Tuesday, 18 December 2018

Wiesław MYŚLIWSKI - „Ucho igielne”



Kilka  dni  temu  w  recenzji  „Kamień  na  kamieniu”  pisałem:
„….Pamiętam,  że  Myśliwski  dla  mnie  zaistniał  „Traktatem  o  łuskaniu  fasoli”,  a  potem  było  już  tylko  lepiej.  Przypominam  daty  publikacji  i  moje  noty: ‘Nagi sad’, PIW, Warszawa 1967    8 gwiazdek; ‘Pałac’, PIW, Warszawa 1970  - 3  gwiazdki; ‘Kamień na kamieniu’, PIW, Warszawa 1984      10 gwiazdek; ‘Widnokrąg’, Muza, Warszawa 1996 -  10 gwiazdek (brak  recenzji); ‘Traktat o łuskaniu  fasoli’, Znak, Kraków 2006  -  10 gwiazdek; ‘Ostatnie rozdanie’, Znak, Kraków 2013 - 10  gwiazdek; ‘Ucho Igielne, Znak, Kraków 2018  -  nie  czytałem.”
Myśliwski  robi  mnie  mętlik  w  głowie,  przerasta  mnie,  więc  wspieram  się  opiniami  innych. Na
Justyna  Sobolewska   kończy  swoją  recenzję  słowami:
„….Okazuje się, że budujemy obraz swojego życia ze złudzeń, przeinaczeń. Taką summę życia bohatera przynosi nowa powieść Myśliwskiego, zamiast podsumowania dostajemy dekonstrukcję, na tym polega przewrotność. Co więc zostaje z życia? Opowieść. Jesteśmy, póki opowiadamy siebie. „Życie człowiek nosi w sobie. Nie opowie, to go nie ma”.”
Pozwolę  sobie  dodać  skrajnie  subiektywne  wspomnienia.  Z  kolei  Piotr  Bratkowski  zaczyna  swój  felieton:  https://www.newsweek.pl/plus/kultura/ucho-igielne-nowa-powiesc-wieslawa-mysliwskiego-recenzja,artykuly,434053,1,z.html
„Jesteśmy wolni, dopóki sprawujemy kontrolę nad własnymi opowieściami, nawet gdy są one zafałszowane przez pamięć – zdaje się mówić Wiesław Myśliwski w swojej najnowszej powieści…”
90-letni  Miłosz   zaczynał  najważniejsze (według  mnie)  dzieło  swojego  życia („Traktat  teologiczny”)  słowami:
„Takiego traktatu młody człowiek nie napisze…”
86-letni  Myśliwski  już  to  kryterium  spełnia,  więc  jest  również  upoważniony  do  genialnych  spostrzeżeń.
Myśl  przewodnią  wychwytuję  już  na  pierwszych  stronach:
„…..Wszystkie  pytania,  jakie  w  życiu  sobie  zadajemy,  sprowadzają  się  do  tego  jednego,  czy  warto  było?..”
I  zaraz  potem  bezlitosne  stwierdzenie:
„…Pustka,  to  coś  najgorszego,  co  może  nas  spotkać.  A  zaradzić  jej  tylko  można,  żyjąc  w  czyimś  życiu…”
A  dalej  truizm,  lecz  świetnie  ujęty:
„….W dzieciństwie gdy się coś wryje w pamięć, nigdy już tej pamięci nie opuści. Człowiek odkrywając swoją obecność na świecie, jeszcze się wszystkiemu dziwi, a zdziwienie to korzeń pamięci. Niestety, wraz z latami korzeń usycha, tak że w końcu nic nas już nie dziwi….”
Ta  książka  to  nieustająca  rozmowa  młodości  ze  starością,  która  prowadzi  do  ponurych  wniosków,  jak  (s.342 – e-book):
„…Młodości tak przecież niedługo. Poza młodością cała reszta jest przymuszaniem się do życia, w najlepszym razie przyzwyczajeniem. Gdyby nie młodość, czym byśmy tę resztę karmili?..”
Ten  cytat  mógłby  świadczyć  o  pesymizmie  autora,  lecz  tak  nie  jest,  to  raczej  ironiczna  kontemplacja  starca  nad   sensem   życia  w  ogóle   i  bezlitosnym  wpływem  czasu  na  ludzkie  spostrzeganie   świata.   Nad  samotnością  i  osamotnieniem,  lecz  przede  wszystkim  o  samorealizacji  przez  drugiego  człowieka.  Ta  książka  jest  przede  wszystkim dla  starych,  którzy  mają  już  czas, by  odnieść   przedstawioną  układankę  do  własnego  życia,  do  pozornie  niespójnych  elementów  rozrzuconych  w  czasie,   a  posteriori  tworzących   sensowną  całość.
Czas  na  końcową  refleksję (s.662,5):
„…Nie do uwierzenia wydają się wspomnienia na starość, zwłaszcza z dzieciństwa, młodości….       ….Co się kryje za tym, że jesteśmy tak nierozerwalnie przywiązani do czegoś, co nie wiadomo, czy było, lub czego nam życie poskąpiło, a z czego, mimo to, stworzyliśmy odniesienie do naszej tęsknoty. Do czego w takim razie tęsknimy?...”
10/10  



No comments:

Post a comment