Tuesday, 1 January 2019

Dan BROWN - „Inferno”


UWAGA!  „PIEKŁO”  to  część  wielkiego  wspaniałego  dzieła  Dantego (1265-1321)  „Boskiej  Komedii”,  najwspanialszego  owocu  ciemnoty  Średniowiecza.  Po  700  latach  wiemy,  że  żadnego  PIEKŁA  NIE  MA,   SZCZEGÓLNIE  DANTEJSKIEGO,  BO  ZŁO  JAKIE  SOBIE  CZYNIĄ  LUDZIE  ZA  ŻYCIA  ZUPEŁNIE  WYSTARCZY,   SKORO   PRZEKRACZA  WSZELKIE  WYOBRAŻENIA .   Ale  skoro  Dan  Brown   chce  nam  baśń    opowiedzieć,  to  poczytamy…   
UWAGA!   WAŻNE  PRZED  LEKTURĄ: przeczytać (poniższe)  o  „Mapie  Piekieł”  i  o  SALIGIA   (superbiaavaritialuxuriainvidiagulairaacedia → pychaskąpstwozbytekzazdrośćobżarstwo, gniewlenistwo (siedem grzechów głównych według dawnego kanonu)
 Zacznijmy  ab  ovo,  i  w  tym  celu  zmieniam  kolejność  akapitów  znalezionych  na:
„…. ‘Mapa Piekieł’ to jedna z dziewięćdziesięciu czterech zachowanych do dziś ilustracji do słynnego poematu. Dzieło Botticellego i poemat Dantego, który je zainspirował, stały się motywem przewodnim popularnej powieści Dana Browna ‘Inferno’, której ekranizację możemy podziwiać teraz na ekranach kin.
‘Mapa Piekieł’ to renesansowe dzieło znane też jako ‘Otchłań piekła’. Botticelli stworzył bardzo wierną malarską reprezentację piekła opisanego przez Dantego w ‘Boskiej komedii’. Na odwróconym stożku widzimy dziewięć kręgów piekła. Pierwszy krąg to Limbo, czyli otchłań. Znaleźli się tutaj wszyscy nieochrzczeni. Krąg drugi zarezerwowany jest dla tych, którzy cudzołożyli i nie umieli poskromić pożądania. Krąg trzeci zajmują grzeszący nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu. Czwarty krąg zamieszkują chciwcy. Kręgi piąty i szósty zarezerwowane są kolejno dla ludzi niepanujących nad gniewem i heretyków. Kręgi siódmy i ósmy to siedlisko tyranów oraz oszustów i złodziei. Ostatni, dziewiąty krąg, to siedziba zdrajców.
Na zbliżeniu widać, że dusze grzeszników są skąpane w rzekach krwi, walczą o wydostanie się z piekielnych kręgów, do których są ponownie wtrącane przez demonicznych pomocników Szatana…” 
Książkę  świetnie  się  czyta,  a  i   uśmiech  wywołuje,  jak  w  przypadku  wymiany  zdań (210 e-book):
„– Nie mam pojęcia, kim pan jest, ale musi pan wiedzieć, że Światowa Organizacja Zdrowia podchodzi do problemu przeludnienia z wielką powagą. Choćby ostatnio, wydając wiele milionów dolarów, wysłaliśmy do Afryki armię lekarzy, którzy rozdawali darmowe prezerwatywy i uczyli ludzi, czym jest kontrola urodzin.
 – No tak – zakpił chudzielec. – A ich śladem maszerowała jeszcze większa armia katolickich misjonarzy, którzy przekonywali mieszkańców Czarnego Kontynentu, że kto użyje prezerwatywy, ten trafi do piekła. Afryce przybył kolejny problem: utylizacja milionów nierozpakowanych kondomów..”.
Czas  omówić  temat,  stary  lecz  dla  wielu  pasjonujący,  a  może  raczej  histeryczny.  Teza (s.218):
„…– Każdy biolog i statystyk powie pani, że ludzkość ma największe szanse na przetrwanie, jeśli jej liczebność nie przekroczy czterech miliardów.”
 Riposta::
„…– Jest nas dzisiaj ponad siedem miliardów, trochę więc późno na takie gadki…”
Moje  wspomnienie:   w   1948 r.,  gdy  było  nas  2,3 mld,  a  Chińczyków  0,5 mld,  straszono  mnie  przyrostem  naturalnym  i  Chińczykami,   Siedemdziesiąt  lat  później,  gdy jest  nas  trzy  razy  więcej  tj  7 mld,  w  tym  Chińczyków  1.4 mld,  straszą  mnie  dalej,  lecz  trochę  zmądrzałem  i  już  się  nie  boję.  Tak  jak  dziury  ozonowej  czy  greenhouse  effect,  choć  jeszcze  15  lat  temu   byliśmy  bliscy  panice,  a  mnie  nawet  w  kanadyjskim  college’u    karmiono  takimi  bzdurami,    poszedłem  poskarżyć  się  u   dziekana.  Aktywiści   i  „nawiedzeni” dalej  snują  katastrofalne  wizje,  lecz  społeczeństwo  coraz  mniej  jest  na  nie  podatne.  I  dlatego  dziwię  się  dacie  publikacji  książki (2013),  bo  wcześniej  temat  byłby  bardziej  chwytliwy.    Aby  zamknąć  temat  prosta  uwaga:    bez  względu   na  zatrważające  wskaźniki,  to  ZŁA   droga;  nie  należy  szukać  przyczyny  zła  w  wielkości  populacji,  a  zintensyfikować  wysiłki,  by  wszystkim  zapewnić   egzystencję  i  godne  życie.  
Jeszcze  zauważę  kolejną  modę  na   „cienie  Platona”;  wizję   świadomości  budowaną  na   cieniach  w  jaskini;    spotykam  je,  tylko  w  tym  miesiącu,  już  trzeci  raz.  Cóż,  wdzięczny  temat. No  i  wygłaszanie   nieuzasadnionych  frazesów  w  formie  aksjomatów,  jak  np. (s.448):
„…Bardzo często ludzie, których mózgi są zdolne do większego skupienia, płacą za to utratą dojrzałości emocjonalnej…”.
  Niestety,   im   dalej,  tym  lektura  staje  się  coraz  bardziej  nużąca.   Nie  nudna,  lecz  nużąca,  jeśli  chce  się  czytać  ze  zrozumieniem,  bo  ilość  szczegółów  laika  zaskakuje  i  męczy.  Ale  jestem  pod  wrażeniem,  bo  książka  niewątpliwie  udana,  choć  niektórzy  recenzenci  zarzucają  autorowi  malapropizm..   Nie  wiem  czy  malapropizm,  lecz  na  pewno   bardzo  pseudonaukowe  i  uproszczone  dyskusje  o  eugenice  i  inżynierii  genetycznej .   Na  pocieszenie  złota  myśl  z  ostatniej  strony:
„..Najmroczniejsze czeluście piekieł zarezerwowane są dla tych, którzy zachowują neutralność w czasach moralnego kryzysu..”
 Reasumując:  czyta  się  fajnie,  lecz  jednak  jest  to  strata  czasu.  5/10                                                                                                                                                             

No comments:

Post a comment