Saturday, 2 May 2015

Teresa TORAŃSKA - "Są"

Teresa TORAŃSKA - "Są"

Dopiero dzisiaj dowiedziałem się, że Torańska /1944-2013/ zmarła, młodsza ode mnie o rok, a już dwa lata temu zmarła. Raz, że szkoda, a dwa, że mnie przypomina o nieuchronnym końcu.
"Są" - to zbiór 14 rozmów Torańskiej z przeróżnymi znanymi ludżmi, przeprowadzonych w latach 2000-2007. Czas weryfikuje zainteresowanie poszczególnymi osobami, i tak dzisiaj tj w 2015 roku, szczególne zaciekawienie wzbudza rozmowa z Komorowskim, a dalej z Głowińskim i Dembowskim.

Zacznijmy więc od obecnego Prezydenta. Z rozmowy przeprowadzonej w 2006 roku, dowiadujemy się, że Bronkowi urodzonemu w 1952 roku w Obornikach Ślaskich: /str,214/
"...zawsze wbijano.. ..do głowy, że kresowy patriotyzm, przejawiający się.. ..w brawurowych akcjach i fantazji, jest najwyższej próby"
Z tej rodzinnej indoktrynacji wynikły wypowiedzi nurtu, nazwijmy to, "kresowego" sprzecznego z racjonalnym, "rozsądkowym" nurtem, reprezentowanym przez Giedroycia. Miłosza czy Konwickiego. Nie sądzę, żeby obecnie jako Prezydent RP, podpisywał się on pod własnymi słowami w rodzaju: /str.215/.
",,znalazłaby się wystarczająca liczba chętnych, by żądać przyłączenia Kresów do Polski..."
"..odzyskać to nasze kochane Wilno"
".A Litwini nacjonaliści byli dla niego /ojca Bronisława - przyp,mój/ wrogami, którzy chcą przekreślić Rzeczpospolitą wielu narodów.."
Jako historyk, Komorowski zapomina, że Unia Lubelska jest dla Litwinów tym samym, co dla Polaków - Targowica. SZCZĘŚLIWIE REFLEKTUJE SIĘ /może w trakcie autoryzacji/ i stwierdza jednoznacznie: /str.216/
"..A MNIE W TYM CHORYM MICIE WYCHOWANO /podk.moje/.. ....Bo czym innym jest zachowanie tradycji, a czym innym trwanie w mitach, nawet najbardziej fascynujących...."

