Thursday, 3 September 2015

Joyce Carol OATES - "Szalone noce!"

Joyce Carol OATES - "Szalone Noce!"
Ostatnie chwile Wielkich Mistrzów"

Oates (ur.1938) zajmowała się pisaniem horrorów, thrillerów i książek dla dzieci. Zdarzyło jej się też napisać opowieść niby biograficzną o Marilyn Monroe pt "Blondynka". I tego rodzaju twórczości winna się trzymać.
Niestety, miażdżyca powoduje, że w wieku 70 lat ludzie często zachowują się, nazwijmy to delikatnie - dziwnie. Wiem to z autopsji, bo mam 73-i. Gdy Oates osiągnęła ten wiek w 2008 roku, wydała omawianą książkę, zapominając o słynnej maksymie:
"de mortuis nil nisi bonum" (a. bene) - o umarłych nic, jeśli nie - dobrze
Stylistycznie powiedzielibyśmy: o umarłych nic, chyba, że dobrze. Znamy też inny zapis:
"de mortuis aut bene aut nihil" - o zmarłych albo dobrze, albo nic (nie mówić)
Dziwię się, że spadkobiercy nie zniszczyli jej pozwami sądowymi.
POMYSŁ JEST CHORY, tym bardziej, że np Poe zmarł w cudzych szmatach, prawdopodobnie z przyczyn alkoholowych, a do samobójczej śmierci Hemingwaya (agenta KGB - Argo), podobno, przyczynił się wywiad sowiecki.
W ogóle, opis ostatnich dni kogokolwiek jest kontrowersyjny, a już stwarzanie fikcji literackiej na ten temat, która z czasem będzie mylona z faktami, to nieprzyzwoitość i robienie z czytelnika wała.
Nazwiskami nieszczęsnych bohaterów jej fikcji (Poe, Dickinson, Twain, James i Hemingway) zwabia się czytelników, ale uczciwe to nie jest. Stanowczo odradzam, bo po co mieszać własne skromne wiadomości z niedorzeczną fikcją.