Thursday, 4 September 2014

Paweł JASIENICA - "Polska Jagiellonów"

Paweł JASIENICA - „Polska Jagiellonów”
W notce redakcyjnej czytamy:
„..Klasyczne już dzieło, na którym uczyły się historii tysiące Polaków.”.
Nie sądzę, gdyż żenująco mała ilość /23/ opinii na „lubimy czytać”, świadczy o znajomości tego WSPANIAŁEGO DZIEŁA, tylko przez elitarną grupę czytelników. Dla mego pokolenia to dodatkowo bezcenny BESTSELLER lat gomułkowszczyzny, gdy po latach demagogicznego nauczania historii z podręczników „radzieckich”, czytelnik miał możliwość do poznania „prawdziwej” historii Polski z „Polski Piastów” i „Polski Jagiellonów” w roku 1963, oraz „Królestwa Obojga Narodów” cztery lata póżniej /w 1967/. A co dalej ? Niestety - rok 1968, gdy otumaniony i zdesperowany Gomułka zarzucił Jasienicy syjonizm, ze względu na „żle” brzmiące nazwisko - Beynar, a gdy warszawska ulica rechotała z tępoty tow.Wiesława, to ów posunął się do nikczemnej insynuacji, jakoby Beynar-Jasienica miał zdradzić swoich towarzyszy broni z wileńskiego AK , czyli z „bandy Łupaszki”. A dalej - w 1970, pisarz umarł, nie doczekawszy się formalnej rehabilitacji .
Aktualnie, mimo mnogości opracowań historycznych, dzieło Jasienicy jest dalej cenne, a ja tylko chciałem Państwu zaproponować czytanie paralelne z „Bożym Igrzyskiem” Normana Daviesa, nasyconym również licznymi anegdotami, bo lektura pojedynczej pozycji może wystawić na próbę jej wiarygodność. Tak np trudno współczesnemu uwierzyć, że pózniejsza krolowa Polski – Jadwiga, wydana została za mąż w wieku 8 lat za Wilhelma Habsburga, i że to nie przeszkodzilo poślubić Jagiełłę, cztery lata póżniej. Bo z pierwszym ślubem to było tak: /str.18/
„..Ta para dzieci wzięła już nawet ślub kościelny w Haimburgu. Jego MOC PRAWNA ZALEŻAŁA JEDNAK OD FIZYCZNEGO DOPEŁNIENIA MAŁŻEŃSTWA, co ze względu na wiek oblubienicy mogło nastąpić nie wcześniej niż w końcu roku 1385 lub na początku następnego. Obyczaj o mocy prawa wymagał bowiem ukończonych lat DWUNASTU”. /podk.moje/
A jak ma się oswoić czytelnik z wiadomością, że Ludwik zmarł na „leprę”, czyli syfilisa, którego odziedziczył po swoim tatusiu - Karolu Robercie. Pies trącał Ludwików czy Karolów, ale to znaczy, że JADWIGA MIAŁA „SYFA”.
Z tym jej tatusiem, to i tak mieliśmy niewesoło. Bo miał nas w wielkim poważaniu. Łaskawie się zgodził nam „królować”, choć był juz królem Węgier, Dalmacji, Kroacji, Ramy, Serbii, Galicji, Lodomerii, Komanii i Bułgarii, a już po miesiącu wyjechał z Polski, by rzadko ją odwiedzać i nigdy nawet nie próbować poznać język swoich poddanych.
Ze względu na polskie mity terytorialne warto zacytowąć Jasienicę: /str.26/
„Rozmaite łupy można było zdobyć w ówczesnej Polsce, ale LITWINI PORYWALI od nas przede wszystkim LUDZI. Brani do NIEWOLI całymi rodzinami i OSIEDLANI póżniej na roli nad Niemnem, Wilią czy Niewiażą mogli oni przyczynić się do względnego podniesienia dobrobytu kraju... ..W przededniu unii mogło stale przebywać w tym państwie ze trzydzieści do czterdziestu tysięcy Polaków, a wiec procent bardzo znaczny, jeśli się zważy, że Litwa rdzenna liczyła ogółem jakies dwieście tysięcy ludzi. Pozostałe osiemset tysięcy poddanych Wilna w wieku XIV to byli Rusini..” /podk.moje/
To mnie wychodzi, że Polacy robili za Murzynów, a Indianami były „ruskie”.
Książkę gorąco polecam, tym bardziej, że O JASIENICY WYPADA COŚ – NIECOŚ WIEDZIEĆ