Z rozmowy z Ewą Łętowską /ur.1940/, dowiaduję się, że kochała męża /zm.1999/, a oboje kochali muzykę poważną.
Z Nowakiem-Jeziorańskim /1914-2005/ Torańska rozmawia na dwa lata przed jego śmiercią, w 2003.
W kontekście trwałego sporu między Giedroyciem a Nowakiem-Jeziorańskim, warto zapamiętać słowa tego ostatniego o swoim adwersarzu: /str.24/
"...Jerzy Giedroyc jest dla mnie jednym z najlepszych Polaków, jakich Polska wydała. On wiedział czym jest służba ojczyżnie, czym jest patriotyzm. Nas tego, proszę pani, uczono w domu..."
To jest klasa; szacunek dla przeciwnika, nieobecny dzisiaj. Niestety, poza tym jednym sformułowaniem rozmowa jest popisem egocentryzmu, zadufania, autokracji i autokreacji, a przede wszystkim wiary w swoją nieomylność.
Następna rozmowa z Janem Strelauem /ur.1931/, dotyczy lustracji i IPN-u, które próbowały zniszczyć życie i dorobek profesora. Najśmieszniejsze jest to, /choć w tej materii trudno się radować/, że Wikipedia nie zamieszcza o tym ani słowa. No cóż, apele o likwidację tej szkodliwej instytucji, służącej tylko skłócaniu Polaków, nie przynoszą żadnych efektów; instytucji pochłaniającej astronomiczne publiczne pieniądze.
Dla kolegów z LC lubiących fantastykę, wyjątkowo ciekawy winien być kolejny rozmówca Torańskiej - Edmund Wnuk-Lipiński /1944-2015/, gdyż poza swoją profesją tj socjologią, dał się poznać jako pisarz science-fiction, twórca totalitarnego państwa – Apostezjon. Ale rozmowa skupia się na psychice człowieka po stracie najbliższych, a najbardziej interesujący wydał mnie się cytat z "Notatnika 1965-72" Anny Kamieńskiej:
"Wszystko, czego doznaję, jest niezasłużonym przywilejem. To właśnie jest łaska. Myśleć, że nic mi się nie należy".
Piotr Lachmann /ur.1935/ - niemiecko-polski poeta, eseista, reżyser teatralny oraz tłumacz, jest kolejnym rozmówcą Torańskiej. Wraz z Jolantą Lothe założył jedyny w Polsce wideoteatr "Poza", działający od 1985 roku, w Pałacu Szustra na Mokotowie. Rozmowa dotyczy obustronnego braku rzetelnej wiedzy o sobie, co przyczynia się do niemożliwości zrozumienia poglądów geopolitycznych głoszonych przez Polaków i Niemców. Jest to "wishful thinking" rozmówców, które, według wszelkich znaków na ziemi i niebie, pozostanie na zawsze uprawianiem "sztuki dla sztuki". Krótko mówiąc bezowocne bla, bla, bla.
Przechodząc do następnej rozmowy, z Głowińskim, zaglądam do mojego "Pod Ręcznika":
"GŁOWIŃSKI Michał /ur.1934 w Pruszkowie, Żyd - "dziecko SENDLEROWEJ", pierwszy gej po Julianie STRYJKOWSKIM, który odważnie pisze o swojej orientacji w autobiograficznej książce pt "Kręgi Obcości" /2010/. /pierwszy, bo Iwaszkiewicz, Dąbrowska, Mycielski - pośmiertnie/"
Jest to zdecydowanie najciekawsza rozmowa, bo o różnych obliczach polskiego antysemityzmu, a zaczyna się praktycznie od scharakteryzowania go przez Głowińskiego: /str.92/
"...Polską tradycją jest to, że przedmiotem agresywnego antysemityzmu byli głównie nie jacyś tam Żydzi w chałatach, z pejsami i w jarmułkach; nie jacyś pobożni chasydzi zamykający się we własnej społeczności, którzy z Polakami nie utrzymywali prawie żadnych kontaktów i w ogóle mało komu wchodzili w drogę. Przedmiotem ataków byli i są teraz - przede wszystkim Żydzi zasymilowani. Za co? Za to, że - choć są obcy, bo mają obcą, czyli złą krew - udają Polaków... ...Przedmiotem najbardziej niewybrednych, brutalnych napaści byli poeci i pisarze całkowicie polscy. Tuwim,, Słonimski, nawet Leśmian..".
Gwoli ścisłości uzupełnijmy wypowiedż Głowińskiego, że w niektórych przypadkach ukrywa się, pomija żydowskie pochodzenie, jeśli jest niewygodne dla głoszonej apologii, jak np w przypadku Baczyńskiego.
Temat "żydowski" jest kontynuowany w rozmowie z Adamem Rotfeldem /ur.1938/, który ocalał dzięki działalności braci Szeptyckich, wnuków "naszego" Fredry. W moim niezbędnym "Pod Ręczniku" znajduję wzmiankę o nich pod hasłem "Fredro":
"FREDRO Aleksander, hr., /1793-1876/, libertyn, hulaka, karciarz; „rodzony” dziadek polakożerców - braci SZEPTYCKICH. Andrzej, oryg. Roman, /1865-1944/, metropolita greckokatolicki Lwowa i Klemens, przełożony gr.-kat. Zakonu STUDYTÓW, zm. w sowieckim więzieniu w 51 r.. Andrzej przyjażnił się z rabinem Lwowa i ratował Żydów poprzez klasztor studytów /p. Kurt Lewin „Przeżyłem. Saga św. Jury spisana w r. 1946 przez syna rabina Lwowa”/. STUDYCI od klasztoru STUDION w Konstantynopolu.”
Ta rozmowa jest wyjątkowo fascynująca, gdyż Rotfeld podaje wiele szczegółów w ogóle nieznanych szerszemu gremium.
Nie miejsce tu, na LC, by recenzję ciągnąć w nieskończoność; pomijam więc rozmowy z Katarzyną Popową-Zydroń, Wandą Wiłkomirską, Ewą Balcerowicz, Ludwikiem Wiśniewskim i Andrzejem Krawczykiem, a kończę paroma słowami na temat rozmowy z bp Bronisławem Dembowskim /ur.1927/
Biskup-filozof potrafi o wszystkim mówić pogodnie i tak, wspomina wezwanie do Komendy Stołecznej MO: /str.258/
"...Wcześniej nie miałem z nimi żadnych kontaktów.
- Jak masz wezwanie - powiedział mi ksiądz Tadeusz Fedorowicz z Lasek - musisz iść. A jak musisz, to znaczy, że Bóg cię posyła".

I tym zabawnym akcentem kończę zaproszenie Państwa do tej fascynującej lektury.