Sunday, 20 September 2015

Zygmunt MIŁOSZEWSKI - "Uwikłanie"

Zygmunt MIŁOSZEWSKI - "Uwikłanie"

Wszyscy już Miłoszewskiego znają i Szackiego kochają, więc mam trudności w powiedzeniu czegoś oryginalnego. Z obowiązku kronikarskiego odnotuję, że urodził się w 1976 r., a dziennikarzem został w wieku lat 19, w 1995. Zdolny!
Miłoszewski jest młody, nie doświadczył realiów PRL-u, za to chętnie współtworzy mity o wszechmocnej i wszechobecnej ubecji. A ja twierdzę, że inwigilacja, podsłuchy czy szantaż i fałszywe oskarżenia, po 1956 roku, nie dorosły do pięt obecnej rzeczywistości. Propaganda IPN-u i tworzenie nowej historii Polski wywarło (lub przybiera taką pozę) na autorze piętno. Również fantazja o wyręczaniu się przestępcami jest niewiarygodna, bo, ze względu na szerokie kadry ubecja była w stanie wszystko załatwiać własnymi siłami. Szkoda, bo tymi pierdołami zepsuł książkę, która bez wątku ubeckiego bardzo dobrze by funkcjonowała.
Druga sprawa denerwująca w trakcie lektury to "metoda ustawień rodzinnych", szczęśliwie nie mająca zasadniczego wpływu na ilość i jakość trupów. Otóż Hellinger (ur. 1925) był zakonnikiem, a nie psychologiem. Niewątpliwie na powstanie jego "metody" miał 16-letni pobyt u Zulusów. Wg Wikipedii:
Hellinger : "Rozwinął metodę porządkowania splątanych i zerwanych więzów rodzinnych – ustawienia rodzinne. Wg Hellingera i jego teorii "wiedzącego pola", obcy człowiek postawiony symbolicznie na miejscu kogoś z rodziny pacjenta ma takie same odczucia jak osoba, którą reprezentuje, chociaż prawie nic o niej nie wie. Metoda ta przyniosła mu relatywnie dużą popularność, szczególnie wśród ludzi poszukujących alternatywnych metod leczenia i pracy z problemami psychicznymi i emocjonalnymi"
Damian Janus pisze o kontrowersjach, które ona wzbudziła:
"Pojawia się więc krytyka "autorytaryzmu" Hellingera; tego, że posługuje się intuicją; twierdzenia, że metoda wywodzi się z okultyzmu; że jest irracjonalna; że nie jest psychoterapią, a czymś w rodzaju sekciarskiej religii; że "jedna sesja nie wystarczy" i że "zostawia się klienta samemu sobie", że wiedzące pole to kwestia identyfikacji projekcyjnej, a ci, którzy biorą udział w ustawieniach to histerycy itd..."

Była to pierwsza książka Miłoszewskiego, przeze mnie przeczytana. Czeka już na mnie jego "Ziarno prawdy". Czytało mnie się dobrze, cieszy również pojawienie się nowego nazwiska wśród nader ubogiej palety naszych specjalistów od kryminałów; daje na razie ocenę dobrą – 6 gwiazdek, z zastrzeżeniem zmiany jej na wyższą, po lekturze następnej książki. Po prostu muszę się z nim oswoić.