Thursday, 21 May 2015

Julio CORTAZAR - "W osiemdziesiąt światów dookoła dnia"

Julio CORTAZAR - "W osiemdziesiąt światów
dookoła dnia"

Postanowiłem, mimo negatywnej weryfikacji "Gry w klasy" jeszcze raz poświęcić Cortazarowi mój czas. Omawiany zbiór esejów został wydany w 1963 r /wyd. Polskie 1976/, cztery lata po kultowej "Grze..".
Już na samym początku słyszę alarmujące dzwonki, gdy autor oświadcza:
"...Bawi mnie wymyślanie tej książki...."

Wolałbym mniej infantylności autora, a więcej troski o czytelnika, bo mnie akurat lektura jego wymysłów nie bawi. Chwilę dalej zderzam się z jakimiś K R O N O P I A M I. W recenzji Marty Fox wyczytuję:
"Świat wyobraźni Julio Cortazara zaludniały trzy kategorie ludzi. Famy – wygodni, dobroduszni dla zasady, zamożni drobnomieszczanie; nadzieje – skromne, chciwe, naiwne, trochę głupawe oraz kronopie – wrażliwe, z fantazją, przewrotne, roztrzepane, gubiące to, co w kieszeniach, kochające wszystkie barwy świata, wchłaniające świat wszystkimi zmysłami".

Wchodzę na LC; w notce redakcyjnej do Cortazara "Opowieści o famach i kronopiach" znajduję:
"Ukazany jest wycinek świata wyobraźni zaludnionego przez trzy kategorie ludzi:są to famy-wygodni, zamożni, nadzieje-skromne, lecz chciwe ludziki marzące o awansie do świata fam, i kronopie, wrażliwi i z fantazją, którzy czasem są smarem, a czasem piaskiem w trybach postępu. Opisuje też zajęcia i przygody kronopiów, i nie kronopiów, którzy często przebijają cienką ściankę dzielącą rzeczywistość od snów".

Na Google'u:
"KRONOPIE - postacie z tomu opowiadań J. Cortazara "O famach, nadziejach i kronopiach" przedmioty zielone, zjeżone, wilgotne. Są strasznymi bałaganiarzami, nigdy niczego nie pamiętają. Potrafią się cieszyć, lubią śpiewać, mają fantazję. Nigdy nie planują swoich podróży. Jeden kronopio odkrył, że: FAMA jest pod życiem, NADZIEJA - niby życiem, a profesor języków: między życiem"

No to cierpliwość moja się kończy, ale jeszcze raz sięgam do książki i czytam:

"I wiersze, które żalą się na zapomnienie (może słusznie, chociaż nigdy nie wiadomo), i melodia, ton, który chciałbym porównać do Niedziela mnie czeka wielkiego Audibertiego, i The Unyuiet Grave, i tyle stron z Le paysan de Paris, a za tym zawsze Janek ptasznik, który wyrwał mnie z moich głupich buenosaireńskich nastu lat mówiąc to, co przecież Jules Verne powiedział mi tyle razy, tylko że nigdy nie rozumiałem tego do końca: jest świat, jest osiemdziesiąt światów na dzień, jest Dargelos i Hatteras, jest Gordon Pym, jest Palinuro, jest Oppiano Licario (nieznany, prawda? ale pogadamy jeszcze o kronopiu zwanym Lezama Lima, a któregoś dnia również i o Felisbercie i Maurycym Fourre)......"

A, że NIC NIE ROZUMIEM, to bawcie się beze mnie. Tyle arcydzieł czeka na mnie, a ja czas marnuję na gościa, któremu paryska woda sodowa uderzyła do głowy!!