Friday, 4 September 2015

Michael TOLKIN - "Powrót gracza"

Michael TOLKIN - "Powrót Gracza"

Michael Tolkin (ur. 1950) zasłynął "Graczem" (1988), którego nie czytałem wprawdzie, ale za to został sfilmowany w 1992. Po 18 latach Tolkin decyduje się napisać drugą część, która właśnie omawiam. Jeszcze ciekawostka: autor to syn Mela Tolkina (1913-2007), pochodzącego ze sztetla blisko Odessy, gdzie nazywał się Szmuel Tołczyński.
Na okładce czytam: „mocna czarna komedia...”, jak i „ostra rozrywka pełna złośliwości”, więc po ponurym przebrnięciu 55 stron, zaczynam podejrzewać, że to wina tłumacza, bo tak czy inaczej styl jego jest nużący. Nie znajduję bliższych danych o jego kwalifikacjach, więc podaję tylko nazwisko: Marek Fedyszak.
Jednak problem tkwi chyba w moim malkontenctwie, bo mnie pewne dowcipy już nie bawią. A co Państwo powiecie o tym rodzaju humoru (str.57):
„...gdy Greg odbierał telefony, czasami włączał suszarkę do włosów koło słuchawki i mówił, że siedzi na pokładzie prywatnego samolotu...”
Bo dla mnie - żenada. Również wymyślony przez autora styl myślenia bohatera o kolejnych żonach, matkach jego dzieci, mnie nie odpowiada (str.106):
„...Lisa dobrze całuje.... ale .. ..June lepiej robi loda,, ..czasem myśli o stosunku analnym...”
Po paru stronach nudy - ożywienie; była szefowa bohatera wyznaje (str.132):
„-Obciągał am Warrenowi Swaine'owi druta właśnie tutaj, w tym pokoju. Miałam wtedy dwadzieścia pięć lat. On był już stary...”
Intensywne myślenie prowadzi do światowych odkryć (str.163)
„..Myślę, że kiedy Phil obciąga drugiemu mężczyźnie, tak naprawdę obciąga sobie...” (???!!!)
Myślę, ze już czas na przedstawienie dwóch wątków książki. Jeden to próba ośmieszenia boga Ameryki, szczególnie Hollywoodu, Wszechmocnej Mamony; drugi to satyryczne przedstawienie ingerencji amerykańskich służb socjalnych w relacje rodzice - dzieci. Usilnie staram się znaleźć coś zabawnego i znajduję stwierdzenie krezusa (str. 185)
„..Myśleliśmy o tym, żeby kupić Ukrainę, ale Ukraińcy są zbyt nieuczciwi, by prowadzić tam interesy...”
Finansjera Hollywoodu, jak i całego świata to domena Żydów, w Hollywood z kolei pełno homoseksualistów, stąd „mądre” pytanie dziecka (str. 219):
„..Czy tatuś odnosiłby większe sukcesy, gdyby był homoseksualistą lub Żydem. Skoro tak czy inaczej stanowią oni połowę Hollywoodu..”
A dalej? Groch z kapustą, pornografia, degrengolada, nawet „naszemu” Kosińskiemu autor też nie przepuścił, i wreszcie ulga: dojechałem do końca tego bełkotu.
Na koniec osobista dygresja: od dłuższego czasu zanudzam Państwa recenzjami bardzo miernych książek, a to dzięki polskim instytucjom odpowiedzialnym za zaopatrzenie bibliotek publicznych w Kanadzie.