Sunday, 27 July 2014

ks.Józef TISCHNER - "Słowo o ślebodzie"

Ks. Józef TISCHNER - „Słowo o ślebodzie”
Kazania spod Turbacza, 1981-1997

Przyznaję temu zbiorkowi 10 gwiazdek, bo innej oceny nie mogę wystawić mojemu WIELKIEMU NAUCZYCIELOWI, którego notabene nigdy nie miałem okazji osobiście poznać. Muszę jednak zaznaczyć, że choć KSIĘDZA PROFESORA nigdy nie za wiele, to mamy w tym przypadku wyłącznie z powtórzeniami z innych jego książek, jaki i z „Tygodnika Powszechnego”. O kazaniach ani słowa, bo są tak MĄDRE, że kto ich nie przeczyta niech żałuje. Czasem Ksiądz używa mniej gwary, a to wtedy, gdy dużo ceprów się najdzie. Tytułową ŚLEBODĘ definiuje ten kapelan Związku Podhalan już w pierwszym kazaniu:/str.12/

„W języku literackim to jest „swoboda” - ale {śleboda} to nie jest to samo co swoboda. Śleboda, moi drodzy, to jest coś takiego, co czuje gospodarz w swoim gospodarstwie. To jest coś różnego od swawoli. Swawola niszczy, swawola depcze. Nie patrzy: trawa nie trawa, zboże nie zboże. .Swawola niszczy. Śleboda jest mądra. Śleboda umie po gospodarsku zadbać, po gospodarsku umie tę ziemię uprawić. Las chroni, żeby był lasem. A z człowieka ta śleboda potrafi wydobyć to, co w człowieku najlepsze”.

Prawie w każdym kazaniu ks.Tischner śpiewa o tej ślebodzie:

„Zatonie, zatonie,/ piórecko na wodzie,/ ale nie zaginie / nuta o ślebodzie”

A my bawmy się znakomicie czytając te kazania, a na końcu zanućmy za nim o miłości:

„Ej, ni mom nic, ni mom nic / i o nic nie stoje. / Ej, ino to, co kocham, / coby było moje.”