Friday, 21 July 2017

Katarzyna BONDA - "Lampiony"

Katarzyna BONDA - "Lampiony"

Katarzyna Bonda (ur. 1977) - to, (na podstawie Wikipedii) polska dziennikarka i scenarzystka białoruskiego, pisarka, autorka bestsellerowych powieści kryminalnych. Ma za sobą studia dziennikarskie na UW oraz scenopisarskie w PWSFTviT. Zadebiutowała w 2007 roku kryminałem "Sprawa Niny Frank". Wikipedia podaje jej 12 książek, w tym omawianą z 2016 r.

Na LC jest 13 pozycji, z których zaledwie cztery przekroczyły 7 gwiazdek. Omawiana ma najgorszą ocenę: 5,7 - 1568 głosami. Ilości czytelników można jej pozazdrościć, ale uwagi o "bestsellerowości", zarówno w Wikipedii, jak i w notkach redakcyjnych są mocno przesadzone.

Moje zastrzeżenia wyrażają fragmenty innych recenzentów z LC, które poniżej zamieszczam oraz objętość kryminału (640 stron !!!!!, wobec preferowane przeze mnie 250 – 300) oraz język (na paru stronach e-booka: 13,4 - "grzała jak skurwysyn"; 16,0 - "gdzie ty kurwa jesteś" oraz "obsikałam sobie kolana"; 18,5 - "gówniana sprawa", "szmaciarzu" oraz "zasrany bigamista".

Recenzenci pisali:
"veinyflower":
"...Szekspir to nie jest, to ma być rozrywka (chyba). Bonda przypomina w tej książce kobietę w supermarkecie chodzącą od stoiska do stoiska bez planu zakupów i kupującą na zasadzie: O! widzę to, kupię, O! tamto, przyda się, co tu jeszcze kupić, no muszę się przejść po całym sklepie, może o czymś zapominałam O! jeszcze to... A Powieść wygląda, jak koszyk z zakupami, a raczej wózek z zakupami, bo w koszyku zmieścić się tego nie da, może nawet przydałoby się wjechać do tego supermarketu od razu samochodem. przez zamknięte drzwi, z futryną i wrzucać to na chybił trafił te przypadkowe zakupy do bagażnika. Brrrrr!!!
Do tego ten język. Prosto ze śmietnika. Niby-śmieszny slang obszczymurków - pewnie rozśmieszył samą autorkę, ale mnie niespecjalnie. Bełkotliwość tego języka dodatkowo utrudnia śledzenie zabałaganionej fabuły.."

"emindflow":
"...Bardzo słabo wygląda ta powieść w warstwie fabularnej, a już naciągana historia o terrorystach czy płonącym mieście zupełnie mnie nie przekonuje. "Lampiony" to jeszcze jedna powieść Bondy kompletnie pozbawiona napięcia i emocji, przegadana, rozmieniona na drobne w dziesiątkach natrętnych niby-łodzianizmów oraz nieistotnych i mało wiarygodnych wątków...."

"Klotylda":
".....Książka reklamowana jako awanturnicza, z szybką akcją okazała się nudna, rozwleczona i praktycznie bez napięcia. Już się nie zastanawiam, dlaczego akurat tę Autorkę lansuje się, jako "Królową polskiego kryminału". Nie mam ochoty, zbyt mnie arcydzieła Pani Bondy wymęczyły. Kto chce niech czyta, ja pasuję. .."

"SzkockaKrata":
".....Za każdym razem, kiedy sięgam po książkę Katarzyny Bondy zachodzę w głowę, kto ośmielił się przyznać jej zaszczytny tytuł "Królowej polskiego kryminału". Bezczelność. I jawne kłamstwo. Wnioskując po lekturze jej ostatniego dzieła, królowa może i nie jest do końca naga, ale na pewno niekompletnie ubrana. W "Lampionach" wszystkiego jest za dużo. Autorka upycha w 600 stronicową powieść tyle wątków i tylu bohaterów, że aż boli głowa. ..."

"natkuss":
".....postać głównej bohaterki jest zupełnie nijaka. Przede wszystkim znika w tłumie postaci. Gdyby nie notka na okładce, że jest to książka o Saszy, mogłabym mieć problem z tym kto tu powinien grać pierwsze skrzypce. Załuska jako profiler, też nie popisała się za bardzo. Być może w poprzednich książkach zarysy jej pracy są lepiej przedstawione. Tutaj wygląda to jakby bawiła się zgadywanki.
Jestem zupełnie zniechęcona do sięgnięcia po kolejne książki."

"Krzysztof" - najlepsza zwięzła opinia, z którą się w 100% identyfikuję:
"Że użyję słowa, które w książce pojawia się, jak na mój gust, zdecydowanie zbyt często - co to k...a jest?"

Może mój pech, że trafiłem na najsłabszą książkę Bondy, lecz na ponowną próbę nie wiem czy znajdę czas. A ocena , jak u "Krzysztofa" - 2.