polsce, których lista wzrosła z trzech do 120. Kosiński ujawnia i piętnuje obyczaje polskiej wsi, a jeśli nawet przejaskrawia, to jest to licentia poetica. O zoofilii na wsi opowiadał mnie mój śp Ojciec, a od juhasów nasłuchałem się o stosunkach z owcami i z „matką” ziemią.
Tytuł i treść mówią o BRAKU TOLERANCJI DLA „ODMIEŃCA”, który przez swoją odmienność nie mieści się w standardach grupy, przez co może sprowadzić niebezpieczeństwo dla niej. A, że taki zarzut denerwuje zainteresowanych, to i fala krytyki i zarzutów. A KSIĄŻKA i tak ŚWIETNA.