Friday, 28 August 2015

Cormac McCARTHY - "Droga"

Cormac McCARTHY - "Droga"

McCarthy (ur.1933) jest na ustach wszystkich, od peanów na jego cześć mdli mnie; to skoro jest tak genialny, to powiedzcie mnie "w czym?" i "dlaczego?". Książkę ocenię za chwilę, ale na LC już widzicie moje 8 gwiazdek. Na razie pogadajmy o autorze. W wieku 73 lat udała mu się ta omawiana aktualnie książka, za którą dostał Pulitzera, Tylko, że twórcą tego sukcesu była Oprah Winfrey:
"Talk show host Oprah Winfrey chose McCarthy's 2006 novel "The Road" as the April 2007 selection for her Book Club....."
Następnie Oprah przeprowadziła wywiad z pisarzem, przy szczytowej oglądalności. That's it!
Proszę Państwa, autorytet Oprah jest nie do przecenienia; ona kształtuje gusta i smaki w każdej dziedzinie. To znaczy, że jest w stanie wylansować najgorszą szmirę. Drugą przyczynę sukcesu tej opowieści na rynku amerykańskim upatruję w ignorancji Amerykanów, nawet Żydów amerykańskich, na temat Zagłady. Bo niby coś wiedzą, niby coś słyszeli, lecz tego NIE PRZYSWAJAJĄ, nie są w stanie zrozumieć. Należy znać "Listę Schindlera" i "Pamiętnik Anny Frank". That's it!.
W recenzjach często jest używany przymiotnik "postapokaliptyczny", podczas gdy Zagłada TRWA. Mężczyzna z chłopcem przez całą książkę uciekają przed "niedobrymi" ludżmi; ojciec przygnieciony przeszłością unika jakichkolwiek kontaktów, upatrując w każdym potencjalnego wroga. Mnie, Polakowi, natychmiast to kojarzy się z Żydami ukrywającymi się w polskim lesie, którzy bali się nie tylko Niemców, ale i nadgorliwych Polaków tak z miejscowej ludności, jak i niektórych oddziałów partyzanckich. Również wątek proroka Elijasza, zwiastuna Mesjasza i eschatona, sprzyja mojej interpretacji. (eschaton - brak polskiego odpowiednika; eschatos - ostatni; eschatologia - nauka o ostatecznym losie świata)
Mężczyzna z synem ruszają w tytułową drogę. Matka i żona - nie, wybiera samobójstwo. Mężczyzna podnosi rękawicę nie tylko z miłości, lecz przede wszystkim z obowiązku. Bo to jest JEDYNA DROGA DO OCALENIA NIEWINNEGO DZIECKA. Dziecka nieświadomego w pełni potworności Zagłady. Z tej nieświadomości wynikają próby syna nawiązywania kontaktów czy jego poczucie empatii. Od razu przypomina mnie się scena z "Polskich Dróg", gdy stary Żyd prosi Kurasia o adopcję wnuczki. TO JEDYNA DROGA DO..... Kuraś przejmuje opiekę, podobnie jak w powieści nowi opiekunowie syna, którym zadaje on niezrozumiałe dla nich pytanie: "Czy pan niesie ogień?"
Na końcu zadaję sobie pytanie: czy post traumatyczny strach ojca przed ludżmi, nie utrudnił startu młodego? Przecież to bujna wyobrażnia ojca skomplikowała całą drogę. Jego strach i alienacja wykluczyły jakiekolwiek współdziałanie, i w końcu, wbrew jego poczynaniom, syn został skazany na łaskę bądż niełaskę przygodnych ludzi.
A, że czytało się dobrze, to 8 gwiazdek jest uzasadnione.