Tuesday, 8 September 2015

Andrew TARNOWSKI - "Rdzawe szable, blade kości"

Andrew TARNOWSKI - "Rdzawe Szable Blade Kości"

Tarnowski (ur.1940 w Genewie), podobno pisarz brytyjski. "Podobno", bo szukałem, a nie znalazłem takiego wśród pisarzy brytyjskich. Również wypisując tytuł oryginału: "What Lies Beneath" na żaden ślad Tarnowskiego nie trafiłem. Po przeczytaniu paru stron, które nie przypadły mnie do gustu, ponowiłem szukania, tym razem jego związków z Polską. Urodził się w Genewie, mieszka w Dubaju, a w Polsce podobno "uwielbia wypoczywać w swoim gospodarstwie na Pojezierzu Mazurskim". To zdaje się, że wydawnictwo W.A.B. po raz n-ty znajdzie się u mnie na indeksie.
Co mnie tak wkurzyło już na pierwszych stronach? A no nazewnictwo!!! Bo Niemcy to są "niemieccy żołnierze", "niemieccy oficerowie", "niemiecka ludność cywilna", choć wśród niej, jak sam autor podaje, są niemieccy oficerowie. Druga strona tj Armia Czerwona, a w niej również Polacy z łagrów, gułagów oraz ochotnicy z polskich ziem już "wyzwolonych" (w cudzysłowie, bo są Polacy, co nawet to podważają) to (str.10) "barbarzyńcy", (str.11) "hordy ze Wschodu", a ich lotnicy strzelają, a mamy rok 1945, do ludności cywilnej. Naprawdę? A to zbrodniarze!! Bo od 1939 roku to ostrzeliwali , a potem rozstrzeliwali polską ludność cywilną głównie "żołnierze niemieccy". Pan "pisarz brytyjski" zapędził się dalej, w malignie bredzi:
"....Rosjanie rozstrzeliwują umundurowanych żołnierzy niemieckich nawet wtedy, gdy się poddadzą,,"

Nie wiem czy on rżnie durnia, czy po prostu DURAK? Bo cały świat jest zgodny, że przyczyną klęski Hitlera było rozstrzeliwanie rosyjskich żołnierzy poddających się całymi dywizjami do niewoli. Dopiero, gdy okazało się, że innej alternatywy nie mają, zaczęli stawiać opór, w walce o własne życie. To co, panie autorze: to teraz ci "barbarzyńcy", w dodatku nieludzko wygłodzeni, mieli ugościć "żołnierzy niemieckich" i zapewnić im wikt i opierunek? Wg relacji bliskich mnie osób, które przeszły się aż do Berlina, to mogliby zaprosić "giermańca" na czwartego ale nie do brydża, a do obgryzania, przypadkowo znalezionych kości niewiadomego pochodzenia. Razi mnie również nazewnictwo niemieckie miejscowości łącznie z Królewcem zwanym Konigsbergiem(umlaut).
Pan "pisarz brytyjski" nie zna historii ani Niemiec, ani Polski, ani Europy, bo wspominając (str.12) bitwę pod Tannenbergiem w 1914 roku, nie wspomina, ze to rewanż za 1410, zgrabnie wykorzystany przez niemiecką propagandę, ze względu na te same cyfry!!
Przechodzimy do 2000 roku i czytamy (str.18):
"...kilkaset ostatnich metrów zrobiliśmy po kocich łbach. Ten bruk położono tu zapewne przed siedemdziesięcioma albo osiemdziesięcioma laty, W INNYM PAŃSTWIE...." (podk. moje)
Dalej, uparcie podkreśla przynależność Mazur do Prus. Na stronie 20 wali:
"..Jego rodzice należeli do pierwszych polskich osadników w tej WSCHODNIOPRUSKIEJ WSI..." (podk. moje)
Pan Andrew, jak widać, reprezentuje interesy pani Steinbach i jej podobnym, a my mieszkamy na Mazurach, w Szczecinie i we Wrocławiu od CZTERECH POKOLEŃ i pretensje zgłaszaj pan do SWOJEGO Churchilla, który zaakceptował stalinowski podział Europy. I wal się Tarnowski w tym swoim Dubaju, bo takich Polaków my nie potrzebujemy. Skandal, że to wydano!!