Wednesday, 13 May 2015

Henryk SIENKIEWICZ - "Bartek zwycięzca"

Henryk SIENKIEWICZ - "Bartek zwycięzca"

Aby uczcić 55 rocznicę mojej matury postanowiłem, z ponad pół wiekowym opóżnieniem przygotować się do niej i wreszcie przeczytać "Bartka zwycięzcę". Wtedy, w roku onym, 1960, czasu nie miałem, bo przeżywałem intensywnie moją pierwszą miłość. Temat pisemnej matury z języka polskiego brzmiał:

"Uzasadnić słuszność słów tow. Wiesława, że NIEMCY SĄ NASZYM ODWIECZNYM WROGIEM na podstawie "Bartka zwycięzcy" "Krzyżaków" Sienkiewicza oraz "Niemców" Kruczkowskiego"

Jako, że o pierwszym nie bardzo słyszałem, a drugich tylko w kinie oglądałem, bo lektura w wieku 10 lat poszła już w zapomnienie, to polonistka narobiła mnie wstydu na ulicy Francuskiej, głównej ulicy Saskiej Kępy, wrzeszcząc na cały głos, jak ją zawiodłem, i do czego doprowadziły mnie te przedwczesne amory. No i mój kochany grajdołek - Saska Kępa, miała przez trzy dni o czym mówić.

Pomny tych wydarzeń i pełen sentymentu do mojej, naprawdę znakomitej polonistki, w dniu dzisiejszym przeczytałem omawianą szkolną lekturę i cholernie się zdziwiłem. Bo ktoś biednego, niewykształconego towarzysza Wiesława znowu robił w JAJO!! Przecież tematem tego opowiadania nie jest wzajemna polsko-niemiecka wrogość, a głupota polskiego chama. Ten sam temat poruszał również Prus w "Placówce". Równoległym drugim tematem jest sianie nienawiści do innych wyznań chrześcijańskich przez Kościół Katolicki. Chamowi nie pasuje bicie Francuza, gdy się dowiaduje, że to katolika ma mordować służąc Lutrowi i Kalwinowi. Dopiero argument, że Francuzy to gwałciciele, co i jego "kobite" mogą zniewolić, przekonuje go do ofiarnej walki.
Głupota jego w szukaniu uznania za przyznane medale i odznaczenia wojenne jest porównywalna z tępotą "czarnuchów amerykańskich" wracających z wojny koreańskiej, wietnamskiej i innych, którzy uwierzyli, że będą pełnoprawnymi obywatelami. Cudzysłów, bo obowiązuje obłuda nazywania ich obecnie Afro-Amerykanami, jakby poprawna nazwa miała wymazać z pamięci masowe lincze.

Sienkiewicza zawsze czyta się przyjemnie, bo jak powiedział Gombrowicz "nigdy nie było tak pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego. To Homer drugiej kategorii". Poważnie przejąć się losem chama nie potrafiłem, i chyba dlatego określam cały utwór jako groteskę.
A jakie głupki wybrały ten utwór na moją maturę, tego już się nie dowiem.