Tuesday, 9 September 2014

Andrzej SAPKOWSKI --- "Sezon burz"

Andrzej SAPKOWSKI - “Sezon Burz”
SAPKOWSKI TO WIELKI ZGRYWUS. Robi sobie ze wszystkiego „dżadża”, a czytelnicy to kupują i przeżywają losy wiedżmina. Wyobrażam sobie jaką zabawę miał autor w trakcie pisania, gdy każdym nowym absurdem przebijał poprzedni. Przecież te strażniczki kordegardy /czyli wartowni/ PIERDZĄCE, po spożyciu nadmiaru fasoli, wskutek nadmiernych „gazów jelitowych” - to czysta poezja; a słownictwo i styl zmieniane w każdej frazie to majstersztyk. A ten „smutek postkoitalny” /coitus – stosunek płciowy/ Geralta po dwóch upojnych nocach z Lytty-Koralą, których uwerturą był „animalistyczny samczy taniec godowy”, wskutek przywabienia go „frezjowo-morelowo-magicznymi feromonami” - toć to sam miód. A to znacie ? /str.15/
„A gdy kobiecie ktoś wmówi, że może rodzić, gdy chce, a gdy nie chce, to nie musi.. ..wtedy porządek społeczny zaczyna się chwiać”.
To real wiedżmina czy polski ciemnogród XXI wieku ? A ile spraw sądowych zamyka się obecnie jak w tej facecji o kozie i kapuście: /str.95/
„Zamknęli raz kozę w obórce z główką kapusty. Rano kapusty ani śladu, a koza sra na zielono. Ale dowodów brak i świadków nie ma , tedy sprawa umorzona, causa finita”.
A gdy władza w kraju się zmienia: /str.372/
„..Kapitule /zamień na Episkopat/ mało uzyskanych od Viraxasa /zamień na nowy Rząd/ przywilejów... ..Negocjuje dalsze i nie myśli osłabiać swej pozycji..”.
A że nade wszystko jest to opowieść o dobrych i złych ludziach, to zapytajmy: /str.172/
„...kim są ludzie dobrzy ? To tacy, którym los poskąpił szansy skorzystania z dobrodziejstw bycia złymi. Względnie tacy, którzy taką szansę mieli, ale byli za głupi, by z niej skorzystać”.
Do tego spostrzeżenia socjologiczne: /str.304/
„...to, kim się było, u ludzi większe ma znaczenie niż to, kim się jest..”.
A wszystko okraszone seksem we wszystkich możliwych kombinacjach, niecenzuralnym wierszykiem o pogodzie /str.219/, teleportacją, jak i mantrą:
„... szybki jest wiedżmin po wypiciu eliksirów”
Sapkowski jest inteligentnym satyrykiem, który wyraża swoje opinie w formie niewinnej /??/ baśni i dzięki temu uciechę mają ci co odczytują tylko fabularną warstwę, jak i ci co czytują głębiej.
Książka jest przeznaczona dla bardzo szerokiego odbiorcy i to się sprawdziło, ale właśnie dlatego dużym błędem jest brak tłumaczeń licznych wyrażeń łacińskich w formie przypisów na dole strony.