Sunday, 9 August 2015

Jane AUSTEN - "Mansfield Park"

Jane AUSTEN - "Mansfield Park"

Stary, a klasyki nie zna. Wytłumaczenie na okładce:
"Jane Austen (1775-1817).... .....Niedoceniana przez współczesnych...."
No to jestem p r a w i e usprawiedliwiony, bom też archaiczny, a w dodatku staram się i zmusiłem się do lektury. Przed lekturą czytam recenzje m. in. tzw "oficjalną recenzję" na LC, sygnowaną przez Ewę Wolak; niby pozytywna, a mnie od książki odstręcza;
"...najsłabsza pozycja ze wszystkich książek panny Austen oraz że brakuje w tej powieści charakterystycznego wdzięku i ironicznego humoru.. .. Mój pierwszy kontakt z „Mansfield Park” nie należał do udanych – nie mogłam zrozumieć, jakim cudem tak słaba powieść mogła zostać napisana przez tą samą autorkę, która..."
Przyznacie Państwo, że to nie brzmi zachęcająco. Ale dalej jest gorzej. Pani Wolak dyktuje czytelnikowi, czyli mnie, warunki jakie winienem spełnić, by móc docenić wartość książki Pierwszym jest przestudiować "Wykłady o literaturze" Nabokowa. Ona przestudiowała, a mimo to twierdzi, że historia...
".. nie wydaje się interesująca dla współczesnego czytelnika... ..trudną do zrozumienia historią miłosną.... ...cała „otoczka”, jaką tworzy autorka w celu uatrakcyjnienia (bądź też skomplikowania) opowieści, może działać zniechęcająco dla dzisiejszego czytelnika..."
To drobiazg, czekają nas dalsze uwarunkowania:
"Aby w pełni zrozumieć „Mansfield Park”, trzeba mieć określoną wiedzę na temat obyczajów i społeczeństwa w Anglii z czasów, kiedy żyła Jane Austen..." . A jednak Nabokow daje promyk nadziei wbrew okrutnej, otaczającej rzeczywistości:"....dzięki Nabokovowi, zobaczyłam, że „Mansfield” Park nie jest aż tak nudną powieścią, jak zdają się ją przedstawiać inni czytelnicy.....". Mimo to:"..opowieść o Fanny Price trochę zawodzi...."
Po tym wszystkim, zacząłem lekturę w ponurym nastroju, który poprawiła dopiero słuszna uwaga tłumaczki, Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej: (str. 10)
"....w procesie wychowania młodego człowieka czy młodej dziewczyny, którym, przede wszystkim, bardziej niż wszelkie nauki wpajany winien być nawyk przyzwoitego postępowania i poczucie obowiązku.."
Protestancki ład i porządek powoduje, że sterroryzowany nimi Anglik sprawia wrażenie jakby "kij połknął". Ale tłumaczka kończy swoją ciekawą wypowiedż bardzo istotnym retorycznym pytaniem: (str.10)
"Czy chaos i bezład, w którym żyjemy, brak akceptowanych powszechnie reguł i wynikający z tego zamęt i zagubienie nie sprawiają czasem, że uczucie, które się w nas budzi, kiedy słyszymy miarowe tykanie zegara w salonie Mansfield Park, nie zaczyna do złudzenia przypominać zazdrości?"
I w trakcie lektury, warto o tym pytaniu pamiętać. A w książce, zgodnie ze słowami tłumaczki, położony jest nacisk na.....: (str. 126)
"...ogromnie silne poczucie tego, co przystoi, a co nie przystoi..”
Oczywiście, bocznym produktem tych zasad, jest snobizm, egoizm, a i chamstwo, przedstawione m. in. na str.144, gdy ciocia publicznie wypomina Fanny ubogie pochodzenie.
Nie powiem Państwu ani słowa więcej, poza stwierdzeniem, że humor mnie się poprawił, bo mile się rozczarowałem i książkę mogę, z pełnym przekonaniem, Państwu zarekomendować, jako dobrą angielską klasykę!!