Friday, 7 December 2018

Szczepan TWARDOCH - „Królestwo”


W  pewnym  sensie  to  dalszy  ciąg  „Króla”,   lecz  tylko  w  „pewnym”,  bo  jak  słusznie  zauważa  Bartosz  Szczyżański  w  „Oficjalnej  recenzji”  na  LC:
„…..„Królestwo” to powieść znacznie różniąca się od „Króla”. Nie ma w niej tyle krwi (mimo wybuchu wojny!), nie ma ulicznych bójek, nie ma warszawskich mafiosów, kokainy i burdeli. Całe to barwne tło zostało zastąpione przez straszne, bo bierne i beznadziejne cierpienia wojny, które odcisnęły piętno nawet na wielkim Szapirze. Drugi tom dylogii jest zdecydowanie spokojniejszy, bardziej stonowany, mniej efekciarski (nawet frazę Twardoch nieco powściąga, co nie znaczy, że brakuje tu pięknych figur – miłość jako obraza wobec wszystkich niekochanych to wyjątkowo kąśliwa i trafna idea), ale także, mam wrażenie, mocniej poruszający….”
Czytelnicy  słusznie  ocenili  „Królestwo”  na  LC  wyżej,  bo   8.01 (265 ocen i 53 opinie),  niż  „Króla”,  który   mimo,  że  „łatwiejszy”   tj  adresowany  do  szerszego  odbiorcy,  ma  7,82 (4346  i  638 opinii).   Trafnie  ujął  to  „szczypiorek5”  na  LC:
"Królestwo" lepsze od "Króla", przynajmniej dla mnie . Urzekła mnie opowieść o dalszych losach Jakuba Szapiro, opowiedzianych przez znaną nam z "Króla" Ryfkę- Żydówkę , która Żydówką wcale nie jest i Dawida- syna Jakuba, nastoletniego chłopca, który ma 10 lat gdy wybucha wojna i dla niego jego żydowskie pochodzenie nie jest najważniejsze w życiu. Nie wie jeszcze ,że o tym życiu może decydować.
Świetna literatura ,wsadzająca szpilki w naszą narodową, rozdętą dumę i poczucie wyjątkowości. Polecam”

A  ja?   Ja  na  to  czekałem,  bo  po  wspaniałej  „Morfinie”  i  „Drachu”,  Twardoch  poszedł  w  „Królu”   na  popularność,  obniżając  intelektualne  loty.  Teraz   wraca  na  wyżyny   opisując  upadek  człowieka,  a  ponadto   wykazuje  niezwykłą  odwagę,  dopiekając  wszystkim,   w  tym  polskiemu  antysemityzmowi  i  polskiej  ksenofobii.   Dlatego   nie  dziwi  mnie  asekuracyjna  postawa  większości   profesjonalnych  recenzentów,  którzy  boją  się  piać  z  zachwytu  jak  ja  i  moi  koledzy  z  LC.
A  odwaga  Twardocha  to    prowokacja,  jak  na  s.196 (e-book):
„……Dla Polaków bogaty Żyd, choćby z najlepszej rodziny, jest postacią zasadniczo podejrzaną. Źródła jego majątku zawsze wydają im się niemoralne. Co dziwne, majątek polskiego szlachcica, przez wiele pokoleń budowany na niewolniczej pracy chłopskiej, niemoralny nikomu się nie wydawał, a majątek żydowskiego handlarza czy bankiera już tak…”
 No  to  jeszcze  ‘marcin”:
Szczepan Twardoch wielkim pisarzem jest. Bez dwóch zdań. Po bardzo dobrym " Królu" trochę obawiałem się kontynuacji, bałem się że Twardoch nie da rady, okazało się że zupełnie niepotrzebnie. Szczepan Twardoch dał radę i to jeszcze jak.
" Królestwo " to bolesne, smutne i wielu momentach wstrząsające rozliczenie z polskimi mitami i przekonaniami z czasów II wojny światowej. Autor sprawiedliwie rozdziela razy, dostaje się praktycznie wszystkim, bez względu na narodowość, wiarę, wiek czy nawet przekonania polityczne.
Od pierwszych stron powieść wzbudza ogromne emocje, często bardzo skrajne, poraża swoją autentycznością,wystawia naszą wrażliwość na ciężką próbę.
" Królestwo " to przede wszystkim opowieść o upadku, o degradacji człowieka i wszelkich możliwych wartości etyczno-moralnych w tych mrocznych czasach które wtedy nastały, gdzie życie ludzkie często zależało od przypadku ,często złej, rzadziej dobrej woli drugiego człowieka. Wojna pomimo swojej okrutności w całym swych wymiarze, wyzwala niestety w ludziach instynkty o których wcześniej nawet nie mieli pojęcia, bo jest okazja, wina i tak pewnie spadnie na kogoś innego, kara praktycznie nie do wyegzekwowania.
Czytanie niniejszej powieści, pomimo że ogromnie wciąga, wbrew pozorom nie jest łatwe, naprawdę boli, nie jest to lekka lektura. Szczepan Twardoch napisał doskonałą książkę, bardzo poruszająca i odważną, smutną i przykrą w swojej wymowie, natomiast też niesamowicie szczerą i prawdziwą. Chylę czoła.”

Ja  też  „chylę  czoła”   i   dziękuję  Twardochowi    za  wspaniałą   książkę.   A  ponieważ   na  odbiór   tej  książki   wpływają  „emocję”   kończę  cytatem  z  recenzji  „Prez”:
Twardoch jest postacią nietypową na arenie naszej ulubionej wojny polsko-polskiej. Obrywa mu się równo z obu stron barykady. Przeszło to ostatnio w prawdziwą histerię. Wystarczy że Twardoch powie gdzieś, że deszcz padał - już wyją narodowcy że to antypolski deszcz, a weganie, że tym deszczem Twardoch chce po cichu zniszczyć plony warzyw. Ten sam mechanizm rozideologizowani krytycy stosują też do pisarstwa Twardocha. Czytałem już, że najnowsze powieści Twardocha są słabe, szkodliwe, niepotrzebne, żałosne, śmieszne, antypolskie, faszystowskie i jakie tam jeszcze.
Między tym szumem medialnym a jakością prozy Twardocha jest ogromna przepaść. "Królestwo" okazało się znakomite, co było tym trudniejsze, że poprzedzający je "Król" też był świetny i raczej trudno było się spodziewać utrzymania poziomu. Tymczasem jest dobrze. Jest bardzo dobrze…..”

Nie  mam  żadnych  wątpliwości   w  postawieniu  trzeciej  dziesiątki  (po  „Morfinie” i „Drachu”)  10/10.    Jeszcze  jedna  refleksja:  Twardoch (ur.1979),  mimo  młodego wieku,  doskonale  wyczuwa  problemy  narodowościowe  z  epoki  jego  dziadków;   ja -  stary (ur.1943)  go  za  to  podziwiam,  pozostaje  jednak  obawa  czy    szerokie  rzesze  jego  rówieśników   mają  wystarczającą  orientację  w  tej  materii,  by  przyswoić   bardzo  szeroki  wachlarz   ówczesnych  stosunków  międzyludzkich.


No comments:

Post a comment