Sunday, 2 August 2015

WITKACY - "W małym dworku"

Stanisław Ignacy WITKIEWICZ - "W małym dworku"

Opiniuję coraz to nowe książki, a potem się dziwię brakom w klasyce. Jednym z moich ukochanych, a niedopieszczonych jest Witkacy. A, że "W małym dworku" dostępne jest na "wolne lektury", to miły wieczór mam zapewniony.
Teraz z kolei, problem ze skleceniem paru ciekawych słów, gdy już zostało powiedziane, że to groteska, Teatr Absurdu, odpowiedż Witkacego na "obowiązujący" obraz rodziny, diabelskie szydzenie z uznawanych wartości, parodia "W małym domku" Rittnera. Aby ta opinia była spójna przepisuję z Wikipedii:
"Utwór powstał jako reakcja Witkacego na niezmiernie popularny w latach 20. XX wieku dramat Tadeusza Rittnera "W małym domku". Dzieło Rittnera to typowa sztuka realistyczna. Jej akcja rozgrywa się w środowisku mieszczańskim. Doktorowa zdradza swojego męża z przybyłym do miasta inżynierem. Mąż zabija wiarołomną kobietę. W toczącym się po morderstwie procesie ława przysięgłych uniewinnia zabójcę. Doktor jednak, nie mogąc znieść wyrzutów sumienia, popełnia samobójstwo.
Dramat Witkacego niewątpliwie najwięcej cech wspólnych ma ze sztuką Rittnera. Nie są to jednak jedyne inspiracje, jakimi kierował się Witkacy. Istotnym źródłem jest również "Sonata widm" Strindberga, z której pisarz zaczerpnął koncepcję widma zawieszonego pomiędzy dwoma światami, nie do końca ducha i nie całkiem realnego. Podobnie jak u Strindberga duch pojawia się na śniadaniu, podobnie też w refleksji bohaterów przewija się metaforyczne określenie ludzi żyjących na ziemi jako widm..."
Aby maksymalnie utrudnić sobie możliwość ciekawej wypowiedzi przepisuję jeszcze dwa zdania: Witkacego....
"....celem było maksymalne splątanie konwencji, czego skutkiem stało się przeobrażenie tradycyjnego melodramatu w tragifarsę....
.....Dramat Witkiewicza jest krytyką rzeczywistości, w której przyszło żyć ludziom, wyraża chęć ucieczki do innego, lepszego świata. Widmo Anastazji – jak tłumaczył sam autor – powraca do świata żywych nie po to, aby dokonać pomsty na mężu, lecz aby zabrać córki ze świata, w którym nic dobrego im się nie przytrafi. Wyraziście podkreśla to dopisane w 1925 roku zakończenie, w którym cała rodzina pod postacią widm opuszcza dworek w Kozłowicach.."
To co ja, biedny, mogę dodać? Chyba tylko to, że tekst dalej, po dziewięćdziesięciu latach, bawi i że lekturę dzieł Witkacego, wskazane jest zacząć od tego niewątpliwie najłatwiejszego utworu. A poważniej zainteresowanym polecam opracowania Jana Błońskiego, dla mnie kontrowersyjne, ale wiele wnoszące do ogólnej dyskusji.
PS Cztery trupy, a „Aldona i Fifi są nie do odborsuczenia”.