Tuesday, 22 September 2015

Andrzej BOBKOWSKI - "Punkt równowagi"

Andrzej BOBKOWSKI - "Punkt równowagi"

UWAGA! To jest zmieniona opinia, gdyż wersja pierwotna, zamieszczona w pierwszych dniach mojej obecności na LC, zdobyła tylko 6 plusów; próbuję więc książkę "reaktywować"

Aby odebrać właściwie ten zbiór opowiadań, niezbędna jest wiedza o autorze. Częściowo zapewnia to fragment mojej opinii o jego "Listach..."
"Andrzej BOBKOWSKI urodził się 27.10.1913 r., w Wiener-Neustadt, w Austrii. Tatuś - Henryk Karol Bobkowski (1879-1945), piłsudczyk dosłużył się stopnia generała brygady, a mamusia - Stanisława z Malinowskich (1897-1962), po śmierci męża została (w PRL-u) garderobianą w krakowskim teatrze „Rozmaitości”. Aby oddać atmosferę panującą w domu, w którym Andrzejek się wychował, przywołajmy jeszcze osobę stryja Aleksandra (1885-1966), wiceministra komunikacji w II RP, twórcy kolejki na Kasprowy Wierch, piłsudczyka, zięcia prezydenta Ignacego Mościckiego (1867-1946), też oczywiście piłsudczyka. Dodajmy, że stryj towarzyszył w 1940 r Prezydentowi w drodze z Rumunii do Szwajcarii i osiadł w tym kraju, utrzymując stały listowny kontakt z bratankiem przebywającym w Paryżu, a po 1948 r. w Gwatemali. Co do Ignacego Mościckiego czuję się zmuszony przypomnieć, że był profesorem chemii Uniwersytetu Lwowskiego i twórcą genialnej „metody komorowej” produkcji kwasu siarkowego. A co do rodzinnej „atmosfery” to piłsudczyzna, czyli patologiczna nienawiść do Rosji i wszystkiego co z nią związane; w następstwie rusofobia i OBSESYJNY lęk przed zalaniem Europy przez bolszewizm po 1945 roku i w efekcie - ucieczka na Karaiby. Sam Bobkowski w swoim „Synopsis” (przeglądzie, zestawieniu) pisze: „Przekonania polityczne: liberalny reakcjonista z silnymi akcentami antykomunizmu i zoologicznej nienawiści do Rosji, wszczepionej mu przez ojca od dziecka..”. "
Na okładce wydawca napisał ”jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy”. Możliwe, jako, że „na bezrybiu i rak ryba”. Na pewno czyta się jego opowiadania lekko, łatwo i bardzo przyjemnie, a wynotowane przeze mnie myśli świadczą o intelekcie autora i podnoszą wartość tej lektury. Nim przejdę do cytatów muszę podkreślić, że wpływ ulubionego przezeń CONRADA na prezentowany styl i formę jest bardzo widoczny, lecz sam nie wiem czy to plus czy też minus. Chyba próba przeniesienia stylu klasyka literatury anglojęzycznej do krainy polszczyzny zasługuje na uznanie.
Giedroyc i inni uznali za najlepsze jego opowiadanie Coco de Oro. Zgadzam się, tym bardziej, że oprócz ciekawej fabuły szczerze się uśmiałem czytając, że....
„...gdy zapytano pewnego konwertytę, czy jako katolik przestał grzeszyć, odpowiedział, że wcale nie, ale że mu to tę czynność niesłychanie skomplikowało”.
Tamże cenne zestawienie komunisty i księdza:
„ci dwaj... mają szansę w tym świecie. Jeden powiada: „kula w nasadę czaszki, gdy zawiniesz wobec partii”, drugi:. „...spłoniesz w piekle, ...ty szmato”.”
Jego uwagi o Polakach wyczytałem w opowiadaniu „Siódma”:
(Polacy) „to plemię z ambicjami narodu i mocarstwa”,
jak i w „Punkcie Równowagi”:
(Polacy) „...nie mając odwagi nie być katolikami publicznie, często nie mają odwagi być nimi prywatnie”.
W tejże „Siódmej” znalazłem dręczący mnie aksjomat, że...
„...życie podlega prawu przyspieszenia: czym bliżej śmierci, tym szybciej leci”.
Kończę cytowanie cenną uwagą, tym bardziej, że wypowiedzianą przez rusofoba, znalezioną w opowiadaniu „List”:
„...tajga syberyjska mierzona Oświęcimiem uchodziłaby za humanitarną...”.
Gorąco polecam.