Friday, 7 August 2015

Irwin SHAW - "Szus"

Irwin SHAW - "Szus"

Irwin Shaw (1913-1984) to moja młodość, to pierwsza fala napływu zachodniej literatury i kina amerykańskiego do PRL-u. Mówię, oczywiście, o jego kultowej książce "Młode Lwy" i filmowej adaptacji (1958), w której grali Marlon Brando, Montgomery Clift i Dean Martin. "Szus", napisany ponad 20 lat póżniej to czytadło, ale wyśmienite w swoim gatunku. Historyjka banalna, podbudowana Freudem, o pokonywaniu kompleksów z dzieciństwa. Bohaterowie piękni i bogaci, a mimo to z problemami. Idealny sposób na uwiedzenie czytelnika, który nie jest piękny, ani bogaty. Po nieudanej wczorajszej lekturze Atwood, relaksuję się przy tej lekturze, tylko nie wiem, czyja zasługa większa autora czy tłumaczki (Małgorzaty Róg-Świostek); obojgu jetem wdzięczny.

No i okazja dla mnie do pokazania, że nie zawsze jestem zgryżliwym, złośliwym starcem, lecz czasem bywam romantykiem, stawiającym wysokie oceny historyjkom banalnym i sentymentalnym.