Wednesday, 9 September 2015

E.T.A HOFFMANN - "Powieści fantastyczne"

Ernest Teodor Amadeusz HOFFMANN -
- "Powieści fantastyczne"

Przy tylu wydaniach nie wiedziałem gdzie się przykleić z "moimi", czytanymi na "wolne lektury". Aby wszystko było jasne podaję zawartość mojego pakietu:
"Don Juan"; "Kawaler Gluck"; "Majorat"; "Narożne okno"; "Piaskun"; ( "II Klara od Nathanaela"; "III Nathanael do Lotara"; IV-IX); "Skrzypce z Cremony (Radca Crespel)"; "Ślub" oraz "Wybór narzeczonej".

Szanowni Państwo, autor był postacią niezwykłą, więc pomyślałem, że warto przytoczyć parę słów o nim, za Wikipedią:
"Ernst Theodor Amadeus Hoffmann (E.T.A. Hoffmann, właściwie Ernst Theodor Wilhelm, a Amadeus później, z miłości do Mozarta), (1776 w Królewcu - 1822 w Berlinie) - niemiecki poeta, pisarz epoki romantyzmu. Także prawnik, kompozytor, krytyk muzyczny, rysownik i karykaturzysta. Jeden z prekursorów fantastyki grozy, który wywarł ogromny wpływ na takich twórców jak Poe, Lovercraft Meyrink czy Grabiński.
Jego przodkowie w linii męskiej pochodzili z polskiej szlachty z rodu Bagińskich... ..Uczył się w gimnazjum w Królewcu. W latach 1795 -1797 odbywał praktykę w sądzie w Głogowie. W mieście tym przyozdobił freskami jedna z kaplic kościoła pojezuickiego.
Od roku 1800 pracował jako asesor rządowy w Poznaniu. Tam.. ..ożenił się z Marią Teklą Michaliną Rohrer-Trzcińską, zwaną Misią.... ..Hoffmann, znając język polski i mając liczne kontakty z Polakami, miał pozytywny stosunek do insurekcji kościuszkowskiej..."
Czyli "nasz" chłopak!! Z czym nam przede wszystkim kojarzy się E.T.A. Hoffmann? Z operą Offenbacha pt "Opowieści Hoffmanna" i baletem Czajkowskiego "Dziadek do orzechów".
Pierwsze opowiadanie to "Don Juan - Z dziennika podróżującego entuzjasty", Są to wyjątkowo nudne wariacje na temat Don Juana zainspirowane obejrzanym spektaklem "Don Giovanniego" Mozarta. Autor odważnie przedstawia odczucia tego erotomana:
"...Każda kobieta, jaką posiadał, nie była już dla niego przedmiotem rozkoszy zmysłowej, ale bezwzględną obelgą dla natury ludzkiej i dla jej stwórcy.."
Pierwiastek "niesamowity" wzbogacił, ale nie uratował tego miernego opowiadania.
Następne nosi tytuł "Kawaler Gluck - wspomnienie z roku 1809". Gluck - to Christoph Willibald Ritter von Gluck (1714-87), niemiecki kompozytor okresu klasycyzmu, twórca m. in. "Orfeusza i Eurydyki", „Ifigenii w Aulidzie” i "Ifigenii na Taurydzie". Wiadomość ta jest potrzebna, bo bohater opowiada:
„....Chciałem raz słyszeć 'Ifigenię w Taurydzie. Wchodząc do teatru słyszę, że grają uwerturę 'Ifigenii w Aulidzie'. Hm - sądzę, to omyłka; więc dają tę Ifigenię! Dziwię się bardzo, gdy oto brzmi andante którym się rozpoczyna 'Ifigenia w Taurydzie', po czym następuje burza. Dwadzieścia lat dzieli jedno od drugiego.....”
Profani!!! Jak już tytułem sugerowano, „nasz” bohater to duch Glucka. Fajne!!
Teraz czas na najdłuższą opowieść pt „Majorat”. Majorat to sposób dziedziczenia polegający na przejmowaniu majątku zmarłego przez najstarszego syna bądź krewnego. Jesteśmy w Kurlandii, czyli na Łotwie. Jest też zamek i baron Roderyk, który poświęca się....
„....naukom tajemnym, inaczej mówiąc, czarnej magii...”
Niestety! Przydługie to, grozy niewiele, a w dodatku wychodzi mnie, że baron i jego żona Serafina są krewniakami. No i teraz „Narożne okno”. Sparaliżowany pisarz z kuzynem obserwują ludzi z „narożnego okna”; ma temu przyświecać idea:
„Z poznania rzeczywistości wzrasta fantazja twórcza”
Niestety, miało być wesoło, jest nudno.
I tak zaliczyłem 310 stron z 625, a więc „mniejszą” połowę. Uważam, że wykazałem się dużą determinacją. Dalej nudzić się nie zamierzam !!